Rodzina
Oczywiście autorka (albo bohaterka, której przeżycia spisuje autorka) jest za aborcją. Ona jest z niej dumna, i zapewnia, że nie będzie już mówić szeptem. „Pierwsze, co postanowiłam po powrocie ze Słowacji, jest nauczyć się mówić o aborcji bez ściszania głosu: koleżance, szefowej, rodzinie. Każda dorosła Polka słyszała prawdopodobnie chociaż jedną historię o nielegalnej aborcji. Te opowieści łączą się w nieskończoną narrację snutą miliona ściszonych głosów. Gdyby połączyć szepty wszystkich kobiet opowiadających sobie nawzajem o aborcji, rozległby się wrzask” - podkreśla Syrwid w reportażu o aborcji na Słowacji. I choć można, by odpowiedzieć – co na swoim profilu Facebookowym zrobiłem – że „gdyby wszystkie dzieci, którym nie dano się urodzić zakrzyczały zdrowym głosem noworodka, to pękałyby nam bębenki, a świat byłby o wiele, wiele bogatszy i piękniejszy”, bowiem z każdym z tych dzieci został zamordowany cały świat, to o wiele istotniejsze w tym teście jest zupełnie, co innego. Otóż jeg