Halloween kontra Wszystkich Świętych - zdjęcie
28.10.12, 07:03

Halloween kontra Wszystkich Świętych

53

Od pewnego czasu święto to zyskuje coraz większe uznanie również na Starym Kontynencie, nie wyłączając Polski. W naszej Ojczyźnie część pubów i szkół organizuje pod koniec października wieczorne imprezy, w trakcie których świętuje się „noc duchów”, a niejeden supermarket rozprowadza w tym czasie rozmaite halloweenowe akcesoria. Przyzwyczailiśmy się patrzeć na Halloween jak na może nieco dziwną, lecz niegroźną w sumie zabawę. Bliższe przyjrzenie się genezie i całej otoczce tego święta dowodzi jednak, iż jest ono jawną i bezpośrednią kontynuacją dawnych kultów pogańskich.
 
 
Pogańskie zabobony
 
 
W czasach przedchrześcijańskich u wielu pogańskich ludów – m.in. u Słowian, Celtów, Irlandczyków i Egipcjan – okres pomiędzy 31 października a 2 listopada był poświęcony bóstwom śmierci oraz duchom zmarłych. Przykładowo w Brytanii i Szkocji wierzono, iż w tych dniach duchy zmarłych powracają do swych dawnych miejsc zamieszkania, by odwiedzać żyjących, demony zaś, czarownicy i czarownice są wtedy szczególnie aktywni. Celtowie sądzili, iż w nocy z 31 października na 1 listopada należy nakarmić i „udobruchać” nieżyjących, albowiem w przeciwnym wypadku duchy mogły opornym wymierzyć dotkliwe kary. Wierzono także, iż czas ten jest najodpowiedniejszy do praktykowania nekromancji, czyli rozmawiania ze zmarłymi. W tym okresie popularny był też zwyczaj czynienia podobizn duchów – m.in. przez umieszczanie ognia w wydrążonej rzepie.
 
 
Ażeby zniszczyć te pogańskie zabobony, Kościół katolicki ustanowił w tych właśnie dniach uroczystość Wszystkich Świętych oraz wspomnienie dusz pokutujących w czyśćcu – czyli tzw. Zaduszki. Czyniąc tak, Kościół pragnął uwolnić naturalny odruch pamięci o zmarłych przodkach (który sam w sobie jest niewątpliwie szlachetny i zdrowy) od bałwochwalczego piętna, jakie przez wieki diabeł zdołał na nim wycisnąć.
 
 
Upiorne rekwizyty
 
 
Wydaje się, iż komuś bardzo zależy na tym, aby w miejsce chrześcijańskiego podejścia do nieżyjących zasiać na nowo pewne szkodliwe, zgubne wierzenia oraz praktyki. Inaczej trudno wyjaśnić fakt, iż pomiędzy dawnym świętem boga śmierci a współczesnym Halloween istnieje tak wiele uderzających podobieństw. Oto niektóre z nich:
1. Według druidów [celtyckich kapłanów lub wróżbitów – przyp. red.] duchy przechadzały się wśród żywych. Nowoczesną wersją tego przekonania jest przebieranie się żywych za umarłych – przez zakładanie strojów upiorów, wampirów, demonów i innych krwawych postaci.
 
2. Celtowie, Aztekowie, Chińczycy, Egipcjanie, Słowianie i inni zostawiali żywność dla umarłych u drzwi domów, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Obecnie dzieci przebrane za duchy chodzą od drzwi do drzwi, domagając się łakoci pod groźbą rzucenia „klątwy”.
 
3. Używane przez Irlandczyków rzepy z palącym się płomieniem zostały zastąpione przez dzisiejsze „Jack-o-lantern” – czyli dynie z powycinanymi otworami i zapaloną świeczką w środku.
 
4. Większość zabaw i gier w czasie Halloween związana jest z magią, nekromancją i wróżbiarstwem, podobnie jak halloweenowe symbole: ludzki szkielet, czarny kot, nietoperz, pająk, miotła, kolory pomarańczowy i czarny etc.
 
 
Promocja satanizmu
 
 
Oprócz propagowania pogaństwa przy okazji Halloween coraz częściej reklamuje się też treści jawnie satanistyczne. Przykładowo w 2000 roku francuski oddział firmy Mars dołączył do swych produktów ulotkę o następującej treści: „Czy wiesz o tym, że w dniu Halloween wszystkie potwory i strachy żądają cukierków od sąsiadów? Jeżeli nie dadzą, to rzucą na nich klątwę. Sam to wypróbuj: 1) zrób jakiś straszny strój, 2) wklej swoją fotografię w formularz, wypisz tam swoje imiona i nazwisko, również swoją ksywę demoniczną i swój podpis piekielny, 3) ostrzeż sąsiadów o grożącej im wizycie, 4) i oto jesteś oficjalnym demonem 2000, gotowym do odebrania swoich cukierków”.
 
 
Na odwrocie tej ulotki czytamy zaś: „Karta OFICJALNEGO DEMONA 2000. Jestem jednym z demonów festiwalu Halloween 2000 i zobowiązuję się robić i mówić wiele monstrualnych rzeczy. Nazwisko……….... Imiona………... Ksywa demoniczna……….... Podpis piekielny………... Przeczytane i zaaprobowane przez księcia wszystkich demonów, podpisano LUCYFER” (cyt. za: Opoka w kraju, grudzień 2000).
 
Przy okazji warto wspomnieć, iż w kalendarzu satanistycznych świąt „noc duchów” zajmuje jedno z czołowych miejsc.
 
 
 To nie zabawa
 
 
Trudno mówić o przypadku, widząc, iż Halloween jest niemal dokładną kalką starych guseł i przesądów. Nie ma się też co dziwić, iż święto to jest wykorzystywane do propagowania satanizmu. Tradycyjna nauka katolicka zawsze postrzegała pogaństwo jako przedsionek jawnego kultu szatana. Pismo święte mówi o tym wyraźnie: „(…) to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu (…)” (1 Kor 10, 20).
 
 
Usprawiedliwieniem dla obchodzenia Halloween nie może być tłumaczenie, iż całe to święto to tylko zabawa oraz żart. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że za pomocą dowcipów i rozrywki również można skutecznie wpajać w ludzkie serca pewne przekonania oraz wzorce zachowań. Poza tym czy w sprawach Bożych przykazań i wiary katolickiej możemy sobie pozwolić na dowcipkowanie? Czy można na przykład dla zabawy recytować inwokacje do diabła albo szydzić sobie z Pana Jezusa?
 
 
W czasach inwazji przeróżnych form pogaństwa pamiętajmy o napomnieniach św. Pawła Apostoła: „Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów” (1 Kor 10, 20-21); „Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym?” (2 Kor 6, 14-15).
 
 
Mirosław Salwowski
 
 
 
 
Cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia.

Komentarze (53):

