Terlikowski: Lekcja ze sprawy „Agaty”
Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie „Agaty” to poważna przegrana obrony życia w Polsce. I to z wielu powodów.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie „Agaty” to poważna przegrana obrony życia w Polsce. I to z wielu powodów.
„Z niczego się nie wycofuję. Moi informatrzy to ludzie o najwyższej wiarygodności. Źródła od siebie niezależne. I zawsze będe ich chronił” - napisał dziennikarz na Twitterze. A w rozmowie z portalem Niezalezna.pl uzupełniał: „Po rozmowie ze mną redakcja „Rzeczpospolitej” usunęła ze swego oświadczenia słowa „pomyliliśmy się” i uważam to za satysfakcjonujące. Myślę, że zebrany przez mnie materiał pokazuje, że wysoce prawdopodobne jest, iż wykryte substancje to trotyl i nitrogliceryna. Wbrew temu, co twierdzi prokuratura, użyte przez nią urządzenie nie służy bowiem do wykrywania pestycydów czy kosmetyków, lecz materiałów wybuchowych”.
Szef rządu na wtorkowej konferencji prasowej powiedział m.in., że Kaczyński dzieli Polaków na zwolenników i przeciwników tezy, że rząd "współuczestniczył w zbrodni zabójstwa prezydenta i 95 polskich obywateli w katastrofie smoleńskiej".
„Prokuratura wojskowa zapewnia, że nie wykryła na wraku rządowego Tupolewa w Smoleńsku śladów trotylu i nitrogliceryny. Nie może jednak wykluczyć obecności materiałów wybuchowych na pokładzie z uwagi na obecność wysokoenergetycznych zjonizowanych składników. Analogiczne do tych, które występują w materiałach wysokoenergetycznych, w tym materiałach wybuchowych. Pomyliliśmy się pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych. Dopiero wtedy, czyli ponad trzy lata po katastrofie, mamy dowiedzieć się, czy doszło do eksplozji, czy nie” - napisała „redakcja”.
W ten sposób premier odniósł się do ostrych wypowiedzi lidera opozycji. I aż trudno nie zadać pytania, co premier miał na myśli wypowiadając taką opinię. Może chodziło tylko o to, że sam wybiera się gdzieś daleko (myślę, że wielu Polaków jest gotowych wysłać premiera w darze dla Brukseli), ale niestety nie można wykluczyć także innej opcji, że premier chce gdzieś wysłać Jarosława Kaczyńskiego. Ten ostatni już zresztą skomentował tę wypowiedź Donalda Tuska. - Nie wiem czy Tusk chce mnie zamordować, czy poprzestać na banicji – podkreślił po spotkaniu z prokuratorem Andrzejem Seremetem. I niestety opinii tej nie należy traktować tylko jako żartu, bowiem w Polsce dokonał się już – przynajmniej jeden – mord polityczny, którego ofiarą miał być Jarosław Kaczyński, a stał się nią Marek Rosiak. Mordu dokonał członek (wprawdzie nie płacący składem) PO, a powodem była nienawiść do lidera PiS. Nienawiść, którą nadal sieje Donald Tusk.
Marcin Musiał (Fundacja Pro - Prawo do Życia): Wyrok ETPC to wielka hipokryzja, ponieważ słyszymy, jak to Polska - w przypadku wspomnianej dziewczynki - podeptała prawo europejskie ws. poszanowania życia, wolności, bezpieczeństwa osobistego, itd. Tyle, że dokładnie te same prawa zostały podeptane w przypadku nienarodzonego dziecka. Pamiętajmy, że "Agata" nie chciała zabić swojego dziecka, a poza tym sama jeszcze była dzieckiem i łatwo było nią manipulować. Ten fakt wykorzystały feministki z Wandą Nowicką na czele, ktore po całej Polsce szukały szpitala w którym dziecko mogło być zabite. Oczywiście w zmanipulowaniu tej dziewczynki trybunał już nie widzi żadnego problemu. Jak pamiętamy, ze znalezieniem takiego szpitala były problemy, ale oczywiście znalazła się "wspaniała" minister Ewa Kopacz, która wskazała stosowne miejsce.
Jak pan jako wojskowy ocenia znalezienie trotylu na siedzeniach rządowego Tupolewa?
Przed konferencją prokuratury prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział: "Żądamy dymisji rządu. Nie może być tak, żeby w Polsce rządzili ludzie, którzy ws. straszliwej zbrodni mataczyli przez 30 miesięcy (...) Te wszystkie elementy składają się w jedną całość. Lech Kaczyński był postacią nietuzinkową. Bardzo różnił się od tych, którzy teraz rządzą Polską. To mogło powodować różnego rodzaju niechęci".
Mówiono nam że zawinili piloci, że były trudne warunki pogodowe podczas lądowania, natomiast od dłuższego czasu wiedzieliśmy od naukowców, że jeśli włoży się do komputerów dane matematyczne i fizyczne opublikowane przez MAK i Raport Millera, to ich wyniki czy symulacje komputerowe nie będą się zgadzać z prawdą. One po prostu pokazują, że przebieg katastrofy smoleńskiej był inny.
Jak podkreślili autorzy badania, wśród respondentów przeważała opinia, że pieniądze powierzone bankom są bezpieczne (62 proc. wskazań). "Przekonanie takie wyrażane jest obecnie nieco częściej, o 3 punkty procentowe, niż u progu kryzysu finansowego w listopadzie 2008 roku, a jednocześnie wyraźnie rzadziej - o 12 punktów procentowych - niż przed jego nadejściem w roku 2006" - napisano w komunikacie CBOS.
Zdarzenie miało miejsce w jednej z miejscowości w powiecie rawskim (Łódzkie). Ksiądz zainstalował w parafii elektroniczny system bicia kościelnych dzwonów. Na dzwony złożyli się parafianie. Gong wybijał godzinę przez cała dobę, kilka razy odzywał się kurant. Włączały się też pieśni religijne.
Niemal od samego początku, stawianie wszelkich znaków zapytania traktowane jako niezwykłe faux pas, na które nie mógł pozwolić sobie każdy, kto chciał uniknąć ostracyzmu i wykluczenia z grona "poważnych" ludzi. Już zaczęły pojawiać się skecze kabareciarzy o tupolewie, cięte opinie wszelkiej maści gryzipiorków, a nawet ironiczne komentarze przedstawicieli kanapo... pardon - jedynie prawdziwej Prawicy, którzy z katastrofy smoleńskiej zrobili sobie kolejną okazję do kopnięcia w "pisiorów" i urojonej obrony jedynego prawdziwego świętego Kościoła Rzymskiego przed "Sektą Smoleńską", do spółki z katechonem Donaldem Tuskiem.
W sprawie katastrofy smoleńskiej prowadziłaś niejedno śledztwo dziennikarskie. Czy spodziewałaś, że na siedzeniach Tupolewa zostanie odnaleziony trotyl?
Fronda.pl: Jak odniósłby się Pan do ostatnich doniesień medialnych ws. katastrofy smoleńskiej?