Eugeniusz Bodo zmarł prawdopodobnie w wagonie bydlęcym wizącym go do łagru. Jednak prawda o okrutnej śmierci polskiej gwiazdy kina przez pół wieku była ukrywana.
„Ujawnić prawdę o okolicznościach śmierci Bodo, oznaczało przyznać się do winy, potwierdzić prawdę o Katyniu i tysiącach polskich tragedii na ziemiach Związku Radzieckiego, a tym samym obnażyć pustkę propagandowych frazesów o trwałej i wiecznej, bo wykutej na polu chwały, przyjaźni radziecko-polskiej. Lepiej było milczeć, tkwić w niedopowiedzeniach albo wręcz odsuwać na archiwalne półki stare filmy” – pisał Konrad J. Zarębski na łamach miesięcznika „Kino” (10/1997).
W czasie wojny Bodo przebywał w ZSSR gdzie występował i nagrywał. Później starał się wydostać od sowietów na swój szwajcarski paszport - tu jednak ślad jego losu się urywał. Świadectwa mówią, że zmarł prawdopodbnie w Kotłasie w roku 1943. Aresztowano go wedle innych relacji 22 czerwca 1941 roku.
W 1991 r., podczas jelcynowskiej odwilży, Światło dzienne ujrzały dwie fotografie więzienne aktora. Był na nich Bodo – z zarostem, opuchniętą twarzą, w drelichu. Razem z fotografiami przyszło pismo: „Żano-Bodo Eugeniusz-Bogdan ur. 1899 Genewa, syn Teodora, z zawodu aktor, reżyser. Został aresztowany w 26 czerwca 1941 i decyzją specjalnej narady przy NKWD ZSRR skazany na 5 lat ciężkiego obozu wychowawczego jako element społecznie niebezpieczny. Okres kary odbywał w więzieniu Butyrskim w Moskwie, w mieście Ufa i w Archangielskiej obłasti. Zmarł 7 października 1943 roku. Na podstawie artykułu 3 Ustawy Federacji Rosyjskiej »O Rehabilitacji Ofiar Politycznych Represji« z 18 października 1991 wyżej wymieniony został ”.
ToR/Nowe Państwo/niezależna.pl