anonim2012.10.28 7:45
Moja żona wpadła ostatnio na genialny pomysł. Kupiliśmy kilkadziesiąt małych obrazków z wizerunkami świętych. Są to dobrej jakości obrazki, reprodukcje znanych fresków lub obrazów, zalaminowane w folię. Kiedy dzieciaki, skądinąd sympatycznych, sąsiadów tak jak rok temu zastukają przebrane w duchy, kościotrupy i czarownice wołając "cukierek lub psikus" -- dostaną po obrazku. Nie sądzę, abym tym spowodował jakąś rewolucję, ale jeśli choć u jednego rodzica wywoła to jakąś refleksję to i tak będzie to duży sukces. Spróbujcie tego u siebie.
anonim2012.10.28 7:48
Aby w pełni zrozumieć znaczenie Halloween, musimy sięgnąć do jego historii. Większość symboli i przebrań Halloween’owych to reminiscencja obrzędów druidycznego nowego roku. Kim byli pentagram, halloween i śmierć, demony, ofiaradruidzi? Byli oni magami, lekarzami, kapłanami starożytnego kultu natury. Czas, Halloween uważano za okres, kiedy granica między światami żywych i umarłych byłą najcieńsza, a więc i kontakt z duchami był wówczas najłatwiejszy. W naszych czasach druidowie prowadzą w tym czasie diaboliczne obrzędy, podczas których rytualnie zabija się zwierzęta a także i ludzi. Do celtyckich obyczajów związanych z czasem Halloween było składanie ofiar z dorosłych i dzieci, których wrzucano do wielkich ognisk wokół, których tańczyli wyznawcy kultu demonów. 1 listopada przypada celtycki nowy rok.składanie ofiar ze zwierząt w halloween Wówczas składano ofiary w postaci koni lub ludzi. Z historii wiemy, iż byli to przeważnie mężczyźni których palono żywcem jako ofiarę dla Samhain’a – jednego z największych władców demonów, boga śmierci i ciemności. Anton La Vey, autor książki Pt. „The Satanic Bible” (Biblia szatana) powiada, że: „Halloween jest najważniejszym dniem w roku Kościoła szatana.” A co z niewinnym zbieraniem słodyczy przez dzieci? Otóż druidowie też chodzili od zamku do zamku żądając poczęstunku… Ale nie mieli na myśli pokarmu dla ciała, ale dla duszy. dzieci w halloween - chodzenie od domu do domu po cukierki...Żądali bowiem młodej dziewczyny, która później była spalana na stosie w ofierze dla szatana… Gdy domownicy wydali dziewczynę, oni w podzięce zapalali świecę uczynioną z ludzkiego tłuszczu i wkładali ją do wyrzeźbionej głowy, co miało chronić wszystkich przed śmiercią ze strony demonów. Psikus dla tych, co nie dali poczęstunku też był – znaczyli drzwi takiego domu, aby szatan i inne demony mogły w najbliższą noc kogoś zabić, co bardzo często się zdarzało. Halloween i jego tradycja ze wszystkimi praktykami to nic innego jakprzebrania dzieci na halloween - kościotrupy, wiedzmy i potwory odprawianie czarów. Najbardziej jednak niepokojące jest to, iż z uśmiechem na ustach przebieramy nasze dzieci za wiedzmy, kościotrupy, szkielety czy śmierć by powtarzały pogański rytuał druidzkich satanistycznych kapłanów. Na koniec „niewinny” wierszyk, który mówią dzieci w Ameryce chodząc od domu do domu proszą o cukierki: „Duchy, zjawy i upiory, Diabły, strzygi, inne zmory, Dzisiaj ze swych grobów wstają i do Twoich drzwi pukają, Jeśli nie chcesz ich się bać, Musisz im cukierka dać.
anonim2012.10.28 7:51
W starożytności, wydrążona i podświetlona dynia, umieszczona na domu wskazywała, że jego mieszkańcy czczą szatana i należą się im względy demonów. Dzisiejszy uśmiechnięty i wydawałoby się niegroźny wizerunek wydrążonej dyni to symbol potępionych dusz. Sprawa jest raczej prosta: masz dynie w oknie – czcisz szatana. Oczywiście, jeśli wiesz, co ten symbol oznacza, – ale teraz już wiesz… Czy nadal wykształcony, mądry i dobrze poinformowany człowieku chcesz propagować święto Halloween? (cytat)
anonim2012.10.28 9:06
"Lustrator napisał(a): W starożytności, wydrążona i podświetlona dynia, umieszczona na domu wskazywała, że jego mieszkańcy czczą szatana i należą się im względy demonów." Możesz mi podać który wiek i miejsce w któym takie coś sie odbywało ?
anonim2012.10.28 9:47
Nie,nie przypadek. Oczywiście że Kościół już od początku wykorzystywał pogańskie zwyczaje i je przebóstwiał. Mało tego - tak robił także Kościół Starotestamentowy. Teksty o Potopie czy choćby wtręty Prawa typu "oko za oko" są adaptacją z innych kultur, tyle że prześwietloną Bożym Duchem.
anonim2012.10.28 9:54
U mnie w szkole (gimnazjum) samorząd uczniowski chciał nawet zorganizować"noc duchów" dla uczniów z horrorami, konkursem na najładniejszą dynię itp. Jakby agresji w gimnazjum było jeszcze za mało! Sprzeciwiła się temu katechetka (siostra zakonna) i zmieniono przynajmniej datę na 9 listopada. Ja z kolei przeprowadziłem lekcję na temat halloween, przedstawiając przede wszystkim pogańskie i satanistyczne podłoże. Organizuję też w szkole 31 listopada "Wigilię Wszystkich Świętych". Moim zdaniem, nie wystarczy ostrzegać czy straszyć dzieciaki halloween, ale trzeba zaproponować coś w zamian. Duża rola rodziców żeby dobrze zorganizować dzieciakom ten dzień, a szczególnie wieczór.
anonim2012.10.28 10:34
Dla mnie sprawa jest prosta Tu jest Polska i nasze tradycje. Nam nie potrzeba Tradycji zbieraniny z całej starej europy która w stanach ewoluowała właśnie w Halloween. Czy inne. Mamy taką wspaniałą historie i tradycje których powinniśmy uczyć nasze dzieci. Żeby inne kraje mogły podziwiać nas. A nie zastanawiać się gdzie leży Polska.
anonim2012.10.28 12:31
Ciekawa korelacja. Halloween narodził się w protestanckiej Ameryce.
anonim2012.10.28 13:31
WITAM:) With all due respect, czy ktoś może mi podać źródło, z którego zaczerpnął wiedzę o tym, że SAMHAIN (staroceltycka nazwa dzisiejszego Hallowe'en) to imię boga śmierci? Już kilka razy przeczytałam na Frondzie taki tekst, a tak się składa, że pisałam kiedyś pracę mgr o wierzeniach i mitach irlandzkich Celtów i przewertowałam wszystkie dostępne mi źródła na ten temat i wszędzie to samo - Samhain oznacz po prostu "koniec lata", nic więcej, a samo święto to taki "celtycki Sylwester";) Co do krwawych rytuałów to rzeczywiście nie da się zaprzeczyć, że takowe w tym czasie odprawiano, chodzi mi tylko o to, żeby nie wprowadzać ludzi w błąd. Jak już informować, to rzetelnie. Oczywiście to ja mogę być w błędzie, tym bardziej będę wdzięczna za "naprostowanie".
anonim2012.10.28 13:52
Jak się neguje Świętych obcowanie , to się zaczyna demonów z ludźmi zabawianie "Dzisiaj ze swych grobów wstają i do Twoich drzwi pukają. Duchy, zjawy i upiory, Diabły, strzygi, inne zmory" Swoją drogą, to z piekła rodem tałatajstwo, jest bardzo bezczelne.
anonim2012.10.28 14:01
@Gipsen: "Wbudowane nam przez ewolucję mechanizmy..." Hmmm, a więc jednak wierzysz w byty nadprzyrodzone? W Boginię Ewolucję posiadająca realną moc sprawczą? Teraz wiem czemu Cię ciągnie do portali religijnych ;) "Więc owszem, uważam że to dobrze, że dzieci uczą się nie bać wyjścia w ciemność w strasznych przebraniach" Zgroza... Masz dzieci? Pozwoliłbyś im wejść w każą ciemność, gdzie niewiadomo jaki zbok może się na nie czaić? "...i wymuszać cukierki na sąsiadach" Oooo, ciekawe... Akceptujesz groźby karalne i wymuszenia rozbójnicze? ;) "A jak nie ma cukierków - well, zasługuje na psikus." Hehehe, niezła ta ateistyczna pedagogika. Katolikowi który nie uznaje satanistycznego święta należy zrobić psikus - np. wybić okno :P
anonim2012.10.28 14:11
@ Stachu , to niech sobie czci. Tylko niech mnie nie nęka i nie nachodzi w domu , bo nie mam życzenia gościć go w mojej rodzinie.
anonim2012.10.28 16:59
Zawsze mnie zastanawiało jedno. W modlitwie, data nie jest istotna. Niezależnie od tego, czy modlimy się w Wielki Piątek, czy modlimy się w zwyczajną środę, nasze wezwania docierają do Boga w jednakowym stopniu. Siła modlitwy nie zależy od tego, w jaki dzień się modlimy, tylko od naszej wiary. Więc czemu przebieranie się za potwory w jeden dzień, a nie inny ma cokolwiek zmieniać? Czy Szatan nie opęta nas w dowolny dzień, jeżeli tylko będzie tego chciał, a my mu na to pozwolimy? Czy dla niego dzień 31 października różni się od 30 października? Nie sądzę.
anonim2012.10.28 17:48
U nas ciągle jeszcze większy biznes jest na zniczach, ale przerażające jest to, że zgubiliśmy naszą pierwotną ideę święta zmarłych. Nie do końca identyfikujemy się z wersją rzymskokatolicką, a eksportowe działania marketingowe robią swoje. Najpierw więc idziemy na imprezę, a później z niezmytą jeszcze do końca farbą, lekkim kacem i telefonami pełnymi śmiesznych zdjęć jeździmy odwiedzać groby zmarłych, a później nie wiemy co zrobić w Zaduszki, bo nasza pierwotna słowiańska dusza jakoś tak dźwięcznie rezonuje i chce pójść nocą na cmentarz. http://2edu.pl/dlaczego-lubimy-haloween/
anonim2012.10.28 17:49
