Terlikowska: Rodzina to przyszłość, nie anachronizm!
Wspieranie rodziny to – według publicystów „Gazety Wyborczej’ – działanie sprzeczne z interesem państwa i gospodarki. Czy zatem państwo w ogóle ma się rodziną nie interesować? A może winno wspierać tylko rodziny patchworkowe czy tęczowe, jako nowoczesne formy rodziny przeciwstawiane tak zohydzonemu modelowi tradycyjnemu? Przykre te analizy choćby w świetle rozmaitych deklaracji Polaków, że rodzina i posiadanie dzieci to ciągle najwyższa wartość. Okazuje się jednak, że perspektywa rodziny widziana z Czerskiej totalnie mija się z pragnieniami i potrzebami Polaków. Trzeba więc zrobić wszystko, żeby już samo słowo „rodzina” wywoływało mdłości. Agorowi publicyści doprawdy opanowali tę sztukę do doskonałości. Jeśli piszą o rodzinie, tej tradycyjnej, z mamą, tatą i dziećmi, to wyłącznie negatywnie. A mają teraz używanie, bo rodzina i polityka prorodzinna to priorytety rządu Prawa i Sprawiedliwości.