Aleksander Butiagin jest pracownikiem rosyjskiego muzeum Ermitaż. Wykłada archeologię klasyczną, historię sztuki starożytnego Wschodu i muzeologię na Uniwersytecie w Sankt Petersburgu. Na początku grudnia ub. roku został zatrzymany w naszym kraju przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ukraińska prokuratura podejrzewa go o zniszczenie kompleksu archeologicznego na Krymie. Naukowiec miał zostać przekazany ukraińskim organom ścigania, ale ostatecznie został zwolniony w ramach wymiany więźniów z Białorusią. Wrócił już do Rosji, gdzie wystąpił na antenie telewizji Rossija 24, opowiadając o pobycie w polskim areszcie.

- „Warunki są dość spartanskie. Nie można w żaden sposób opuścić celi, jedzenie jest podawane przez drzwi. Mycie się pod prysznicem dwa razy w tygodniu po 10 minut, spacer raz dziennie przez godzinę, czasem dwie. I tak każdego dnia, nic się nie zmienia”

- żalił się Rosjanin.

Przekonywał, że bezpiecznie poczuł się dopiero po opuszczeniu Polski.

- „Wiedziałem, że tutaj wszystko jest bezpieczne, wszystko jest niezawodne i wszystko będzie dobrze”

- zachwalał swój kraj.