@Gipsen "...odczytaj to zdanie tak: "Wbudowane nam przez Boga mechanizmy..." Sens zdania pozostanie niezmieniony. Bóg albo dobór naturalny (albo jedno i drugie) tak nas stworzył, żebyśmy bali się ciemności i dziwnych dźwięków z piwnicy. O to w tym zdaniu chodziło." OK, takiego stwierdzenia bym się nie czepił :) Ale mi w docince w kwestii ewolucji chodziło o coś innego. Może podam taki przykład. Ja mówię: Człowiek wbił młotkiem gwóźdź. Ty mówisz (przynajmniej ja tak odebrałem): młotek sam z siebie wbił gwóźdź, bo tak Władca Młotka przypadkowo nim pokierował. Teraz podstaw sobie w powyższy przykład: gwóźdź - skomplikowany żywy obiekt (np. Homo Sapiens) młotek - procesy ewolucyjne człowiek - Bóg Władca Młotka - Bogini Ewolucji. Może teraz rozumiesz dlaczego rozśmieszyło mnie Twoje poprzednie zdanie: "Wbudowane nam przez ewolucję mechanizmy..." Śmieszy mnie to że mówisz o procesie który uważasz za totalnie bezrozumny i przypadkowy tak, jakby to była jakaś rozumna i godna czci siła. A stąd już baaardzo blisko do religii ;D Natomiast na poważnie, w kwestii "ateistycznej pedagogiki". Jeśli traktujesz wymuszanie cukierków pod groźbą wybicia szyby za zabawę, to ja mogę przyjąć do wiadomości że jest to zgodne z etyką ateistyczną - bo etyka ateistyczna jest to pojęcie tak różnie rozumiane, jak szeroka jest różnorodność poglądów ateistycznych. Powiem jednak że jeśli będziesz miał dzieci i wychowasz je według deklarowanych w tym wątku zasad, to mam nadzieję że nikt z mojej rodziny nie będzie nigdy miał z nimi do czynienia. Sorki jeśli odbierasz to stwierdzenie jako obraźliwe dla Ciebie, ale to jest to po prostu logiczna konsekwencja Twoich poglądów w kwestii wychowania. Jeśli Halloween jest dla kogoś tylko zabawą, to niech wie że jednym z podstawowych warunków etycznej zabawy jest po pierwsze dobrowolność WSZYSTKICH jej uczestników, a po drugie brak przykrości dla osób nie chcących się bawić. Jeśli Ty uważasz że katolik który nie chce się bawić w Halloween zasługuje na to by wybić mu szybę w oknie, to niestety - nie jest to etyczna zabawa. I nie dziwię się że z dzieci wychowanych według zasady "fajne jest to co dla mnie przyjemne, zdanie innych się nie liczy" wyrastają przyszli przestępcy (niekoniecznie zaraz ciężcy przestępcy). Bo niby dlaczego takie dziecko, po wyrośnięciu, ma uważać że wyrwanie torebki starszej pani jest niemoralne? Przecież wyrośnięte dziecko potrzebuje pieniędzy, a starsza pani to ciemnogrodzki moher który nie zasługuje na nic innego jak na psikusy. A skoro tata nauczył że wybicie szyby to psikus, więc czemu wyrwania torebki nie uznać za psikusa?
anonim2012.10.28 17:56
@Majowa95: "gdybyś mojemu dziecku wręczył taki "prezent" to w najlepszym razie mógłbyś się mnie spodziewać w ramach "wdzięczności". Ale najpewniej zgłosiłabym napastowanie dziecka na policję." No to w ramach rewanżu zostałabyś oskarżona o nakłanianie własnych dzieci do wymuszeń rozbójniczych. I ciekawe kto by na tym najgorzej wyszedł :P
anonim2012.10.28 18:59
@Majowa, pilnuj swojego dziecka. Niech nie nachodzi i to wieczorową porą porządnych ludzi, bo możesz jako matka mieć i to na Policji, nieprzyjemności z powodu zakłócania spokoju i napadania na mieszkania i domy przez twoją latorośl z zamiarem wyłudzenia haraczu, dla oczywiście świętego spokoju. Dzisiaj cukierków, jutro forsy, a pojutrze Bóg wie co? Uważaj mamusiu. Miecz jest obosieczny .
anonim2012.10.28 19:00
@Majowa, pilnuj swojego dziecka. Niech nie nachodzi i to wieczorową porą porządnych ludzi, bo możesz jako matka mieć i to na Policji, nieprzyjemności z powodu zakłócania spokoju i napadania na mieszkania i domy przez twoją latorośl z zamiarem wyłudzenia haraczu, dla oczywiście świętego spokoju. Dzisiaj cukierków, jutro forsy, a pojutrze Bóg wie co? Uważaj mamusiu. Miecz jest obosieczny .
anonim2012.10.28 19:01
@Majowa, pilnuj swojego dziecka. Niech nie nachodzi i to wieczorową porą porządnych ludzi, bo możesz jako matka mieć i to na Policji, nieprzyjemności z powodu zakłócania spokoju i napadania na mieszkania i domy przez twoją latorośl z zamiarem wyłudzenia haraczu, dla oczywiście świętego spokoju. Dzisiaj cukierków, jutro forsy, a pojutrze Bóg wie co? Uważaj mamusiu. Miecz jest obosieczny .
anonim2012.10.28 19:01
@Majowa, pilnuj swojego dziecka. Niech nie nachodzi i to wieczorową porą porządnych ludzi, bo możesz jako matka mieć i to na Policji, nieprzyjemności z powodu zakłócania spokoju i napadania na mieszkania i domy przez twoją latorośl z zamiarem wyłudzenia haraczu, dla oczywiście świętego spokoju. Dzisiaj cukierków, jutro forsy, a pojutrze Bóg wie co? Uważaj mamusiu. Miecz jest obosieczny .
anonim2012.10.28 22:08
Dzieci szatana dosłownie, hehe. Wy to macie pojęcie świąt, chodzenie na klęczkach i całowanie dłoni jakiegoś faceta. FUJ! Wole szatańskie Halloween.
anonim2012.10.28 22:41
@ Redakcjo nie wiem co się dzieje, ale widzę , że @ Majowa w pakiecie chyba specjalnym?, kilka dodatkowych kopii komentarza ode mnie dostała. Proszę zróbcie , coś z tymi dublikatami. Moim skromnym zdaniem jeden w zupełności wystarczy.
anonim2012.10.29 0:11
Tekst Lustaratora jest przesadzony. Nie wszystko co jest obce chrześcijaństwu nalezy od razu podciągać pod satanizm. Nie kązdy wyznawca jakiejś obcej religii nawet wtedy gdy religia ta była strasznie wypaczona podpada pod satanistę. W ten sposób satanistami byliby także południowo amerykańscy Majowie albo polinezyjscy ludożercy . Gipsen z kolei jak kazdy ateista próbuje wyjasnić wszystko w czysto racjonalistyczny sposób. Co nie zawsze w pełni odpowiada naturze człowieka, a czasem prowadzi do błędnych wniosków. Przezwyciężanie strachu przed nieznanym nie do końca jest słuszne ale tego ateista juz nie zrozumie. Wychowanie do szantażu: jak mi nie dasz cukierka to zrobię Ci psikusa nie jest godne pochwały. W przypadku Hallowen chodzi raczej o to jaki wpływ to święto ma na duchową naturę człowieka. Biorąc pod uwagę genezę tego święta: uwolnienie człowieka od wpływu demonów poprzez ofiary składane przez innych albo poprzez szantażowanie innych ... należy to święto raczej odrzucić. Jego wersja chrześcijańska jest radykalnie inna i znacznie wartościowsza: W chrześcijaństwie nie ma składania ofiar aby uwolnić się od wpływu szatana. Sztan nie ma żadnej realnej władzy. W chrześcijaństwie pokonujemy szatana poprzez wejście w relacje Miłości z Chrystusem. Tylko Chrystus składa ofiarę z własnego życia, my mamy jedynie udział w tej ofierze. Kontakt ze zmarłymi w chrzescijaństwie jest dwojakiego rodzaju: albo ze świętymi w niebie (są oni dla nas wzorami do naśladowania i naszymi orędownikami) albo z duszami w czyśću którym możemy pomóc przez modlitwe lub dobre czyny. Ani ze strony świetych ani ze strony dusz w czyśćcu nie ma dla nas żadnego zagrożenia. Kontakt z potępionymi jest w chrześcijaństwie zakazany. Stąd chrześcijańska uroczystość Wszystkich Świętych oraz chrześcijański dzień zaduszny niesie z sobą znacznie więcej wartości niż pogański Halloween. Co do zapożyczeń z innych tradycji. No własnie: chrześcijaństwo ma to do siebie że "chrzcząc" pogańskie obyczaje niejako je "oczyszcza" i ukazuje ich prawdziwie religijny i wartosciowy sens.
anonim2012.10.29 3:11
>Bliższe przyjrzenie się genezie i całej otoczce tego święta dowodzi jednak, iż jest ono jawną i bezpośrednią kontynuacją dawnych kultów pogańskich. Związki święta Halloween z pogańskimi obrzędami Celtów szczególnie tego importowanego z USA są żadne. Wg najnowszych dyskusji etnologów nie są one potwierdzone, szczególnie w Irlandii, która bardzo wcześnie została nawrócona na katolicyzm. Celtycko-pogańskie pochodzenie Halloweenu to raczej legendy amerykańskiej propagandy dla uwiarygodnienia i dowartościowania amerykańskiego eksportu kulturalnego. Impreza ta ma trzy główne wymiary 1. Handlowy - maski, przebrania dobrze się sprzedają, 2. Żebracki - dzieci uczą się chodzić po prośbie, oraz 3. Religijny- walka zła z kulturą chrześcijańską. Ja osobiście tępię przebierańców podczas Halloween, gdy mnie dzieci zaczepią. Robię dzieciom prawdziwego stracha i jednocześnie wykrzykuję, że chcę rozmawiać z rodzicami żebrających dzieci by ich zaprowadzić na policję. Oczywiście zrobiłem to tylko 2 razy, teraz dzieci, czy raczej rodzice omijają moje mieszkanie. Raz zostałem zaczepiony na ulicy przez dużą grupę przebranych za demony, wampiry wiedźmy dzieci. Poczułem szansę przekonać dużą ich liczbę i zrobiłem im największego stracha, jakiego tylko potrafiłem. Szczegółów nie napiszę, ale byłem osobiście zadowolony z mojej pedagogicznej interakcji i z postępów całej grupy 12-15 dzieci.
anonim2012.10.29 5:37
