Nazwa partii Palikota plagiatem?
Okazuje się, że od początku tego roku istnie już fundacja o takiej nazwie - w dodatku zajmuje się promocją wartości patriotycznych.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Okazuje się, że od początku tego roku istnie już fundacja o takiej nazwie - w dodatku zajmuje się promocją wartości patriotycznych.
"Abstrahuję teraz od tego, czy młodzi w sprawie ACTA mieli rację czy nie. Ale protest był skuteczny i trzeba to powtórzyć. Tu chodzi o znacznie ważniejszą sprawę. Tego w Polsce jeszcze nie było. Świat, który do tej pory widział w Polsce pioniera reform, przynajmniej w niektórych obszarach, zastanawia się, co się u nas dzieje." - mówi Balcerowicz.
Z wyroku wynika, że światopogląd nie usprawiedliwia, jak to zostało określone, obrażania. Tomasz Terlikowski nie został za to skazany za naruszenie prywatności - tę naruszyła sama Alicja Tysiąc. Sąd zasądził karę 10 tys, zlotych ze 100 tys. dla siebie i 30 tysięcy na cele społeczne jakich domagała się powódka.
Jednym z organizatorów tej antywychowawczej akcji było stowarzyszenie Program Stacja, której przedstawicielka Edyta Gogół mówiła do kamery TVN: - Oczywiście alkoholu nie podajemy. Uczestnicy też nie są "pod wpływem". Mamy taką nadzieję. Akcja "Lets talk about sex" miała charakter gry miejskiej na ulicach Warszawy. Uczestnicy, zwłaszcza młodzież gimnazjalna biegała z jednego punktu do drugiego, w których dowiadywali się o seksie.
Marta Brzezińska-Waleszczyk: „Nie udało się w XXI wieku pobrać narządów od osoby zmarłej, a więc co robimy? Pobieramy narządy od osoby żyjącej” - powiedział wybitny prof. Jan Talar podczas naukowego sympozjum, czym wywołał niemałe kontrowersje. Dlaczego tak się stało? Czyżby prof. Talar powiedział coś stojącego w sprzeczności z wiedzą medyczną?
"One wpadły w tzw. towarzystwo. To typowy salon, w którym nie ma sufitu ani podłogi. Zupełny brak zasad. Poza jedną, wiadomo jaką. Niektórzy przy córkach widzą tylko pieniądze i aż przebierają nogami." - mówi Robert Radwański
Eugeniusz Bodo zmarł prawdopodobnie w wagonie bydlęcym wizącym go do łagru. Jednak prawda o okrutnej śmierci polskiej gwiazdy kina przez pół wieku była ukrywana.
Jak donosi „Nasz Dziennik”, warszawscy urzędnicy dwoją się i troją, by zniechęcić potencjalnych uczestników referendum przed dopisaniem się do list głosujących. Tych, który składają pisemną deklarację o zamieszkiwaniu w stolicy, a nie są w niej zameldowani, urzędnicy ratusza straszą najściem policji lub straży miejskiej.
Historia ta jest o tyle zabawne, że Rosjanie zarzekali się, że ich pochodnie są przygotowane na każde warunki atmosferyczne.
Podczas kongresu Ruchu Palikota lider frakcji potwierdził, że od teraz ugrupowanie będzie nazywać się Twoim Ruchem. Janusz Palikot zaznaczył także, że autorką nowej nazwy jest Maria Czubaszek.
Taką śmiałą deklarację wygłosił Pan Nałęcz w rozmowie z dziennikarzami RMF FM. Prezydencki minister skomentował w ten sposób sprawę podsekretarza stanu Macieja Klimczaka, który na portalu Facebook.com napisał pod apelem o udział w warszawskim referendum: "nie damy się słoikom". - To jakaś chwila zapomnienia ministra Klimczaka - tłumaczył Nałęcz i dodał, że słoikami jest "przytłaczająca większość warszawiaków". - Jestem za wolnością słowa i za tym, żeby ministrowie korzystali z Facebooka czy Twittera jak najrzadziej, ponieważ to jest bardzo bezwzględny sposób komunikowania się ze światem. Nałęcz powiedział, że Facebookowy twett Klimczaka to "drobny incydent".
