Kategoria

Rodzina

Podkategoria: Rodzina

Terlikowski: Powiem normalności z Włoch. Budujmy koalicję w obronie normalności

Rodzina

Terlikowski: Powiem normalności z Włoch. Budujmy koalicję w obronie normalności

O co chodzi? Otóż 20 października 2014 burmistrz Rzymu zarejestrował w stołecznym urzędzie stanu cywilnego dokumenty poświadczające zawarcie poza granicami Włoch związku małżeńskiego przez dziewiętnaście par tej samej płci. Krótko później jednak rozsądny prefekt stolicy przypomniał, że to sprzeczne z prawem i wycofał owe dokumenty. I właśnie jego decyzję (a także decyzje innych merów i prefektów miast) zaskarżyły organizacje homo-lobby. Kolejne sądy odrzucały ową skargę, aż wreszcie trafiła ona do Naczelnego Sądu Administracyjnego. I on także uznał, że we Włoszech obowiązuje normalność, a nie homoseksualne wymysły.

Terlikowska: Brawo dla sądu w Jarosławiu. Dzieci wracają do domu

Rodzina

Terlikowska: Brawo dla sądu w Jarosławiu. Dzieci wracają do domu

Gehenna tej rodziny zaczęła się w kwietniu, kiedy to dzieci zostały odebrane rodzicom. Mama trafiła do szpitala, tata nie radził sobie z gromadką dzieci. Zamiast rodzinie pomóc, urzędnicy zdecydowali o brutalnym jej rozdzieleniu. Dzieci umieszczono w dwóch domach dziecka, a najmłodszą dziewczynkę w rodzinie zastępczej. Powód? Bieda i złe warunki mieszkaniowe.

Terlikowska: Matką być i nie zwariować

Rodzina

Terlikowska: Matką być i nie zwariować

Zgoda, matki małych dzieci łatwo nie mają. Szczególnie przy pierwszym dziecku, kiedy wszystko jest jedną wielką niewiadomą. Potrzeba czasu, żeby móc na nowo się zorganizować i wejść w nową rolę. Do tego często kłopoty z karmieniem, kolki, szalejące hormony. Chwilami to człowiek chciałby wszystko rzucić i uciec na koniec świata. Tylko jak tu uciekać, skoro sił totalnie brak. Dojście pod prysznic to jak niemalże wejście na Mount Everest.

Terlikowska: Czas, by rodzina z Pruchnika znów była razem

Rodzina

Terlikowska: Czas, by rodzina z Pruchnika znów była razem

To, jak urzędnicy postąpili z dziećmi państwa Olejarzy z podkarpackiego Pruchnika, woła o pomstę do nieba. Część dzieci w jednym domu dziecka, część w drugim, najmłodsze w rodzinie zastępczej, bez żadnego kontaktu ze starszym rodzeństwem. Wszyscy oddaleni od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. Powód? Bieda. Nie przemoc, nie alkohol, tylko bieda, której przy odrobinie dobrej woli można przecież zaradzić. Są asystenci rodzinni, rodziny wspierające, inne formy pomocy. Czy trzeba od razu działać z grubej rury? Przecież zabranie dzieci problemu nie rozwiązuje, a generuje wiele kolejnych.

Dlaczego feministki nie chcą karmić piersią?

Rodzina

Dlaczego feministki nie chcą karmić piersią?

Wydawałoby się, że karmienie piersią to rzecz najnaturalniejsza pod słońcem. Zdarza się (i to dość często), że początki mlecznej drogi bywają trudne, okupione stresem i łzami, ale przy odrobinie samozaparcia i fachowego wsparcia zazwyczaj się udaje. Bo mleko mamy jest dla dziecka najlepsze, najlepiej zbilansowane, zawsze gotowe do spożycia. Pierś to zresztą nie tylko jedzenie, ale także poczucie bezpieczeństwa, spokój, bliskość. Zdecydowanej większości kobiet nie trzeba zresztą do tego przekonywać, bo instynktownie czują, co dla ich dzieci jest najlepsze. Wystarczy więc wsłuchać się w potrzeby dziecka i karmić, karmić, karmić.

Terlikowska: „Wykrzycz swoją aborcję” – krzykiem dumy czy rozpaczy?

Rodzina

Terlikowska: „Wykrzycz swoją aborcję” – krzykiem dumy czy rozpaczy?

