Naimski dla Fronda.pl: Panika i rozkaz
Wczorajsza publikacja „Rzeczpospolitej” pokazała różne zachowania i reakcje. Jak pan odebrał to, co się działo wokół tego artykułu?
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Wczorajsza publikacja „Rzeczpospolitej” pokazała różne zachowania i reakcje. Jak pan odebrał to, co się działo wokół tego artykułu?
Przypomijmy, na początku listopada 2011 ks. Adam Boniecki, redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”, po serii – delikatnie mówiąc - zaskakujących wypowiedzi na temat Nergala i krzyża w Parlamencie, otrzymał zakaz publicznych wystąpień oraz udzielania wypowiedzi mediom (zakaz nie dotyczył jedynie publikowania na łamach „TP”). Choć najbardziej zagorzali mogą do dziś sprzeczać się co do słuszności tamtej decyzji, to jestem przekonana, że w dużej mierze sprawa po prostu przycichła. Środowisko „TP” ma jednak inne zdanie w tej sprawie, co właściwie wcale nie dziwi. „Dla jednych pozostaje wciąż bolesna i otwarta, inni uznali, że w naturze Kościoła nie leży zdolność do wycofywania się z raz podjętych decyzji, choćby były bezzasadne i gorszące” - napisała redakcja pisma we wstępniaku do najnowszego numeru (już na okładce, niczym na pasku informacyjnym TVN24 widnieje napis: ZAKAZ DLA BONIECKIEGO. MINĄŁ ROK).
Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w „sprawie Agaty” oznacza zarówno zwiększenie presji państw i instytucji aborcyjnych na Polskę, jak również stanowi wsparcie dla bezprawia, do którego doszło w naszym kraju przed czterema laty.
Jaką lekcję powinniśmy wyciągnąć z wczorajszego dnia? Co najmniej dwie lekcje: jedni bardzo boją się, że stracą władze, a inni, że jeśli będą mówić prawdę to zagraża im coś bardzo poważnego. Wróćmy więc do sposobów z PRL - czyli do słuchania i czytania między wierszami.
Abstrahując już od ustaleń gazety, i nawet przyjmując, że mamy do czynienia z wielką pomyłką, to czy nie warto zadać sobie pytania: Co jest większym grzechem dziennikarskim? Możliwe pomylenie składu chemicznego, który mógł występować w ładunku wybuchowym, czy może pisanie o czterech podejściach do lądowania polskich pilotów? A co z bredniami o debaściekach lądujących w mgle? A jak się ma do „rzetelności” dziennikarskiej pisanie o kłótni pilotów z przełożonym na płycie lotniska? A pijany generał w kokpicie? A naciskający prezydent na przerażonych pilotów? A…, a zresztą. Wszyscy znamy tę narrację. I co? I dziś ci sami ludzie, którzy brali udział w misternym budowaniu kłamstwa smoleńskiego oburzają się na Cezarego Gmyza i „Rzeczpospolitą”. Ci sami ludzie rozstrzeliwują swoich kolegów dziennikarzy, choć ich ewentualna pomyłka jest niczym w porównaniu do ich jawnych łgarstw. Dziwne? Nie. To III RP w pełni.
Fronda.pl: Jak ocenia Pan wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. "Agaty"?
Po wyroku Trybunału w Strasburgu w sprawie „Agaty” warto przypomnieć, że w świetle polskiego prawa jej ciąża nie była wynikiem przestępstwa i z tego względu nie mogła zakończyć się legalną aborcją. Oczywistość tego stwierdzenia wynika z brzmienia art. 200 kodeksu karnego, którego paragraf 1 brzmi: „Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.”
Badacze podkreślają jednak, że zamrożenie komórek jajowych może być korzystne w przypadku kobiet, które stały się niepłodne z powodu leczenia innych chorób oraz niektórych schorzeń genetycznych. Ich zdaniem jednak nie może być ona traktowana jako technika przesuwania wieku rozrodczego kobiet, tak by umożliwić im karierę zawodową. - Ta technika nie jest odpowiednia dla starszych kobiet, które pragną odroczonego macierzyństwa – podkreśla rzeczniczka American Society for Reproductive Medicine.
"Obserwowałam na ekranie twarz porucznika Wosztyla w czasie wypowiedzi na posiedzeniu zespołu do spraw katastrofy smoleńskiej. Dzień wcześniej tragicznie zmarł jego kolega, kluczowy świadek w sprawie. Porucznik bał się, a jednak potwierdził zeznania tamtego wskazujące, że stenogram z czarnych skrzynek Tu-154M sporządzony przez MAK, był sfałszowany" - tłumaczy Staniszkis.
„Dzięki wszystkim za wsparcie. To był bardzo ciężki dzień. Na szczęście miałem w życiu już większe obciążenia. Myśli suicydalnych nie mam. Choć zmęczony czuję się dobrze” - napisał Gmyz.
Ma Pan na sobie mundur. Rozmawia Pan bardzo otwarcie. Na pewno nie zdecyduje się Pan na ujawnienie swoich personaliów?
Na pytanie, w co wierzy, filozofka odpowiada (lekko ironicznie), że w witaminy, bo jej poprzednia wiara – „w rozum i powszechny rozsądek - została mocno nadszarpnięta”. Środa zapewnia także, że nie boi się śmierci. „Gdzie taki ateista po niej pójdzie? Bo przecież nie do piekła. By tam się znaleźć, trzeba mieć choć krztynę wiary. Ja nie mam. Poza tym nauka Kościoła o piekle straciła na wyrazistości. W końcowym okresie scholastyki piekło było tak wypełnione wszelkimi potworami, makabrycznościami, że chciało się je wypełniać wrogami, a dziś? To ponoć takie miejsce, gdzie jest nieprzyjemnie z powodu braku boskiego światła. I tyle. Ogień piekielny, kotły z wrzącą smołą i Lucyfera dawno stamtąd zabrano. O ile się orientuję, szatanów częściej widuje się tu, na ziemi, niż poza nią. Taki Nergal na przykład nieustannie szkodzi katolickim uczuciom (ostatnio uczuciom redaktora Karnowskiego), obrażając je. I trzeba go ukarać, bo karanie innych znacznie silniej wzmacnia uczucia religijne niż wiara”
Wczorajsza "Rz" podała sensacyjną informację o tym, że na wraku rozbitego w Smoleńsku tupolewa znaleziono ślady trotylu. Wprawdzie później wycofała się z tego stwierdzenia, zamieszczając na stronie internetowej gazety oświadczenie, w którym przepraszała za pomyłkę. Wieczorem jednak pojawiło się kolejne oświadczenie redakcji "Rz", w którym nie było już stwierdzenia o pomyłce.