Dziennikarze przeprowadzili szczegółową analizę dokumentów po ponownym otwarciu archiwum krakowskiej kurii. Wcześniej, w latach 2022–2023, badano także materiały znajdujące się w archiwach IPN. Z zebranych materiałów – jak relacjonuje „Rzeczpospolita” – wynika, że metropolita krakowski reagował na informacje o przestępstwach duchownych zgodnie z obowiązującym wówczas prawem kościelnym, a w niektórych przypadkach podejmował działania nawet szybciej niż organy ścigania.

W dokumentach opisano między innymi sprawy księży Eugeniusza Surgenta i Józefa Loranca, którzy w latach 70. zostali skazani za wykorzystywanie seksualne dzieci. Gdy informacje o ich przestępstwach dotarły do kurii, Wojtyła miał podjąć natychmiastowe decyzje: duchownych zawieszono w obowiązkach, nakazano im opuścić parafie oraz zamieszkać w wyznaczonych miejscach do czasu wyjaśnienia sprawy.

Z ustaleń wynika, że działania te często poprzedzały formalne śledztwa prowadzone przez milicję. Kiedy organy państwowe rozpoczynały postępowania, duchowni byli już odsunięci od pracy duszpasterskiej. W jednym z przypadków – w 1969 roku – kardynał Wojtyła skierował księdza podejrzewanego o krzywdzenie dzieci na badania psychiatryczne, co – jak podkreślają autorzy kwerendy – było w tamtych realiach decyzją wykraczającą poza standardowe procedury.

Po odbyciu kar więzienia przez skazanych duchownych nie przywracano ich do pracy duszpasterskiej. Z dokumentów wynika, że zostali oni skierowani do klasztorów na pokutę i objęci zakazem odprawiania mszy oraz spowiadania.