Aborcja nie powinna kojarzyć się negatywnie, a już na pewno nie powinna być postrzegana jako zabijanie dzieci. Cóż, chyba tylko feministki nie potrafią powiązać przyczyny ze skutkiem. Jeśli ktoś był żywy, a przez działanie kogoś innego życie stracił, to… został zabity. Nie rozpłynął się w niebycie, a jego szczątki są wystarczającym dowodem w sprawie. Można oczywiście rzeczywistość zaklinać, racjonalizować, ale faktom biologicznym zaprzeczyć się nie da. W wyniku aborcji dziecko traci życie, bez względu na to, co uważają i do czego przekonują feministki. Żeby jednak zagłuszyć prawdę, na portalach społecznościowych rozpoczęły akcję ShoutYourAbortion („wykrzycz swoją aborcję”). W sumie nic tak nie zagłuszy prawdy jak przeraźliwy krzyk, wręcz jazgot.

Terlikowska: Pana Boga przechytrzyć się nie da

Rodzina

Terlikowska: Pana Boga przechytrzyć się nie da

Katarzyna Wiśniewska z „Gazety Wyborczej” pogroziła palcem polskim biskupom obecnym na synodzie. Jej zdaniem, broniąc nauki Kościoła dotyczącej małżeństwa i rodziny, budują tylko mur między Kościołem, a tymi, którzy wymagań moralnych stawianych przez Kościół respektować nie chcą. A gdyby tak Kościół złagodził stanowisko, to wówczas stałby się bardziej ludzki, a przez to bardziej działający na rzecz rodziny. Żeby więc Kościół mógł iść z duchem czasu i nie zrażać do siebie wiernych, powinien zezwolić na komunię św. osób rozwiedzionych oraz powinien pozwolić na jakąś formę antykoncepcji w małżeństwie chrześcijańskim.

„Mama, Tata i Dzieci” oto nowa europejska inicjatywa obywatelska

Rodzina

„Mama, Tata i Dzieci” oto nowa europejska inicjatywa obywatelska

Komitet obywatelski Mama, Tata i Dzieci składa się z dziewięciu członków, pochodzących z różnych krajów UE. Polskę reprezentuje Aleksander Stępkowski z Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris. Zwraca on uwagę na to, że coraz częściej w UE pojawiają się inicjatywy, które podważają naturalną strukturę małżeństwa i rodziny, dlatego potrzebny jest sprzeciw.

Terlikowska: Zamiana ról odbija się czkawką

Rodzina

Terlikowska: Zamiana ról odbija się czkawką

Trzeba walczyć z tym paskudnym stereotypem – wołają postępowe feministki. Czas, by kobiety robiły kariery, a mężczyźni w tym czasie przejęli te wszystkie obowiązki, którymi przez szereg lat obarczone były kobiety. Dość już niańczenia dzieci i gotowania obiadów. Teraz czas na panów. W końcu jak równouprawnienie, to w obie strony. A że teoria do praktyki ma się tak samo jak pewna grzeszna czynność do miłości, to i zamiana ról, szczególnie jeśli została zaplanowana tylko przez kobietę, z pominięciem mężczyzny, może okazać się katastrofalna w skutkach. „Zrobiłam karierę, a mąż został w domu z dzieckiem. Przestał być dla mnie atrakcyjny, brakuje mi faceta...” – pisze czytelniczka popularnego portalu paretnigowego.

Terlikowski: Ratowanie życia naruszaniem prawa człowieka. ONZ w służbie śmierci

Rodzina

Terlikowski: Ratowanie życia naruszaniem prawa człowieka. ONZ w służbie śmierci

Tak, tak. Otóż ONZ zaapelowało do Polski, by ta zakazała okien życia. Dlaczego? Bowiem mają one naruszać prawo do wiedzy na temat własnej tożsamości biologicznej dziecka. To, że in vitro w wydaniu heterogenicznym czy z udziałem surogatek i kupowanych komórek jajowych też je narusza – to oczywiście ONZ nie przeszkadza, bo gdy chodzi o zaspokajanie zachcianek bogatych i silnych wszystkie chwyty są dozwolone. Gdy jednak rzecz idzie o ratowanie życia – wtedy trzeba koniecznie interweniować, by przypadkiem dzieci przeznaczone do mordu nie przetrwałe.