Prof. Talar: Polscy lekarze pobierają organy od ... żywych ludzi! - zdjęcie
06.10.13, 12:17fot. kilokilo/sxc.hu

Prof. Talar: Polscy lekarze pobierają organy od ... żywych ludzi!

36

Media jak jeden brat stwierdziły, że wypowiedź wybitnego naukowca to skandal. - Skandal na sympozjum naukowym anestezjologów w Poznaniu - podaje TVN 24. A co takiego powiedział profesor Talar? Profesor Jan Talar stwierdził, że śmierć pnia mózgu nie istnieje, a lekarze pobierają organy od żywy ludzi. Profesor Naukowiec mocno powtózył prawdę o której wie cały świat medycyny polskiej, że wielu lekarzy nie ratuje pacjentów tak intensywnie, jak powinno.

- Nie udało się w XXI wieku pobrać narządów od osoby zmarłej, a więc co robimy? Pobieramy narządy od osoby żyjącej - mówił prof. Jan Talar. Podawał również przykłady pacjentów wybudzonych ze stanów apalicznych (np. śpiączki). 

Profesor Jan Talar jest specjalistą z wybudzania chorych ludzi ze śpiączki. Ma na swoim koncie mnóstwo zwycięstw z pseudonaukową teorią tzw. śmierci mózgowej, która w ogóle nie powinna być definicją śmierci człowieka.

Sm/Wprost/TVN24

Komentarze (36):

anonim2013.10.6 12:38
No to teraz będzie jazgot - profesor naruszył tabu poprawności politycznej, wprawdzie oczywiste dla każdego absolwenta studiów medycznych, ale o którym nie wolno głośno mówić. A to przecież oczywiste...no i dlaczego zmarłym medykom nie pobiera się narządów i poza prokuratorskimi nie robi sekcji zwłok (zwyczajowo) ? Ale dla takich in(ter)ssektów i innej lewizny człowiek to tylko towar, który można sprzedać, i spożytkować jak najkorzystniej. Ich lewi koledzy z Niemiec - socjaliści narodowi pokazali jak pożytkować człowieka - i mydło, i skórzane abażury zrobić można i wiele innych pożytecznych rzeczy...
anonim2013.10.6 12:42
A jaka powinna być definicja śmierci, Panie Moryń?
anonim2013.10.6 13:05
tesserakt jak na razie tylko ty się unosisz
anonim2013.10.6 13:19
@Szarlej "A jaka powinna być definicja śmierci ... " Zadajesz kłopotliwe pytanie ... Tym już się tu nikt nie zajmie. Proponuję "Pokropek" ? ...
anonim2013.10.6 13:19
Nawet pytaniem towarzysz Szarlej obnaża głupotę lewactwa. Towarzyszu Szarlej, gdyby znana była odpowiedź na to pytanie, to nie byłoby tej dyskusji, ani kontrowersji co do orzekania o smierci - poniał towariszcz Szarlej ?!
anonim2013.10.6 13:29
Oznaką śmierci są plamy opadowe.
anonim2013.10.6 13:46
Jeśli osoby uznane za zmarłe, będące w głębokiej śpiączce wybudzają się, pozostaje czekać na ustanie krążenia i ukazanie się plam opadowych. Po co tworzyć sztuczną definicję śmierci?
anonim2013.10.6 14:10
"Śmierć pnia mózgu" jako definicję śmierci przyjęto w 1968, wcześniej kryterium śmierci było ustanie pracy serca i oddychania, a od 2007 r definicją śmierci jest śmierć całego mózgu. Jak widać granica się przesuwa, dlatego każda z tych definicji jest wątpliwa.