Staś napisał; Na Frondzie wisi informacja o pogrzebie Gintrowskiego i tak jak czytam o Halloween, to przypomina mi się "Potęga smaku". Całe Halloween jest po prostu tandetne, kiczowate. Człowiek z pewnym poczuciem estetyki odrzuca to dziadostwo. Tak samo jak odrzuca zwyczaj ganiania z kiblem wody po ulicach w Poniedziałek Wielkanocny. Kwestia smaku właśnie. 10/10 To według mnie najlepszy komentarz i odpowiedź . Warto przypomnieć "Potęgę smaku Herberta" Pani Profesor Izydorze Dąmbskiej Potęga smaku To wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku Tak smaku w którym są włókna duszy i cząstki sumienia Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono słano kobiety różowe płaskie jak opłatek lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha lecz piekło w tym czasie było jakie mokrt dół zaułek morderców barak nazwany pałacem sprawiedliwości samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce posyłał w teren wnuczęta Aurory chłopców o twarzach ziemniaczanych bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana (Marek Tulliusz obracał się w grobie) łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu składnia pozbawiona urody koniunktiwu Tak więc estetyka może być pomocna w życiu nie należy zaniedbywać nauki o pięknie Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać kształt architektury rytm bębnów i piszczałek kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie To wcale nie wymagało wielkiego charakteru mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku Tak smaku który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała głowa
anonim2012.10.29 6:33
MarekW - Super sprawa. Konkretnie :) Uwazam, ze trzeba koncentrowac sie na dobru. Na portalu Fronda trzeba pisac o swietych, o modlitwie za zmarlych, o Komunii, o Adroacji Najswietszego Sakramentu - a nie robic kolejny temat zastepczy - piszac artykul indoktrynujacy o Halloween. Skonczmy z tym. Robmy promocje - ale dla Chrystusa!
anonim2012.10.29 6:40
Robmy promocje Chrystusowi w te dni.... Przyjmijmy Komunie za naszych zmarlych... Idzmy na Adoracje Najswietszego Sakramentu... Modlmy sie ze Swietymi... Rozaniec bardzo aktualny... Reszta to temat zastepczy.
anonim2012.10.29 7:37
Polska w XVI i XVII w. służyła za schronienie wielu magom i okultystom. Odwiedzali nas m.in. słynny dr Faust, który nawet tu studiował. W Krakowie była ponoć szkoła czarnej magii: http://infra.org.pl/historia-/zagadki-dziejow/1294-synni-magowie-w-rzeczpospolitej.html
anonim2012.10.29 8:43
Według tej logiki, chrześcijanie powinni zaprzestać zwyczaju poświęcania palemek w Niedzielę Palmową.
anonim2012.10.29 10:55
@Gniotek: Nie przejmuj się. Dostaniesz to czego pragniesz. Po śmierci będziesz miał niekończący się Halloween. Będzie tam ubaw na całego.
anonim2012.10.29 11:45
@Gipden: "W rewanżu powiem, że moim skromnym zdaniem religia chrześcijańska też zawiera w sobie elementy szantażu (piekło, niebo, ekskomunika, wieczne męczarnie itd)." To nie jest żaden szantaż, tylko ostrzeżenie przed realnym zagrożeniem dla duszy. Wybór należy do człowieka. Nie ma żadnego szantażu.
anonim2012.10.29 14:04
Moja dynia dziwnie się na mnie patrzy... chyba przeczuwa iż z jej trzewi powstanie pyszne ciasto, mniam
anonim2012.10.29 15:53
Pogaństwo to pejoratywne określenie nadane przez chrześcijan na wyznawców innych religii. Jesteśmy Słowianami i te pogańskie tradycje są tak na prawdę naszymi prawdziwymi korzeniami. Sytuacja ma się tak samo do halloween / wszystkich świętych jak do nocy świętojańskiej / sobótki.
anonim2012.10.29 16:16
@Gipsen "Tekst, który zacytowałem, nie jest mojego autorstwa" No ale wcześniej napisałeś: "Zacytowany tekst nie jest mój, ale się z nim w 100% zgadzam" Czyżbyś teraz uznał, że jednak się z nim w 100% nie zgadzasz? ;) "Psikus jest z natury nieszkodliwy" To podaj przykład nieszkodliwego psikusa. Bo w ustach dzieci to jasno brzmi jak groźba, czyli coś szkodliwego - nieważne czy w stopniu niewielkim czy wielkim, ale jednak coś przykrego, szkodliwego. "Bardzo nie lubię u niektórych syndromu oblężonej twierdzy, zwalczania wszystkiego co im nie pasuje do światopoglądu" Ciekawe, bo ja obserwuję u Ciebie podobny syndrom w innym wątku - np. w kwestii oceny egzorcystów ;) "Uważasz, że Halloween jest niefajne? Nie uczestnicz w nim." Problemem jest to że zwolennicy Halloween, pukając do mych drzwi i grożąc mi psikusem, ZMUSZAJĄ mnie do uczestnictwa w Halloween. Nie rozumiesz tego? "Ale nie psuj zabawy innym." A niby jak ja psuję? A poza tym, ciekawe czy Ty, gdyby jakiś dzieciak dla zabawy (niekoniecznie związanej z Halloween), wychowany według reprezentowanych nie tylko przez Ciebie ateistycznych zasad wychowania, chciałby Ci wybić szybę - to byś nie reagował by nie psuć mu zabawy? Konsekwencji trochę, pliiiissss ;)
anonim2012.10.29 20:09
Gipsenie, bardzo mi się podoba Twój ostatni post, bo dowodzisz w nim że jesteś... fanatykiem religijnym :) A konkretnie, fanatykiem religii antydemonicznej. Oto dlaczego tak uważam: 1. Cechuje Cię podejście przesączone negatywnymi emocjami do "wierzących inaczej": "Denerwuje mnie, że...ludzie...wierzą, że demon przesuwa ich łóżkiem." 2. Odczuwasz wewnętrzną potrzebę spełnienia misji nawracania na siłę innych ludzi na swoją religię: "Mój wyraz sprzeciwu jest krzykiem niezgody. Chcę ludziom powiedzieć..." "Dlatego jestem upierdliwy i namolny, staram się na siłę edukować ludzi" "...uznam swoją misję za spełnioną". 3. Odczuwasz silne wewnętrzne przekonanie że znasz obiektywną prawdę, mimo że nie potrafisz w racjonalnej dyskusji zaprezentować jakichkolwiek dowodów potwierdzających tę niby-prawdę (że demony nie istnieją): "...to wszystko nieprawda". 4. Niechęć do otoczenia, dopóki otoczenie nie będzie miało poglądów zgodnych z Twoimi: "Nie chcę żyć w kraju, w którym..." 5. Traktowanie bez jakichkolwiek dowodów WSZYSTKICH (całej grupy) przedstawicieli konkurencyjnych religii za oszustów: "Relacje egzorcystów są tyle warte, co nic" (to z innego wątku). Ale spoko, mimo to lubię z Tobą polemizować przez internet. Twoja postawa utwierdza mnie w moich poglądach, a poza tym mam jakieś takie złudne poczucie bezpieczeństwa, że nie odkryjesz mego miejsca pobytu i dzięki temu nie dokonasz na mnie rytualnej samobójczej eksplozji ;) Co do psikusa, podajesz przykład Śmingusa Dyngusa. Kiepski to przykład. Wiesz że oblewanie kogoś wodą bywało powodem karania przez organa ścigania? Czyli jest to traktowane przez prawo jako wykroczenie. Czyli jest to quasi-obiektywnie (prawnie) czynność przykra, szkodliwa i uznana za wandalizm. Daj inny, przekonujący, przykład, albo przyznaj w końcu że stwierdzenie "zrobię ci psikusa" JEST groźbą ;) "A co Ci szkodzi kupić te cukierki?" Zasady pedagogiki. Cukierek = nagroda. Nagroda w tym przypadku = pokazanie dziecku: "grożąc innym czynisz dobrze". Naprawdę nie rozumiem czemu tego nie pojmujesz. Zawsze sprawiałeś wrażenie człowieka inteligennego i obytego z ogólnoludzkimi zasadami, a akurat tego prostego przykładu nie rozumiesz... Gdyby dzieci pukając do mojego domu najpierw grzecznie spytały czy mogą się ze mną pobawić w Halloween, a po usłyszeniu mojej grzecznej odmowy grzecznie by się pożegnały, to wszystko byłoby OK. Ale jeśli one od razu wyskakują do mnie z groźbą "cukierek albo psikus", to nie zasługują na cukierka. Aha, nie twierdzę że winne są dzieci. One są nieletnie. Winni są rodzice tych dzieci, którzy nie potrafią wpoić im elementarnych społecznych zasad współistnienia. Gdyby moje dzieci chodziły po obcych domach by prowadzić chrześcijańską ewangelizację, zapewniam Cię że zaczęłyby od przywitania i spytania się czy gospodarz domu sobie tego życzy.
anonim2012.10.29 22:20
@Gipsen: "Ale wydaje mi się to małym kosztem w porównaniu z pozytywnymi wartościami, jakie niesie Halloween" No niestety, tak Ci się tylko wydaje. Ale oczywiście masz prawo do swojego, odmiennego niż mój, poglądu. "Zresztą, wartości na bok, to jest po prostu ciekawe, frapujące, pełne kolorytu, niekomercyjne" Widzisz, może dla Ciebie odłożenie wartości na bok to jak pstryknięcie palcami. Sorry, ja tak nie potrafię. Ale wyobraź sobie że nagle ktoś próbuje wprowadzić nowe ciekawe, frapujące i niekomercyjne święto - sikanie na groby we Wszystkich Świętych. Najlepiej, tak dla kolorytu, w obecności żywego człowieka którego bliska osoba jest w tym grobie pochowana. Przecież taki zwyczaj, zgodnie z Twoimi "odłożonymi na bok" wartościami, nikomu nie szkodzi. Przecież deszcz zmyje mocz że śladu nie zostanie, więc nawet nie pozostaną żadne materialne uszkodzenia. Oczywiście też byś się zachwycił takim zwyczajem? Jeśli odpowiesz "tak" - OK, nie zdziwi mnie to. Ale jeśli odpowiesz "nie", to przemyśl dobrze czy masz jakieś logiczne i racjonalne uzasadnienie z punktu widzenia Twoich wartości (wiesz, przypadek, ewolucja, nauka, itp.). "Nie psujmy dzieciom zabawy i rozdajmy im cukierki" Dalej nie rozumiesz czemu nie można nagradzać złych zachowań. Trudno, Twój problem. "Na rozczarowania czas przyjdzie później." Czasami może być za późno, i nic już nie poradzisz jak dziecko które zeszło na złą drogę będzie miało pretensje: tato, czemu mnie tak wychowałeś? "cieszę się jeżeli kogś przekonam." Oooo, a czy udało Ci się to względem kogoś poza ateistycznym "kółkiem wzajemnej adoracji"? "Jeżeli moje poglądy okażą się fałszywe, z pokorą zrezygnuję z nich i zacznę szukać nowego punktu odniesienia" Nie wierzę by to dotyczyło WSZYSTKICH Twoich poglądów. W kwestiach demonicznych zabezpieczyłeś się bardzo dobrze przed możliwością samouznania swoich poglądów za błędne. Ale wiesz co, ciekawi mnie jedna rzecz (to oczywiście nie jest pytanie do Ciebie, tylko takie moje "głośne myśli") - jak zareagowałbyś po śmierci gdybyś doświadczył istnienia demonów. Chyba miałyby z Ciebie niezły ubaw, gdybyś nadal nie uznawał ich istnienia, nawet jakby Ci cały czas robiły "psikusy". Pewnie byś reagował na zasadzie: "to nikt nie pluje, to deszczyk pada" ;) "Ty chyba nie do końca rozumiesz pojęcie "fanatyzm"." No to przedstaw swoje rozumienie tego pojęcia, przeanalizujemy je, i to czy Twoje poglądy "podpasowują" pod to pojęcie :) "Mam nadzieję, że żartowałeś...Nienawidzę i pogardzam ludźmi, którzy są w stanie zabijać dla idei." No załóżmy hipotetycznie że nie żartowałem. A niby dlaczego nie zabiłbyś mnie jako wroga Twojej antydemonicznej idei? Albo, skoro nienawidzisz i pogardzasz tymi którzy zabijają dla idei, to dlaczego w stanie silnego wzburzenia nie zabiłbyś wyznawcy takiej idei zabijania dla idei? Proszę o przekonująca odpowiedź na podstawie Twoich wartości (nauka, ewolucja,...). Dla ułatwienia załóżmy że masz możliwość popełnienia zbrodni doskonałej, czyli nie obawiasz się konsekwencji karnych :)
