Rodzina
Co jakiś czas dzwonią do mnie rozmaici konsultanci, którzy próbują zachęcić mnie do rozmaitych inwestycji (dziękuję, inwestuję w dzieci), cudownych polis czy ubezpieczeń. A że w czasie owych rozmów w tle słychać zazwyczaj głosy dzieci, to za każdym razem słyszę też pytanie, czy myślę o ich przyszłości. Z rozbrajającą szczerością odpowiadam wtedy, że o tym myślę nieustannie, dlatego też za dziwne propozycje podziękuję. Trudno bowiem nie myśleć o przyszłości dzieci, wiedząc, że perspektywy w tej chwili za ciekawie nie wyglądają. Dzisiejsza zapaść demograficzna zemści się właśnie na tych maluchach. Od osiągnięcia demograficznego dna dzieli nas już naprawdę niewiele. Dlatego niezmiernie istotne staje się realizowanie takiej polityki prorodzinnej, która przyczyni się do tego, że w końcu coś drgnie, że ludzie przekonają się, że dzieci warto mieć, bo w państwie będą miały sojusznika, a nie wroga. Dlatego kibicuję nowej minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Bo oto jesteśmy świadkami n