anonim2013.10.6 14:12
Skandal na sympozjum naukowym. Profesor Dukat twierdzi, że zapuszczanie kołtuna nie jest panaceum na wszelkie choroby. Co gorsza, kwestionuje rolę upuszczania krwi choremu w celu usunięcia zalegających w niej waporów. Znany ze swoich uzdrowień trudnych pacjentów profesor kwestionuje metody swoich sławnych kolegów. Na sympozjum naukowym wywołał skandal, mówiąc, że metody stosowane od wielu lat są nieskuteczne. Jako dowód przedstawił nazwiska osób, które leczył z pominięciem uznanej nauki. Oto reakcje uczestników. Profesor Ciachun-Pierdecki. Gdybym nie znał dzieł tego profesora pomyślałbym, że zwariował. Zapuszczenie kołtuna nie leczy chorób? Do czego to doszło. Problemem powinna zająć się policja. Powinni mu zabronić, zanim wysunie jakąś kolejną, szaloną tezę naukową. Na przykład, że trzeba się myć częściej niż raz w roku. Profesor Wkieszeń-Koperta A dowody? Czy Dukat podał jakieś dowody na swoje wybujałe tezy, wyssane z palca? Rynek skalpelów i misek do upuszczania krwi uległby załamaniu, gdyby te kłamstwa okazały się prawdą. Pracę straciłoby miliony ludzi. A kto nakarmi te głodne dzieci? *** Nie profesor z XXI wieku: Były co prawda próby konstruowania narządów zastępczych dla osób potrzebujących, ale od tego czasu technologia wcale się nie rozwinęła i nadal serce czy nerka muszą być wielkości sporej szafy. Pewnie prace by się posunęły ale cała kasa idzie na kampanie oddawania narządów.
anonim2013.10.6 14:13
Janie28 nie ma czegoś takiego jak "Śmierć mózgowa" to pojęcie pseudomedyczne - istniej śmierć mózgu (jako organu)
anonim2013.10.6 14:13
@tesserakt "Najwięcej ateisci i wierzący." - to KTO pozostaje???
anonim2013.10.6 14:15
@Nabi "istniej śmierć mózgu" - jak się zwał, tak się zwał. Tak z ciekawości, jak zdefiniujesz = na podstawie czego rozpoznasz?
anonim2013.10.6 14:45
Zanarkandzie każdemu lekarzowi ciężko jest udowodnić przestępstwo z obszaru medycyny, musi się on narazić kolegom, be tego nikt mu nic nie udowodni. Co do narządów to na razie panuje domniemanie zgody naruszające prawo do milczenia (jak nie wyrazisz sprzeciwu to wyrżną co będą potrzebowali - pytanie rodziny jest zwyczajowe i do niczego nie zobowiązuje, twoje ciało po śmierci jest własnością społeczną (państwową?), a de facto lekarzy). Purple nie ma "jak się zwał, tak się zwał" - to ma być definicja i precyzyjne nazwanie stanu faktycznego (nie da się być trochę w ciąży a trochę nie), a różne wyrażenia i określenie oznaczają zupełnie inne rzeczy. Nie zamierzam definiować, bo to do niczego nikomu nie jest potrzebne, lekarzowi potrzebna jest wiedza, czy w tym stanie, który diagnozuje może wykonać coś co pomoże choremu, czy wyczerpał wszystkie możliwości i nawet jeśli chce to już nic nie może więcej zrobić pozytywnego.
anonim2013.10.6 15:37
Janie28 dzieją się i w skali masowej, problemem pozostaje udowodnienie tego procederu. Brak dowodu nie oznacza braku faktu lub czynu, oznacza jedynie, że nie można wskazać winnego o go pociągnąć do odpowiedzialności. Nie ma tez czegoś takiego jak "język" prawniczy - może być żargon, a język używany przez prawników w Polsce powinien być językiem polskim lub łacińskim. Nie ma czegoś takiego jak "czyli obumarcie mózgu (nieodwracalne!)" i jednocześnie możliwość pobierani żywych organów. To znów nowomowa tych, którzy jak ty człowieka uważają za towar i gotowić są zabić przez wyrwanie narządów jednemu, które sprzedają innemu. I tu jest fundamentalna różnica - dla ciebie towar, dla mnie osoba obdarzona godnością, dla ciebie - wolno zabić jednego, żeby zarobić na tym, że drugi jego kosztem będzie żył i jeszcze zapłaci, dla mnie nie wolno zabijać nikogo. Różnica jak miedzy śmiercią a życiem...
anonim2013.10.6 15:42
Zanarkandzie w tym, że aby "uratować' jednego zabija się innego, a lepiej, żeby obaj mieli szanse przeżyć, anie jednego skazywać na pewną śmierć, żeby drugi miła niepewne szanse przeżyć
anonim2013.10.6 15:55
Zanarkandize prawidłowo gdyby było domniemanie braku zgody, a pobierano od tych, którzy świadomie zadeklarowali, że chcą aby od nich można było pobrać narządy - wynika to właśnie z prawa do milczenia. Na czym polega? Otóż nie moralne jest zmusaznie człowieka do deklaracji, które negatywnie wobec niego skutkują. Jeśli ktoś nie chce (obojętne z jakich powodów) być dawcą i to zadeklaruje to ryzykuje negatywne postrzeganie społeczne (ot obgadywania, wytykania palcami przez ostracyzm po piętnowanie jako np. nieżyczliwego, nie chcącego ratować życia innemu itp), Większość ludzi nie ma odwagi wystarczającej odwagi na wyrażenie braku zgody i ulegając presji nie wypowiada się, bo nie chce się narażać. A gdyby zastosować domniemanie braku zgody, to nie wiadomo, kto się nie zgadza, a komu jest to obojętne i dlatego niczego nie deklaruje, natomiast ci co zadeklarowaliby zgodę na bycie dawce zyskują poklask i aurę "bohaterów", a więc ich deklaracja skutkuje pozytywnie, a jednocześnie, ci którzy nie zgadzają się nie są narażeni na negatywne oceny, bo milczą. Domniemanie zgody jest formą wymuszenia.