anonim2012.10.30 0:03
Gipsenie, moim zdaniem ta dyskusja w ogóle nie ma sensu. Dyskutujesz z Gandalfem który na poważnie bierze rolę wychowawczą "trick or treat" (jeżeli taka w ogóle istnieje, tak samo jak w Śmingusie-dyngusie), z ludźmi którzy napisali artykuł o "nekromancji", którzy na poważnie w ogóle traktują Halloween. Doczekałem się nawet nawiązań do satanizmu... To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a jeżeli potępić Halloween w obecnej postaci to należałoby potępić wszelkie horrory i zainteresowanie strachem jako środkiem ekspresji. Co z tego jaka jest geneza tego święta? Chyba tylko to, że została doszczętnie zniszczona jak każda inna kultura "pogańska" w stosunku do chrześcijańskiej, bądź zasymilowana. Naprawdę, dyskutować z ludźmi którzy robią igły z widły kiedy to, co odbywa się na Halloween i Andrzejkach przypomina raczej grę w butelkę niż krwawe rytuały, kiedy nie wiedzą nawet, że chociaż geneza Halloween to Irlandia, jest to święto rodem z Ameryki, wpisane w kulturę masową, z tą rzepą to też zresztą Ameryka a nie Irlandia. Jest odpowiedzią na purytan którzy jeszcze bardziej zwalczali wszelkie przejawy czarownic i magii - to święto to hołd ofiarom palenia czarownic i kultury pogańskiej z której wszystko się wywodzi. Ilością paranoi, złego nastawienia i pokładów chrześcijańskiego świętoszkowania w tematach z cyklu "Harry Potter, Andrzejki, Halloween" można by zapełnić czarną dziurę. Balibyście się rękę w wodzie zanurzyć byle by nie była zaczarowana. Ponownie, właśnie za takie postawy ludzie nigdy nie uznają "katoli" za normalnych ludzi. Zacietrzewienie, brak wyobraźni i pomysłu że Bogu wcale nie przeszkadza coś takiego jak Halloween - praktykowana od wieków tradycja strachów, nieszkodliwych guseł które wymierają i balów przebierańców - "ponura" postawa jak np. Korena: "Nie przejmuj się. Dostaniesz to czego pragniesz. Po śmierci będziesz miał niekończący się Halloween. Będzie tam ubaw na całego." PS. Lustra wam nie pokażę, złamało by się patrząc na takich paranoików i jeszcze "dostałbym 7 lat nieszczęścia", "haha". PPS: Logika Greena, czyli "jak dziecku pokażesz w zabawie że można żądać cukierków to je uwarunkujesz" - raz, dziecko też myśli krytycznie, dwa - jest świadome że to z okazji święta, trzy - nigdy jeszcze nie widziałem nikogo kto skorzystałby z opcji "trick", a jeżeli zwyczajnie nie miał cukierków to dzieci sobie odchodziły. Idź rób doktorat z psychologii, wiesz lepiej niż zdrowy rozum i jeszcze się kłóć. "Najpierw powinny się spytać czy chcę się bawić" - sztywność do entej potęgi, nie chcesz się bawić to nie, odpowiadasz że nie masz słodyczy, etc. Żal mi w ogóle komentować taki chłam, przepraszam za ostre słowa, ale to się nie mieści w głowie, to gorzej niż fundamentalizm.
anonim2012.10.30 5:47
@Gipsen: "To już jest kosmos. Widzisz różnice pomiędzy przebieraniem się za upiory a profanacją miejsca spoczynku człowieka?" A widzisz w jakim kontekście podałem ten przykład? Podałem w kontekście Twoich słów o "ciekawej, frapującej, pełnej kolorytu i niekomercyjnej" zabawie p.t. Halloween. Podałem Ci więc przykład innej zabawy, którą ktoś mógłby uznać za ciekawą, frapującą, itd. Przy czym na pewno ja jej za taką nie uznaję, i tak naprawdę nie twierdzę że Ty uznajesz - chodziło mi o "wstrząs terapeutyczny". Jeśli oburzasz się - to dobrze, bo taki był mój zamierzony efekt. Sam widzisz, że NIE KAŻDA ciekawa, frapująca pełna kolorytu i niekomercyjna "zabawa" jest dobrą zabawą. Jasne wreszcie? ;) "Jeżeli chcesz, mogę streścić w pięciu punktach pochodzenie altruizmu w człowieku z punktu widzenia teorii ewolucji" Nie, nie musisz, to pytanie było prowokacją z mojej strony. Nie ma potrzeby zbędnego rozbudowywania wątku o ewolucyjne bajki - bo nie kryję że NIEKTÓRE wyjaśnienia ewolucjonistów uważam za bajki ;) "Nie tłumaczę swej sympatii do Halloween tym, że jest to fajne i ciekawe święto." Sorki, ale poprzednio WŁAŚNIE TAK to tłumaczyłeś, stąd moja prowokacja :) "chociaż jest ona wbrew Biblii, która nakazuje niszczyć bogów cudzych przede Mną" Ale Ty przecież też chcesz niszczyć wiarę w demony, sam to przyznałeś. Śmieszny jesteś gdy czynisz zarzuty komuś w kwestiach które Ciebie tak samo dotyczą :) "Nie widzę w nim nic zdrożnego (oprócz szantażu, co bystrze zauważyłeś). Dam cukierka." To nielogiczne. Jeśli zauważasz szantaż, i uważasz go za zdrożny, nie powinieneś dać cukierka. No chyba że wcześniej wyjaśnisz dzieciom co jest nie w porządku, i potem dasz cukierka z wyraźnym zaznaczeniem że dajesz im za coś innego. "I myślę, żebym się raczej ucieszył, bo idea śmierci mojej świadomości mnie przeraża" Hmmm, serio ucieszyłbyś się z wiecznego życia nawet gdyby to wieczne życie okazało się najgorszym z koszmarów w porównaniu z tym co przeżywasz tu na Ziemi? Dziwne... Nie jesteś czasem masochistą? ;) "Ale to wszystko nic w porównaniu z odrazą i obrzydzeniem, jakie wywołuje we mnie zabijanie dla idei." Oj, coś mi się wydaje że w samoobronie byś zabił, gdybyś nie widział innego wyjścia obronienia siebie lub kogoś kogo kochasz. Mam rację? Czyli jednak dla jakiejś idei (obrony życia) gotów byłbyś pozbawić kogoś życia :) "Słuchaj, to jest właśnie chrześcijańska moralność - obawa konsekwencji po śmierci." Nadinterpretujesz, to wcale nie wynika z moich słów, a Ty masz już swoje wewnętrzne uprzedzenia do chrześcijan. Powiem krótko: nie masz racji że chrześcijanie nie mordyują tylko dlatego bo się boją piekła. Ale ponieważ i tak swoje wiesz, więc nie będę tracił czasu na szczegółowe wyjaśnienia. "Apeluję o uczciwszą dyskusję." Spoko. Ale są wyjątki. W innym wątku wyjaśniłem Ci jaki warunek musisz spełnić by liczyć na uczciwą dyskusję o demonach :)
anonim2012.10.30 6:11
Anonymousie, chłamu który wypisujesz do Gipsena nie skomentuję, ale skoro piszesz też coś do mnie, to odpowiem :) "raz, dziecko też myśli krytycznie, dwa - jest świadome że to z okazji święta" To zależy jak rozwinięte dziecko, i jak wychowane. Więc ogólnie to jest utopia. Są dzieci które uważają że wymuszenia są OK. Ale jaki jest sens przekonywać do tego wszystkowiedzącego Anonymousa? ;) "nigdy jeszcze nie widziałem nikogo kto skorzystałby z opcji "trick", a jeżeli zwyczajnie nie miał cukierków to dzieci sobie odchodziły" Czyli niewiele wiesz o życiu, ale oczywiście uważasz że wiesz wszystko, bo niemożliwe by ktoś mógł doświadczyć czegoś czego Ty nie doświadczyłes. Po wielu rozmowach z Tobą, taka Twoja postawa zadufania wcale mnie nie dziwi. "wiesz lepiej niż zdrowy rozum" Hehehe, no właśnie. To święte przekonanie że ateiści mają "zdrowy rozum" a katole to głupki. Nic nowego :) "sztywność do entej potęgi, nie chcesz się bawić to nie, odpowiadasz że nie masz słodyczy, etc." A czemu mam kłamać że nie mam? Może dla Ciebie to norma, ale przyjmij do wiadomości (nawet jeśli sobie tego nie wyobrażasz) że są ludzie którzy uznają inne wartości moralne niż Ty wyznajesz :P Co do sztywności - są też sztywniacy-ateiści, i nie są to wyjątki. A przy okazji, znasz kawał o Leninie który (jak wszyscy musieli wiedzieć) "lubił" dzieci? ;) "Żal mi w ogóle komentować taki chłam" To nie komentuj. Naprawdę to dla Ciebie takie trudne? Też masz "poczucie misji" jak Gipsen? Ale on przynajmniej chce podyskutować, a nie "brzydzi się dyskusją ale musi dyskutować" ;D "ale to się nie mieści w głowie" Rozumiem, brzytwa O. musi znacznie ograniczać pojemność głowy ;) "to gorzej niż fundamentalizm." Naperawdę? To gorzej niż fundamentalizm ateistyczny? ;)
anonim2012.10.30 12:48