Miała być "zielona wyspa" pana Tuska, mamy zgoła inną rzeczywistość. Według "Rzeczpospolitej" pośród Polakó, którzy wyjechali za granicę w 2012 roku jest ponad 1,6 mln tzw. rezydentów, czyli osób przebywających za granicą ponad rok. Prof. Krystyna Iglicka, rektor Uczelni Łazarskiego mówi wprost: - Gdyby potwierdziły się te informacje, oznaczałoby to, że spełniają się najgorsze z możliwych scenariuszy.
Według noworosyjskiej prokuratury, rosyjski przekład Koranu pióra E. Kuliewa zawiera treści o możliwym ekstremistycznym znaczeniu. W świętej księdze islamu, takiej, jaka dostępna jest w rosyjskim przekładzie E. R. Kuliewa, znajdują się zdaniem sądu negatywnie nacechowane opinie na temat osób lub grup osób, wyrażone ze względu na ich przynależność religijną. Mają padać tam też tezy o wyższości jednych ludzi nad innymi ze względu na przekonania religijne. Sąd dopatrzył się też miejsc, w których Koran pozytywnie wyraża się o wrogości względem niektórych niemuzułmańskich grup wyznaniowych. Rosjanie uważają ponadto, że księga zachęca do wrogich i brutalnych aktów przeciw wyznawcom innych religii niż islam.
Nikt chyba nie ma już wątpliwości, że całe zamieszanie wokół abp. Henryka Hosera SAC ma na celu doprowadzenie do jego rezygnacji z kierowania diecezją warszawsko-praską. Sugeruje to wprost zarówno ks. Wojciech Lemański, jak i jego poplecznicy, również ci w mediach głównego nurtu. I nie łudźmy się, że jest to problem jedynie tej diecezji i tego jednego biskupa. Wtapia się on bowiem w cywilizacyjny proces budowania tzw. społeczeństwa otwartego, które nie dopuszcza istnienia żadnych autorytetów, prawd obiektywnych i żadnych silnych tożsamości: ani religijnych, ani narodowych, ani nawet płciowych. A służąca temu dyktatura relatywizmu, przed którą przestrzegał Jan Paweł II i której przejawy często odsłaniamy w naszym tygodniku, jest nie mniej bezwzględna jak znana nam z niedawnych doświadczeń dyktatura proletariatu. Dlatego można być pewnym, że w przypadku skutecznego zniszczenia abp. Hosera kolej na niszczenie następnych przyjdzie raczej szybciej niż później. Stawką w tej grze jest bowiem
Dziennikarstwo polskie z każdym rokiem staje się bardziej profesjonalne. Wznosi się też na coraz wyższy poziom etyczności. Dlatego cieszę się, że wybrałem sobie ten zawód od najmłodszych lat i trwam przy nim do późnej starości. Bo choć nie robię tak szybkich postępów jak wielu moich kolegów, nie poszerzam z taką jak oni swobodą nowych kompetencji, nie czuję, aby zwiększało się we mnie poczucie wrażliwości moralnej, to mimo te niedoskonałości, dumny jestem z samego faktu przynależności do tak wspaniałego środowiska. Liczę na to, że prestiż naszego zawodu na drabinie społecznej wysforuje się na jedno z pierwszych miejsc, dzięki czemu część splendoru spadnie i na mnie. Ach, jakżebym chciał się grzać w jego cieple. Mogę obiecać jedno – choćbym znalazł się na szczycie, potrafię zachować skromność i godność. Wiem, co to umiar, mam wyczucie gdzie moje miejsce.