anonim2013.10.6 16:53
"Człowiek umiera tylko raz" Mało znane fakty dotyczące śpiączki, stanu wegetatywnego i śmierci mózgowej -Norkowski Jacek Maria. Dwa główne tematy książki to stan wegetatywny człowieka i śmierć mózgowa. Kate Adamson poddano operacji jamy brzusznej bez znieczulenia, ponieważ miała diagnozę stanu wegetatywnego. Jej cierpienia na tym się nie skończyły. W Stanach Zjednoczonych prawo zezwala bowiem przerwać pojenie i karmienie chorego w stanie wegetatywnym- w stosunku do Kate potem zdecydowano się na ten krok, skazując ją tym samym na śmierć. Przeżyła jednak dzięki przytomności męża i opisała później cierpienia z powodu umierania z odwodnienia jako większe od tych spowodowanych wcześniejszą operacją. Wszystko to nie byłoby możliwe, gdyby nie fałsz zawarty w samej definicj
anonim2013.10.6 18:06
Prof. Talar nie powiedzial nic nowego - ten fakt jest juz dobrze znany w srodowisku medycznym. Na sympozjum anestezjologow w Kanadzie domagano sie, aby pacjentom od ktorych sa pobierane narzady podawac narkoze, bo ci ludzie zyja i nie mozna wykluczyc, iz odczuwaja bol. Medyczna slawa, Dr. Paul Byrne, doświadczony neonatolog, profesor pediatrii w klinice Uniwersytu w Toledo i prezydent "Life Guardian Foundation", w telefonicznym wywiadzie udzielonym LifeSiteNews.com powiedzial: "Wszyscy obeznani z tematem dawstwa narządów wiedzą, że dawcy nie są naprawdę martwi. "W jaki sposób mógłby Pan pobrać zdrowe organy od trupa? Nie da się".
anonim2013.10.6 18:16
Przy obecnym stanie wiedzy medycznej - pozostaje kwestia dyskusyjna, czy mamy etyczne prawo dobijac jednych pacjentow, aby dac szanse zycia innym. Klarcia juz od dluzszego czasu oczekuje na wyrazne stanowisko Stolicy Apostolskiej, w tym temacie. Twierdze, iz Kosciol powinien byc konsekwentny w swoim nauczaniu odnoszacym sie do ochrony zycia - jezeli twierdzimy, ze nie wolno nam pozbawiac zycia istoty ludzkiej, juz na etapie zarodkowym, to nie powinnismy sie godzic na dobijanie osob znajdujacych sie w stanie terminalnym. Warto tez podkreslic, ze liczne sa przypadki wybudzenia sie osob, od ktorych chciano pobrac narzady. Trudno tez bagatelizowac przypadki, gdy pobiera sie organy od osob, ktore psychicznie zaburzone poddaly sie eutanazji.
anonim2013.10.6 18:21
"Lepiej, żeby umarły dwie osoby, a nie jedna?" Zanarkandzie, taki argument już wymyślił Sanhedryn, żeby usprawiedliwić zamordowanie Najniewinniejszego z niewinnych. Każde dziecko (o niespranym mózgu) wie, że nie wolno zabijać niewinnego nawet, jesli miałoby to uratować zycie milionom osób. Człowiek może sam siebie poświęcić za dowolną liczbę bliźnich, ale NIKT poza nim nie ma prawa takiej decyzji podejmować. Życie ludzkie jest wartością bezcenną i nikomu nie wolno porównywać żyć dwóch (ani innej liczby) osób. Poza tym w matematyce 2*nieskończoność = nieskończoność, więc 2 życia ludzkie mają tę samą wartość co jedno zycie ludzkie i miliardy żyć ludzkich.