@Greenn "To zależy jak rozwinięte dziecko, i jak wychowane. Więc ogólnie to jest utopia." Utopią jest twoje zdanie w obliczu rzeczywistości. Mówię - możesz zrobić doktorat z psychologii, rzeczywistej sytuacji nie oszukasz. Dzieci nie traktują Halloween poważnie, jest to dla nich jedynie okazja by się poprzebierać za potwory i zjeść cukierki. Dla dorosłych podobnie. W bardziej przywiązanych do tradycji miejscach, takich jak Anglia, USA, dochodzi wyławianie jabłek, etc. To że Ty czy Gandalf próbujecie doszukiwać się roli wychowawczej w "trick or treat" uważam za kompromitujące wasz zdrowy rozsądek, wręcz fundamentalizm psychologiczny i wykorzystywanie skrajnego behawioryzmu jako argumentu w dyskusji mimo że nie jest on waszą "doktryną". "Są dzieci które uważają że wymuszenia są OK." Zapewniam Cię, że dzieci w znacznej większości są świadome że jest to zabawa a odmawianie im zwyczajnie nie leży w dobrym tonie. Po odmowie wcale nie rzucają urokami, czasem tylko może wkurzą czymś zrzędliwego sąsiada, namalują bitą śmietaną coś na oknie, etc. "Ale jaki jest sens przekonywać do tego wszystkowiedzącego Anonymousa? ;)" Spuść z wszystkowiedzącego tonu, bo sam nie posługujesz się przykładami tylko ogólnikami i teoriami. Możesz sobie bawić się w podchody na gruncie teoretycznym, bardzo lubię takie zabawy, ale tutaj to TY bronisz tezy że dzieci psują się przez Halloween i jedyne co masz na swoją obronę to głupie tłumaczenia. Tutaj grunt nie jest teoretyczny, możesz realnie posłużyć się przykładami ale nawet tego nie potrafisz, wolisz ironizować i atakować mnie. "Czyli niewiele wiesz o życiu, ale oczywiście uważasz że wiesz wszystko, bo niemożliwe by ktoś mógł doświadczyć czegoś czego Ty nie doświadczyłes. Po wielu rozmowach z Tobą, taka Twoja postawa zadufania wcale mnie nie dziwi." Nie dziwi mnie że ten ton dyskusji nie zmienił się od dłuższego czasu bo rozmawialiśmy o teoriach których zupełnie nie mogłem być pewien. Przyzwyczaiłeś się już do trzymania mnie w "agnostycznym szachu". Tutaj natomiast mam dowody empiryczne i brak jakichkolwiek przesłanek z mediów. Chcesz bronić tezy? Sam przedstaw dowody. Ja nie muszę przedstawiać dowodów mojej tezy (Halloween psuje dzieci) bo nie znalazłem niczego co by jej przeczyło. "To święte przekonanie że ateiści mają "zdrowy rozum" a katole to głupki. Nic nowego :)" O ile Boga nie da się ogarnąć "na zdrowy rozum", o tyle tutaj mój zdrowy rozum ma wiele do powiedzenia. Mówi "robicie igły z widły i opluwacie sobie brody tłumacząc jaki ten Halloween nie jest zły". Nie twierdzę też że "katole to głupki", ale zacietrzewienie nie pozwala wam spojrzeć na sprawę z przymrużeniem oka. "A czemu mam kłamać że nie mam? Może dla Ciebie to norma, ale przyjmij do wiadomości (nawet jeśli sobie tego nie wyobrażasz) że są ludzie którzy uznają inne wartości moralne niż Ty wyznajesz :P" No tak, nawet menelowi który wiesz że pije i ćpa nie skłamiesz że nie masz pieniędzy, rzeczywiście, jesteś górą "moralnie". Wiesz, osobiście wolę powiedzieć że nie mam niż poniżyć się i powiedzieć "Przykro mi dzieciaki, nie bawię się w Halloween, to satanistyczne święto, macie tu obrazki Jezusa żeby was chroniły". Skoro nie widzisz nic dziwnego w czymś takim to może rzeczywiście lepiej sobie odpuszczę... "To nie komentuj. Naprawdę to dla Ciebie takie trudne? Też masz "poczucie misji" jak Gipsen? Ale on przynajmniej chce podyskutować, a nie "brzydzi się dyskusją ale musi dyskutować" ;D" Są takie słowa które raz wypowiedziane stają się ujmą. Moje stanowisko jest takie: mylicie się w całej rozciągłości co do Halloween i udajecie święte krowy, pokrzywdzone przez pogańskie tradycje które doszczętnie zniszczyliście. Uważam że tutaj akurat nie ma nic do dyskutowania i Gipsen się ze mną zgodził. Dyskutuje dla samej dyskusji. "Rozumiem, brzytwa O. musi znacznie ograniczać pojemność głowy ;)" Wiesz, pół twojego postu to były prztyczki w nos a całkiem sporo, jak tak sobie czytam, ominąłeś. Zacznij być merytoryczny i odpowiadaj na całość. "Naprawdę? To gorzej niż fundamentalizm ateistyczny? ;)" Jak wyżej. Nie rozmawiamy tu o ateizmie ani o Bogu tylko o ducha Bogu winnemu święcie. Na argumenty odpowiedziałem, na kpiny też. Fundamentalizm, zauważ, bez żadnego innego określnika, religijny czy nie. Można być nawet nawiedzonym psychologiem i nie lubić Halloween z dokładnie tych samych powodów które ty wymieniasz: "że skłania dzieci do szantażu". Wypiszę jeszcze raz wszystkie kolejne bzdury które przeczytałem: "Więc ogólnie to jest utopia." - brak odwołania się do rzeczywistych przykładów, tworzysz teorię w braku oparcia o wiedzę empiryczną, sam tworzysz utopię. "Czyli niewiele wiesz o życiu" - To że czegoś nie wiem o życiu nie jest argumentem byś nie mógł podać kontrprzykładów. " bo niemożliwe by ktoś mógł doświadczyć czegoś czego Ty nie doświadczyłes" - Jest coś takiego jak media i prędzej czy później usłyszałbym o kontrowersjach związanych z Halloween. Na pewno są ludzie którzy upijają się i robią szalone rzeczy w taką noc... ale dzieci? Albo ich "składanie w ofierze"? Frondo, skąd ty bierzesz takie rzeczy?! I jeszcze LaVey wrzucony gdzieś po drodze - przytaczam z "Jedenastu Zasad Ziemii" filozofii satanizmu laveyańskiego - "Po 9, nie krzywdź małych dzieci." Chcesz ze mną merytorycznie rozmawiać Green? Odnieś się do tego: "Dzieci w Halloween przebierają się za potwory bo to dla nich zabawne i ciekawe, wróżby (w tym Andrzejkowe) odprawiają bo to część tradycji i są traktowane raczej jak ciekawostka (nikt naprawdę nie uwierzy że jak się trzyma krwawnik pod poduszką to przyśni się ukochany, etc.) i zaznajamia się je z ludowymi wierzeniami o których potem będą czytać np. w Dziadach... ponadto jest to tylko kolejna okazja by najeść się słodyczy i żadne dziecko nie będzie utożsamiało tego z przyzwoleniem na wymuszanie, to nie jest sytuacja CODZIENNA, to nie są wzorce zachowań, dziecko wie że to sytuacja wyjątkowa..."
anonim2012.10.30 20:33
@Anonymous: "Chcesz ze mną merytorycznie rozmawiać Green?" Ależ oczywiście że nie! Mam zasadę, że dyskutuję merytorycznie z ludźmi na odpowiednim poziomie kultury. A jeśli jakiś fundamentalista ateistyczny w pierwszym swoim poście w danym wątku, jedynie z powodu czystej nienawiści do katolików, wyzywa gospodarzy od paranoików, tchórzy, nienormalnych i zacietrzewionych (mimo że sam jest ewidentnie zacietrzewiony) - to traktuję go za klasycznego chamskiego trolla. A z trollami merytorycznie nie dyskutuję. Natomiast jeśli sobie życzysz rozmowy na Twoim poziomie, to proszę bardzo, możemy potrollować :P Zresztą sam przyznałeś że merytoryczna dyskusja z Tobą nie ma sensu: "moim zdaniem ta dyskusja w ogóle nie ma sensu" i ostatnio: "to może rzeczywiście lepiej sobie odpuszczę". No ale cóż, już wielokrotnie pokazałeś że nie potrafisz dotrzymać słowa, więc śmiało, kontynuuj :) Natomiast jeśli ktoś kulturalny wykorzysta Twój chłam, przerobi go na argumenty i wykorzysta je w rozmowie ze mną - to chętnie się do tych argumentów ustosunkuję :)
anonim2012.10.30 23:27
@Green Podałem argumenty które przemawiają za tym że ktokolwiek atakuje Halloween jak ten tutaj artykuł i niektórzy z komentujących to jest paranoikiem/nienormalnym/zacietrzewionym. Moja reakcja jest ostra, bo o ile pewne sprawy moralne nie są oczywiste, ta jak najbardziej jest i nie ma nic wspólnego z moralnością. Mój "chłam" to tylko przypomnienie Ci, że w teorii możesz mieć kurzajki na włosach a w rzeczywistości nie. Jeżeli tak Cię to boli - w porządku, możesz twierdzić że jestem zacietrzewiony. Nie podałeś jednak żadnego sensownego argumentu. Żadnej sytuacji z życia, mediów, czegokolwiek. Uważam że dyskutujesz dla samej dyskusji, podobnie zreszta jak Gipsen to czynił. Napisałem już: "też lubię teoretyzowanie". Napisałem że nie ma po co podchodzić nawet do dyskusji jeżeli zamierzasz zaczepić ją o teoretyzowanie o psychice dziecka które wykorzysta Halloween jako napęd by szantażować ludzi. W dyskusjach o sprawach ziemskich zdajemy się na źródła i prace naukowe. Jak napisałem - nie masz magistra z psychologii - nie jesteś dla mnie autorytetem by bez podania badań wnioskować o Halloween i wpływu na psychikę dzieci, szczególnie tak negatywnego wpływu jaki ty i Gandalf świętu przypisujecie. Nie zmienia to faktu, że lubię teoretyzowanie kiedy jest o czym. Już to pisałem. Ten temat to jednak bajki z księżyca opowiadane o krwiożerczym Halloween i nie zobaczyłem jednego choćby właściwego komentarza z którym dałoby się merytorycznie porozmawiać o Halloween a nie o "jak JA widzę Halloween". Chętnie poczekam aż odniesiesz się do tego co już napisałem pod sam koniec ostatniego postu. Na sam koniec: bardzo dziękuję za fundamentalistę ateistycznego, oraz moją rzekomą "nienawiść". Boleję tylko nad nieskończonym pokładem świętoszkowania, a takich ludzi nawet sami wierzący nie lubią. Nie sympatyzuję z pogańskimi tradycjami, (osobiście nie obchodzę Halloween, jest mi obojętne) ale wiem że te były dość skrupulatnie asymilowane bądź wyniszczane przez chrześcijan. Powinieneś przeczytać ostatni paragraf, skupić się na jego logice i zrozumieć jak niemerytoryczna jest forma tego artykułu. (odnoszenie żartobliwości samej w sobie jako zła bo nie można żartować z religii - podczas gdy mówimy o czymś innym niż religia jako forma żartu - drugi paragraf) Ale może to ja jestem skrzywiony... może to ja nie odnoszę wszystkiego do religii, nie rozdaję obrazków biednym skrzywdzonym dzieciom... to tylko moje zdanie że Bóg nie ma nic przeciwko temu świętu, że ma poczucie humoru i może jedynie żartować że katolicy nie mają, bo aż żal pomyśleć że Bóg może się smucić nad takim pokazem fundamentalizmu...
