Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę mającą wprowadzić pozasądowe rozwody oraz nowelizację Kodeksu wyborczego. W przypadku pierwszego projektu podkreślił, że udział sądu w rozwodzie jest gwarancją, że „decyzja o rozwodzie jest przemyślana, rzeczywista i niekrzywdząca dla żadnej ze stron”. Co do z drugiego z projektów zwrócił uwagę, iż ten „nie wzmacnia uczciwości wyborów. Nie zwiększa zaufania obywateli. Przeciwnie - rodzi uzasadnione obawy o możliwość politycznego wpływu tam, gdzie musi panować absolutna neutralność”.

Decyzje prezydenta wyraźnie rozwścieczyły premiera Donalda Tuska, który szybko przystąpił do ataku. W rozmowie z dziennikarzami szef rządu prezydenckie weta określił mianem „skandalicznych”. Przekonywał, że ustawa o rozwodach pozasądowych miała być „ułatwieniem dla wielu ludzi, którzy pogodzili się z rozwodem, chcą to zrobić w sposób pokojowy, prosty”.

- „Prezydent to zawetował, kompletnie nie rozumiem dlaczego”

- mówił, najwyraźniej mając trudności z przyjęciem prezydenckiego uzasadnienia.

Przewodniczący Koalicji Obywatelskiej oskarżał prezydenta o wprowadzanie „bałaganu” i „dezorganizację państwa”.

- „Prezydent, tak konsekwentnie wszystko wetując, naprawdę zagraża bezpieczeństwu i stabilności państwa. Tak się nie powinno postępować”

- przekonywał, nie wspominając przy tym, że trzy inne ustawy Karol Nawrocki dziś podpisał.

Co do drugiego weta, lider koalicji rządzącej zapewniał, że nowelizacja Kodeksu wyborczego miała przeciwdziałać nadużyciom.

- „Wszystkie najgorsze podejrzenia o praktykach, jakich mieli się dopuścić ludzie Nawrockiego i PiS w ostatnich wyborach prezydenckich, nabiorą dodatkowej barwy i siły. Jak można zawetować projekt Kodeksu wyborczego, który miał w intencji zablokować jakieś nieczyste gierki, nieczyste manewry? To samobójcze weto tak naprawdę”

- mówił.