anonim2013.10.6 18:49
już nie tylko , że zabijają chore dzieci to jeszcze popierają organy od żywych Polaków...! Zgroza.
anonim2013.10.6 18:54
Janie28 a dla mnie wyrywanie narządów jednemu - skazując go na pewną śmierć (bo on żyje inaczej jego narządy nie nadawałyby się do przeszczepu) - pod pozorem ratowania innego (co wcale nie jest pewne) jest działaniem zbrodniczym. Ja uważam, że nie wolno zabijać jednego, po to by dawać niepewną szansę przeżycia innemu i to nas różni...
anonim2013.10.6 18:59
Jan28 napisał : "Bronisz prawa do podtrzymywania procesów życiowych w martwym organizmie" i nie widzi tu sprzeczności, tak ideologia potrafi ogłupić, że pisze się takie zdania, w których jest samozaprzeczenie. O ile pamiętam, uczono mnie, że procesy życiowe zachodzą w żywym organizmie i dlatego jest żywy, a w martwym już nie i dlatego jest martwy. Jak widać u Jan28 procesy życiowe mogą być w martwym - to jakiś lewicowy "cud" chyba...
anonim2013.10.6 19:30
Dlaczego: POLSCY? Wszyscy, przecież.
anonim2013.10.6 20:05
tesserakt napisał(a):Paź 6, 2013, 1:55 po południu Plamy opadowe miała moja żywa lecz już kochająca prababcia. Wskutek problemów z krazeniem. Odpada. Jak już takich się dorobisz, to oczywiście będziesz mógł wstać ale na sądzie ostatecznym.
anonim2013.10.6 21:18
Zanarkand napisał(a): " To, że oni umrą jest pewne, ponieważ znajdują się w takim stanie, że pomoc nie jest już możliwa. Można tylko utrzymywać ich trwanie. " *** Drobna szczegola - nie jestesmy Bogiem i nigdy nie mozemy miec pewnosci co do dlugosci trwania ludzkiego zycia. Ponizej przyklad dziecka, co do ktorego lekarze nie dawali rodzicom zadnej nadziei, oczywiscie sugerowano, "aby zgodzili sie na pobranie od dziewczynki narzadow, ktore moga uratowac zycie kilkorga innych dzieci". Córeczko, oddychaj! " Gdy zobaczyłam, że potężny telewizor zmiażdżył jej głowę, osłupiałam. Usłyszałam tylko Zdzicha: „Dzwonimy po pogotowie!”. Mąż, by dostać się do córki, musiał zdjąć jej z głowy telewizor… Widok był przerażający. Marta już nie jęczała. Charczała krwią. Krew buchała z oczu, nosa, uszu. Strumienie krwi. Miała złamany oczodół, więc krew momentalnie zalała jedno oczko. (...) Tej krwi było tak potwornie dużo, że powiedziałam: „Zdzichu, chyba mózg zaczyna jej wypływać nosem”. To była gęsta wydzielina, pełna grudek. Usłyszeliśmy sygnał karetki. Weszło dwóch ratowników medycznych. Chłopcy przed trzydziestką. Widok był tak przerażający, że przystanęli i musieli mocno odetchnąć. Zaczęli zakładać kołnierz. Marta zaczęła tracić oddech. Myślę, że oddychała tylko dlatego, że ją o to prosiłam. To nie był oddech, to była walka, rzężenie, cierpienie, by zaczerpnąć powietrza. (...) Trzymałam wypis z tomografii komputerowej. Nie zapamiętam tego. Nie znam tych określeń – pomyślałam. Złamanie podstawy czaszki, kości klinowej, oczodołu. Wylew śródmózgowy. Boże, co to znaczy??? Zrobiłam zdjęcie tej karty i wysłałam znajomej lekarce z prośbą, by napisała mi po ludzku, o co chodzi. Nie odpisała. Okazało się, że po otrzymaniu SMS-a… płakała przez pół godziny. Nie była w stanie oddzwonić. Nie wiedziała, jak powiedzieć mi o najgorszym. (...) „Proszę się nie spodziewać – uprzedzano nas – że córka będzie miała jakąkolwiek świadomość i po przebudzeniu powie: Mama”. http://gosc.pl/doc/1689843.Coreczko-oddychaj
anonim2013.10.6 21:37
Jak doskonale wiemy Jezus przywrócił Łazarza do życia, gdy ten już był w grobie od dni czterech i śmierdział. Takie rzeczy obecnie także się zdarzają, bo współczesna medycyna potrafi bardzo wiele. Bardziej adekwatnym kryterium śmierci byłoby oderwanie się duszy od ciała, co znamionuje tegoż ciała stężenie, wybroczyny gnilne i pierwsze skupiska larw. Tylko czy wówczas narządy będę się jeszcze nadawały do przeszczepu?