anonim2012.10.31 5:43
OK, so... let's make some trolling ;) Był sobie kiedyś pewien Pan Mądrala. Pan Mądrala przeczytał wieeeele książek z dziedziny seksuologii. A nawet sam napisał jedną, z bardzo pochlebnymi recenzjami! Problem polegał na tym że... nigdy nie widział "na żywca" nagiej kobiety. Nie mówiąc już o tym że nigdy nie miał z jakąkolwiek kontaktu fizycznego. Wszelką wiedzę w tej dziedzinie brał z internetu, oczywiście z właściwych źródeł ;) Pytanie retoryczne: który mężczyzna lepiej zadowoli kobietę - Pan Mądrala odczytując kobiecie kilkanaście stron o tym co należy zrobić by była szczęśliwa, czy Pan Praktyk, posiadający wieloletnie doświadczenie życia w udanym związku seksualnuym? No i podobnie jest z poglądami niektórych quasi-specjalistów teoretyków od pedagogiki ;) Dziękuję za uwagę, jak mnie najdzie natchnienie to jeszcze coś dotrolluję :) No chyba że ktoś kulturalny zechce popolemizować merytorycznie? :)
anonim2012.10.31 11:53
Lustrator napisał(a): "W starożytności, wydrążona i podświetlona dynia, umieszczona na domu wskazywała, że jego mieszkańcy czczą szatana i należą się im względy demonów." DYNIA pochodzi z Ameryki, więc przed jej odkryciem nie mogła być używana w Europie. Nieprawdziwe argumenty szkodzą wlace o dobro...
anonim2012.10.31 12:57
Czy macie jakieś sprawdzone pomysły, czym zastąpić Halloween dla przedszkolaków? Dzisiaj rano próbowałem przekonać moje dwa podekscytowane H. przedszkolaki, że to obca i głupia tradycja, opowiadałem o Wszystkich Świętych, o duszach w niebie, aniołach itd. Ale jakoś trudno je było przekonać. "Tata, ale cukierki nie są złe?" "Ale przebieranie się nie jest złe?" "Ale zabawa nie jest zła?". Rano czytaliśmy o Świętych, o uczniach Jezusa; potem googlaliśmy imiona świętych, które znaleźć chciały dzieci - ale niestety większość to okazywali się męczennicy i męczennice, i trzeba było te informacje dla bardzo cenzurować. Ogólnie jakoś poszło i udało się ustalić granice - dynie/cukierki ok, ale duchy/wampiry/kościotrupy nie - ale w sumie mam wątpliwości - czy jednak nie trzebaby ostrzej postawić granic - oraz trochę brakuje mi trafiających do dzieci argumentów - macie może jakieś podobne doświadczenia?
anonim2012.10.31 16:01
@mst77 "Tata, ale cukierki nie są złe?" Po pierwsze szkodzą na zęby. To oczywiście pikuś, ale zawsze tak można dzieciom powiedzieć - przecież to prawda, co nie? ;) Po drugie - złe, bo od obcych nie należy brać jedzenia. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Od bliskich i znanych sąsiadów - OK. Chociaż, jak pokazuje życie, ile razy bywały przypadki że sąsiad poproszony o opiekę nad dzieckiem wykorzystał to dziecko, więc... :( "Ale przebieranie się nie jest złe?" - nie jest złe, ale czy muszą się przebierać akurat we Wszystkich Świętych? Jeśli przebranie to nic zdrożnego, to czemu dzieci nie chodzą w przebraniach wampirów na cmentarz? "Ale zabawa nie jest zła?" - dzieci powinny wiedzieć że w życiu jest czas na zabawę, i czas kiedy nie należy się bawić. Dałbyś dzieciom ułożyć piramidkę ze zniczy na grobie - tak w ramach zabawy? Pytasz czym zastąpić Halloween. Może przyozdobieniem zniczy albo wieńców? Zawsze można zaprosić do takiej zabawy inne dzieci z katolickich rodzin, wtedy będzie zabawa grupowa. To będzie dużo bardziej twórcza i bezpieczniejsza zabawa niż bezmyślne bieganie od obcego domu do obcego domu. Wiem że dla ludzi niezbyt rozwiniętych kulturalnie i intelektualnie (popkulturowych lemingów) klasyczne Halloween jest duuużo ciekawsze. Ale jeśli rodzice są na wyższym poziomie niż popkultura, to czemu mają ulegać popkulturze i obniżać poziom wychowania własnych dzieci?
anonim2012.10.31 16:13
@ Gipsen "Nie ma żadnego wstrząsu." Tak sobie tłumacz. Gdyby nie było, to byś się tak nie zbulwersował moim "terapeutycznym" porównaniem ;) "Jest błąd logiczny" Na razie uznaję że ten zarzut to tylko Twoja ślepa reakcja obronna, bo nie podajesz gdzie ten niby-błąd jest i na czym on polega :) "Z czego Ty ten doktorat robisz?" WTF??? Co to ma do rzeczy??? Tym bardziej że założyłeś sobie nie wiadomo na jakiej podstawie że obecnie robię doktorat. To tak jakbym ja Ciebie spytał: kiedy utracisz dziewictwo? Też bez związku z tematem, i też nie wiadomo na jakiej podstawie sobie zakładam że jeszcze jesteś prawiczkiem. Ogarnij się :) "Zacytuj kiedy powiedziałem, że każde" A zacytuj kiedy ja niby powiedziałem że Ty lubisz każde święto z importu, albo przestań wciskać kit. Czytaj uważniej, a mniej się będziesz denerwował :) Napisałem że nie każda zabawa jest dobra, ale nigdzie nie sugerowałem że Ty pisałeś wcześniej że każda zabawa jest dobra. Ponownie zalecam: ogarnij się :) ---"Sorki, ale poprzednio WŁAŚNIE TAK to tłumaczyłeś, stąd moja prowokacja :)"---"Zacytuj moje słowa." Proszę bardzo: Gipsen napisał(a):Paź 29, 2012, 10:27 po południu "Zresztą, wartości na bok, to jest po prostu ciekawe, frapujące, pełne kolorytu, niekomercyjne (w przeciwieństwie do Walentynek), bogate kulturowo święto z importu". Szczególnie chodzi mi o to: "wartości na bok". Podałem Ci więc przykład innej "zabawy" która (przy założeniu "warości na bok") spełnia Twoje kryteria, co nie? A Ty się na mnie teraz rzucasz. Rzucaj się na siebie, bo to jest skutek Twojej niekonsekwencji - jedną zabawę spełniającą Twoje kryteria uważasz za fajną, a drugą która też spełnia Twoje kryteria uznajesz za niefajną. Brak logiki :) "Jednak życzyłbym sobie, by zabobonni i religijni ludzie mieli mniejszy wpływ na moje życie." I wzajemnie - o ile przyjemniejsze byłoby życie bez niektórych zabobonnych i religijnych ateistów. Aha, Ty napisałeś ogólnie, i ja też napisałem ogólnie, więc nie traktuj tego jako "ad personam" ;) "Kwestię szantażu uważam za marginalną w porównaniu z korzystnymi czynnikami" Tylko zauważ jeden drobny szczegół: szantaż wcale nie jest konieczny do tej zabawy. Wystarczy wyeliminować z zabawy słówka "albo psikus" i szantaż znika, a zabawa NIC nie traci. Czyli wyelininowanie szantażu jest KORZYSTNE. Korzystne dla wszystkich - i dla dzieci (względy pedagogiczne), i dla dorosłych którzy nie chcą się bawić (brak stresu: a nuż mi zaraz wybiją szybę). NIKT na usunięciu tych słówek nie straci! Więc czemu się tak upierasz by ten szantaż zostawić? Nie podajesz JAKICHKOLWIEK argumentów za pozostawieniem szantażu, a ja podaję argumenty za usunięciem go. "A może chcesz usłyszeć co myślę o dydaktycznych aspektach Wielkiej Nocy?" Nie, bo nie sądzę byś miał coś "argumentnego" do powiedzenia w kwestii której nie rozumiesz, a Twoje subiektywne zdanie na pewno nie wniesie nic konstruktywnego do dyskusji. "Przypomnę Ci, że chrześcijaństwo jest tylko jednyną z wielu różnych filozofii mających teorie na temat życia po śmierci." No tak, ale na tym portalu rozmawiasz z przedstawicielem chrześcijaństwa. Więc, skoro Ty nie wierzysz w żadną z koncepcji życia po śmierci, a ja wierzę w konkretną koncepcję, to nie widzę sensu rozpatrywania w dyskusji między nami innych koncepcji, których ani Ty ani ja nie uznajemy. Zadałem Ci poprzednio proste pytanie, a Ty się zwyczajnie od niego wykręcasz. Pozwól że sformułuję je inaczej i poproszę o konkretną odpowiedź: Załóżmy hipotetycznie (tylko na potrzeby dyskusji) że po śmierci okazuje się, że prawdziwa jest koncepcja chrześcijańska. Załóżmy też hipotetycznie że w konsekwencji Twojego obecnego postępowania wieczne życie okazałoby się dla Ciebie najgorszym z koszmarów w porównaniu z tym co przeżywasz tu na Ziemi. Moje pytanie brzmi: gdybyś obecnie hipotetycznie miał TYLKO DWIE możliwości wyboru: śmierć i brak życia wiecznego, albo wieczny koszmar po śmierci - to którą możliwość byś wybrał? "A być może kryterium jest: "Szanuj osoby z innymi preferencjami seksualnymi i nie wmawiaj im, że są chorzy lub zboczeni"? Wtedy Ty masz przerąbane." A znasz religię wyznającą właśnie takie kryterium? Bo ja nie znam religii która dałaby mi karę po śmierci za uważanie homoseksualistów za chorych. No a zresztą, niby jaki "grzech" miałbym popełnić wyciągając logiczny wniosek wynikający z definicji terminu "choroba"? Natomiast co do zboczenia - to nie każdego homoseksualistę uważam za zboczeńca. Domyślam się że Ty niektórych homoseksualistów (np. morderców czy pedofili) też uważasz za zboczeńców, więc nie bądź taki świętoszek ;) "biologiczna obrona swoich genów ...to nie jest idea" A co to jest jak nie idea??? Dla mnie osobiście to jest ewolucyjna bajka, taki ateistyczny zabobon. Ale ciekawi mnie Twoje wyjaśnienie - jeśli dla Ciebie to nie jest idea, to co to jest? Bo to "coś" na pewno jest nad Tobą, skoro uważasz że Tobą kieruje i zmusza Cię do obrony życia swojego i osób bliskich. "Idea, to jest np., że w imię Boga należy rozbić samolot pasażerski w centrum miasta." No wiesz, ja nie widzę różnicy (co do istoty terminu "idea") między ideą religijnego samobójcy, a ideą religijnego zabójcy: "zabijam napastnika bo Bogini Ewolucja mi rozkazuje bronić swoje geny". Nota bene - bronić mimo że jak się nie zdążysz rozmnożyć to i tak te geny sczezną po śmierci. I co wtedy poczniesz z tym fantem? ;) No weź pomyśl logicznie według założeń Twojej ateistycznej idei: załóżmy że postępujesz wbrew poleceniom Bogini Ewolucji i dajesz się zabić przed rozmnożeniem, więc nie przekazujesz genów. Co na tym tracisz? Przecież po śmierci Bogini Ewolucja Cię nie ukarze :)
