Wszystko wskazuje na prowokację. A będzie tylko ostrzej!
Atmosfera przed Marszem Niepodległości podgrzewana była medialnie od kilku dni. Policja też zbroiła się na tę manifestację, w której w większości biorą udział rodziny z dziećmi i zwyczajni Polacy, jak na wojnę. A wcześniej wzywała organizatorów (w tym zapraszających na marsz księży) na przesłuchania. Jak na wojnie, zachowywała się, gdy obok niej przechodzili manifestanci. Zatrzymanie zaś marszu tylko dlatego, że ktoś z boku (co przyznawała nawet TVN 24) rzucił petardy czy nie posłuchał się policji dopełnia obrazu prowokacji, która skwapliwie jest obecnie obrabiana w mainstreamowych mediach. Na szczęście uczestnicy nie dali się sprowokować, i policja wbrew buńczucznym zapowiedziom musiała ich puścić dalej...