anonim2013.10.6 21:51
Grochowiak chyba napisał wiersz o konającym na ulicy koniu, którego głodni ludzie kroili jeszcze za żywca. Do tego doszliśmy także w postepowaniu z ludźmi.
anonim2013.10.6 22:12
Zanarkandzie to ty nienawidzisz życia - napisałeś : "Po pierwsze ludzi, którym się narządy pobiera nie skazuje się na śmierć." - to wytnij sobie serce i niech komuś je przeszczepią, a Ty spróbuj żyć samodzielnie dalej - tylko tak możesz potwierdzić prawdziwość tego co napisałeś. Dalej napisałeś : "To, że oni umrą jest pewne, ponieważ znajdują się w takim stanie, że pomoc nie jest już możliwa. Można tylko utrzymywać ich trwanie." Skoro można "utrzymywać ich trwanie" - (cóż za eufemizm na podtrzymywanie życia!) to tym samym wykluczasz stwierdzenie : "to, że oni umrą jest pewne". Oczywiście - pewne, że umrą od razu po tym jak wyrwiesz im narządy - czyli zabijesz. I w tym cytowanym zdaniu sam sobie zaprzeczyłeś typowo ideologicznie, bezrefleksyjnie po lewacku, a to uniemożliwia dalszą dyskusję, bo z fanatykami ideologicznymi nie dyskutuję, bo się nie da.
anonim2013.10.6 22:38
Nabi - umrą natychmiast gdy wyłączę wentylujący zwłoki respirator, gdy zatrzymam wlew końskiej dawki levonoru, gdy zewnętrzny stymulator przestanie dyktować kolejne skurcze ich sercom.... Mówienie o zabijaniu ludzi, w których resztki wegetacji utrzymały się li tylko dzięki bardzo intensywnemu wspomaganiu, a których wyższe funkcje zyciowe dawno uległy dezintegracji to bezdenna głupota.... Wiesz często wychodząc z dyżuru jak powtarzam sobie cicho - "od zaciekłego terapeuty w chwili śmierci zachowaj mnie Panie"... Życzę Ci bys nie musiał tego zrozumieć...
anonim2013.10.6 23:11
To teraz profesor Jan Talar pewnie targnie się na własne życie bo powiedział prawdę.
anonim2013.10.7 7:53
@ dr Joanna. dlatego ja od dłuższego czasu noszę przy sobie kwit ze zgodą na pobranie narządów. i drugi DNR, żeby tacy "obrońcy życia za wszelką cenę" ćwierćmózgi jak Nabi i Jądraszek,nie mieli wpływu na los mojego ciała. Rodzina musiała się z tym przegryźć, ale wiem, że myślą podobnie-tylko nie każdy ma odwagę o tym mówić. "bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem ciało moje" nerki, wątroba, serce, rogówka.
anonim2013.10.7 8:04
Zawsze to mówiłem, dlatego wpisałem się do rejestru zastrzeżeń i nie pozwalam, wrazie wypadku, aby pobierano ode mnie narządy! To mozna sobie zastrzec. Poczytajcie na stronie Norkowskiego op, który jest lekarzem i zakonnikiem zarazem - wiele o tym pisął już dawno.
anonim2013.10.7 9:43
Co innego zaprzestać uporczywej terapii i pozwolić umrzeć a co innego ćwiartować żywe ciało w którym może być jeszcze świadomość.
anonim2013.10.7 10:07
Profesor Talar to wybitny naukowiec mogę to powiedzieć z własnego doświadczenia. Mój kolega, który uległ wypadkowi samochodowemu i był w śpiączce (obudził się ale nadal jeździ na konsultacje, bo nie jest sprawny i nie może mówić, ale kontaktuje) był konsultowany z tym specjalistą. Pomimo, że mieszka we Wrocławiu, jeździ od czasu do czasu do Bydgoszczy tylko po opinię. Również nie ma sensu naskakiwać na naukowca, tylko ze względu na jakkolwiek absurdalną teorię - zamiast roztrząsać i szykanować go w mediach powinno się przedstawić kontrdowody, a jeśli takowych nie ma oraz nie da się obalić dowodów prof. Talara, to znaczy, że teoria jest słuszna.
