Wiadomości
"5 października 1939 roku Adolf Hitler przyleciał do Warszawy. Tego dnia odbierał defiladę zwycięstwa w Alejach Ujazdowskich. Stał na trybunie, pozdrawiając wyciągniętą ręką przesuwające przed nim dumne oddziały - maszerującą piechotę, ciągnącą artylerię, przejeżdżające wozy pancerne. Nie zdawał sobie sprawy, że kilkaset metrów dalej, u zbiegu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich w piwnicy jednego z budynków polski saper czekał na sygnał do zdetonowania połączonych drutami ładunków. Tuż przy jezdni, ukryte w rowie przeciwczołgowym leżało prawie pół tony materiałów wybuchowych. Tędy po defiladzie miał wracać Adolf Hitler. Tutaj miał zginąć. Byłaby to pierwsza i od razu udana akcja bojowa Służby Zwycięstwu Polski - założonej kilka dni wcześniej pierwszej organizacji konspiracyjnej w walczącym jeszcze kraju. Zamach przygotował major Franciszek Niepokólczycki wraz z kilkoma wiernymi saperami. Rozkaz wydał dowódca SZP, generał Michał Tokarzewski-Karaszewicz..."