"One wpadły w tzw. towarzystwo. To typowy salon, w którym nie ma sufitu ani podłogi. Zupełny brak zasad. Poza jedną, wiadomo jaką. Niektórzy przy córkach widzą tylko pieniądze i aż przebierają nogami." - mówi Robert Radwański
"Do tej pory trenowałem z nimi w Krakowie. To się skończyło z kilku powodów. Nie ukrywam, że podzieliła nas sprawa kontraktu z Amicą, utajniona przede mną. Dowiedziałem się z telewizora, że trener Tomasz Wiktorowski ma czapeczkę sponsora. Miałem uczucie, że wypruwam sobie flaki, a ktoś jest beneficjentem mojej długoletniej pracy. Siedzi w boksie i pobiera apanaże. Kiedyś powiedziałem panu Wiktorowskiemu, że będzie trenerem, dopóki będzie skromny i lojalny."
Czy to definitywne rozstanie sióstr Radwańskich z ojcem? Czy to także początek zmiany ich dotychczasowego wizerunku?
ToR/dziennik.pl/Gazeta Wyborcza