anonim2013.10.7 14:10
To co ja mam zrobić z moją kartą ICE gdzie jest napisane-"Moją wolą jest by w przypadku nagłej śmierci moje narządy i tkanki zostały przekazane do transplantacji i ratowały życie innym."To jak jest-czy PO ŚMIERCI da się z człowieka pobrać coś co ratuje życie i zdrowie innym ludziom czy ZOSTAŁEM OSZUKANY(????!!) i grozi mi,że mnie za życia pokroją?Co do zasady uważałem zawsze transplantacje za dobre,ale wtedy gdy organy są pobierane z ludzi całkowicie martwych i nie mogących powrócić.To jest cholernie ważne bo chodzi o różnicę miedzy życiem a śmiercią. Jeżeli teoria tzw.śmierci mózgowej jest fałszywa to kto mi teraz wytłumaczy co NAPRAWDĘ się dzieje gdy umiera człowiek i czy z chwilą "wyłączenia" pnia mózgu coś jeszcze z nas zostaje dla nas samych?Czy osoba z wyłączonym pniem mózgu ma świadomość?Czy ma przeżycia?Czy osoba nieprzytomna ma przeżycia?Kiedy miałem napad padaczkowy z utratą przytomności to czas gdy byłem nieprzytomny jest poza moja pamięcią-nie wiem gdzie wtedy byłem,moje ciało istniało,ale nieprzytomne w rękach innych ludzi a ja gdzie byłem?Nie wiem bo pamiętam tylko chwilę przy wybudzeniu w karetce i chwilę samego napadu...czy gdyby pobrali wtedy ode mnie organy byłaby to zbrodnia?Tak bo szybko się wybudziłem i żyję bez zmian,tyle że na tabletkach.A gdybym nie wybudził się przez 3 tygodnie albo uderzył w głowę podczas napadu tak iżby stwierdzili,że mój mózg nie działa... Czy zgodziłbym się aby mnie pokroili gdybym wiedział,ze nie ma szansy powrotu?Zgodziłbym się wtedy gdybym wiedział,że moja śmierć jest nieodwracalna,szanse powrotu do świata całkowicie utracone (nawet jako niepełnosprawny czy z trwałymi zaburzeniami funkcjonowania chciałbym wrócić). Gdybym miał wybór wrócić częściowo do życia jako wariat,który nigdy nie będzie żył we wspólnym świecie społeczeństwa albo umrzeć to wolałbym wrócić,nawet niekompletny.Śmierć rozumiem jako zdarzenie ostateczne gdy powrót w żadnej formie ani sposobie nie jest możliwy-i czy po tak określonej śmierci człowieka zostają w nim jeszcze organy do pobrania?To pytanie decydujące bo od tego zależy czy zgoda na pobranie organów ma sens i jaki ma ten sens.Jeżeli mam oddać organy to tylko niepotrzebne mi do niczego,organów,które mam jeszcze używać nie dam bo są mi potrzebne do przetrwania.Katolicy wierzą,że z chwilą śmierci świadomość zwana też duszą zostaje oddzielona od ciała i dalej funkcjonuje poza światem,do którego mamy dostęp wyłącznie za pośrednictwem ciała tzn.istnieje inny świat nie ze względu na to gdzie geograficznie o się znajduje,ale ze względu na to w jaki sposób mamy do niego dostęp-do świata zmysłowego-świata ciał po kartezjańsku rozciągłych,stołów,krzeseł,gołębi,mount Everestów,skarpetek i blondynek mamy dostęp przez ciało,ale do świata duchowego-świata myśli,Boga,duszy,aniołów i innych rzeczy duchowych mamy dostęp przez duszę/świadomość/soul/mind/umysł/L'ame/geist/anima/atmana/ka/nous(zbędne wykreślić we własnym zakresie). Ja zakładam,że ode mnie można pobrać organy tylko wtedy gdy w pierwszym z tych światów już nic ze mnie nie zostanie i nie wcześniej.Zanim opuszczę ten świat moje organy są mi potrzebne i używam ich intensywnie bez przerwy,nawet gdy śpię.To jest ważna sprawa i dlatego zadałem sobie trud aby to wyjaśnić możliwie jasno.Jeżeli mnie oszukano w sprawie śmierci mozgowej to ja zniszczę moją kartę ICE i będę dożywotnio wrogiem transplantacji w ogóle,za wyjątkiem może sytuacji gdy ktoś oddaje jedną nerkę czy 1 płuco czy szpik lub krew.