anonim2012.10.31 18:15
@Gipsen: Dzięki za konkretną odpowiedź na moje pytanie :) A poniżej komentuję tylko to co uważam za polemiczne: "Dla porządnego człowieka psikusem będzie już rozczarowana i smutna twarz dziecka, które nie rozumie dlaczego zamiast cukierka dostało ewangelizacją po głowie." No to, na tej samej zasadzie, może proponujesz by nie posyłać dzieci do szkoły? Bo porównując rozczarowaną i smutną twarz ucznia ślęczącego na lekcji, z rozradowaną twarzą wagarowicza... ;D "Wilczyca chroni swoje małe..." Nie podawaj mi przykładów ze świata zwierząt - jesteś zwierzę czy Homo Sapiens? Zwierzę ma zaprogramowane instynkty (Ty twierdzisz - przypadkowoewolucyjnie, ja - przez Boga, niewykluczone że przy wykorzystaniu niektórych procesów ewolucyjnych). I zwierzę działa według tego programu. Ty masz świadomość, czyli możliwość uznania "nie będę działał według programu". Chyba że podporządkujesz się jakiejś nadrzędnej idei. Ja - Bogu (bo uznaję że jest mądrzejszy ode mnie i wie co jest dla mnie lepsze). Ty - ... no właśnie, jakiej idei się podporządkowyujesz, to było moje pytanie. Idei głoszonej przez Boginię Ewolucję? ;) "Każdy osobnik dąży do obrony własnych genów" A to bardzo ciekawe co piszesz... Bo akurat ja na pewno nie dążę do obrony własnych genów, czyli już z tego wynika że napisałeś nieprawdę :) To znaczy - nie dążę do obrony własnych genów, bo po prostu nie uznaję idei że MUSZĘ bronić swoje geny! Mam rozum i wolną wolę, i mogę podjąć świadomą decyzję że chrzanię własne geny. Jeśli tego nie rozumiesz - to albo masz umysł na poziomie zaprogramowanego zwierzęcia (ale po rozmowach z Tobą odrzucam ten wariant), albo jest to dla Ciebie IDEA - bronić własne geny! Coś na zasadzie jak pisałem: "Bogini Ewolucja tak mi każe i muszę się jej słuchać". No i dziwisz się że podejście "bronić własne geny bo tak każe Ewolucja" uważam za ateistyczny zabobon?
anonim2012.10.31 21:44
@Gipsen "póki co osiągnęliśmy jako-taki łże-konsensus" To rzadkość na Frondzie ;) "Bóg w swojej niezmierzonej mądrości mógł to wszystko tak zaplanować, że stało się to wszystko poprzez ewolucję" Przecież tak wyżej napisałem, że dopuszczam taką możliwość. Zrozum, ja nie neguję zjawiska ewolucji w sensie pewnych procesów takich jak adaptacja, dobór itp. Mnie śmieszy gdy bezmyślne prawa przyrody łączy się w jedną wielką Teorię Ewolucji, i bije przed tą Teorią pokłony jakby to była rozumna istota na poziomie rozwoju wyższym niż człowiek! I dlatego zareagowałem na Twoje stwierdzenie "biologiczna obrona swoich genów", bo to dla mnie brzmi jak przykazanie Bogini Ewolucji któremu człowiek MUSI się podporządkować. Ale skoro piszesz "Nikt nie musi jej słuchać. Mogę się zbuntować" to nie jest źle :) Tak więc chyba możemy tutaj kończyć. Dzięki za dyskusję :)
anonim2012.11.1 12:59
Forum katolickie, ale takiego dopieszczania swojego "ego" popisami erudycji i oczytania (oczytanie samo w sobie nie jest złe, jednak jeśli ma służyć do wywyższania się to inna sprawa), pychą ("nie widzę możliwości rozmowy na twoim poziomie"), pogardą dla innych (o nasyłaniu na siebie policji czy straży miejskiej już nie wspomnę), naprawdę dawno nie uświadczyłam. Czy Wy widzicie w sobie jeszcze swoich bliźnich, braci; ludzi, których zgodnie z nauką Chrystusa powinniśmy kochać? Nauka Chrystusa to proste przesłanie miłości. Jeśli jej zabraknie to - nawet gdybyście się tu przerzucali cytatami z Biblii w starohebrajskim i aramejskim - oznacza że z nauki nie pojęliście NIC. W pożegnalnym kazaniu, ksiądz, którego bardzo szanowałam, podniósł właśnie problem uzywania cytatów Biblijnych do "dowalania" sobie nawzajem ... Nie po to została nam ona dana. Czy serio, uważacie się za lepszych katolików deklarując, iż nasłalibyście na czyjeś dzieci policję i służby socjalne, narobilibyście komuś w życiu bałaganu, kłopotu z powodu pukania do drzwi i cukierka?Dla idei? (czy podobne pomysły macie wobec Kapłanów odwiedzających nas po kolędzie? W mojej "mazurskiej" parafii nie ma jeszcze dziwnych zwyczajów zapisywania się, ksiądz chodzi i puka - znakomita większość go przyjmuje).Jeśli takie rzeczy potrafią wywołać taką zaciekłość, w jaki sposób zachowacie się (a w zasadzie - zachowaMY się) w obliczu spraw wielkiej wagi?Moje dzieci chodzą na Halloweenowe łowy. Chodzą też na cmentarze i zapalają znicze pod Pałacem Prezydenckim. Nie czczą celtyckich bóstw, nie wymuszają haraczu, lubią też przebierać się podczas bożonarodzeniowych jasełek (czy aby przypadkiem przebrany za Kłapacza, czy Turona syn nie czci w waszym mniemaniu APISA?) i kolędować po domach (przypominam, że tam też zbierano żarełko). Naprawdę, Chrystus nie lęka się święcącej dyni ;-)))) A jak będziecie tacy poważni, to nawet nie zauważycie, jak stanie przed Wami w stroju małego halloweenowego potwora i naślecie na niego antyterrorystów.
anonim2012.11.1 13:22
Specjalnie do Megi: ;-))) zgodnie z Twoją logiką - (jeśli coś wyznajesz to rób to u siebie w domu) - powinnaś zaprzestać łażenia na zakłócające ruch uliczny Drogi Krzyżowe, procesje Bożego Ciała, uciszyć rąbiące o poranku niedzielnym dzwony kościelne (przecież obok może mieszkać odsypiający całonocne czczenie szatana satanista) - na to są też paragrafy o zakłócaniu porządku publicznego ;-))) dobre, dobre ... z tym, że nie chcemy tu obcych zwyczajów z Ameryki. Proponuję wspomnieć czasy chrystianizowania biednej Ameryki (polecam film "Misja"), naprawdę, naszym chrześcijańskim misjonarzom daleko było do implantowania obcej wiary poprzez rozdawanie cukierków i psikusy :) ;-))) A teraz marsz do sklepu po pół kilo krówek bo jak kostucha w drzwi stuknie kosą, to jej dasz cuksa
anonim2012.11.1 14:28
@Green Tak, bardzo dziękuję za kolejny niemerytoryczny wpis, Green. Nie wysiliłeś się za bardzo na ten trolling, sam nie podajesz praktycznych przykładów psucia dzieci przez Halloween. A ja mam kontakt z dziećmi w czasie Halloween i zasadniczo, jestem pedagogiem. Jeżeli cały ten twój przykład miał być argumentem za tym, że specjaliści i psychologowie którzy mają praktyki wiedzą mniej od ciebie o demoralizującym wpływem Halloween na dzieci to trafiłeś kulą w płot bo jak na razie to ty jesteś jedynym " Panem Teoretyzującym". Wybrałem jeszcze ciekawy fragment z odp. do Gipsena: "Ale jeśli rodzice są na wyższym poziomie niż popkultura, to czemu mają ulegać popkulturze i obniżać poziom wychowania własnych dzieci?" Powiedzmy sobie szczerze: 1) Halloween to jest zabawa i jego rola edukacyjna sprowadza się do tego samego co inne zabawy. 2) Dzieci nie rozumieją skomplikowanych rzeczy. Chcąc mierzyć dzieci miarą rodziców i ich poglądów na "popkulturę" krzywdzisz je. Powinno się chronić przed popkulturą, ale wtedy gdy rzeczywiście jest szkodliwa. (za największy przejaw szkodliwości popkultury uważam reklamy dla dzieci...) 3) Święto to jest tak uwielbiane przez dzieci właśnie przez wyjątkowość - przebieranie, wyjątkowa tematyka. Co do zarzutu nieznajomych - jest to raczej święto obchodzone w zamkniętych osiedlach gdzie większość ludzi się zna, a dzieci chodzą w grupach. Szczególnie popularne w Ameryce, gdzie praktykowana jest zasada "sąsiad pilnuje sąsiada". @fox Dziękuję za ten wpis, przynajmniej jeden rozsądny. @Pathfinder I za ten, bo komuś przynajmniej zależy na prawdzie o historii i doprecyzowaniu - zwyczaj z dyniami i Jack-o-lantern pochodzi z Ameryki i jest związany z legendą o bezgłowym jeźdźcu... a Ameryka to był bardzo purytański kraj w swoim czasie, ale zawsze znajdą się więksi purytanie...
anonim2012.11.2 5:40
Hehehe, niektórzy nie potrafią zrozumieć prostej przenośni. Nie pierwszy raz zresztą. Ich problem :) Należy tylko współczuć tym dzieciom które mają kontakt z niektórymi ateistycznymi quasi-pedagogami :( No i należy mieć nadzieję że te deklarowane przez nich "kontakty" są dozwolone prawem :P