Terlikowska: „Wykrzycz swoją aborcję” – krzykiem dumy czy rozpaczy? - zdjęcie
23.10.15, 19:10

Terlikowska: „Wykrzycz swoją aborcję” – krzykiem dumy czy rozpaczy?

24

Aborcja nie powinna kojarzyć się negatywnie, a już na pewno nie powinna być postrzegana jako zabijanie dzieci. Cóż, chyba tylko feministki nie potrafią powiązać przyczyny ze skutkiem. Jeśli ktoś był żywy, a przez działanie kogoś innego życie stracił, to… został zabity. Nie rozpłynął się w niebycie, a jego szczątki są wystarczającym dowodem w sprawie. Można oczywiście rzeczywistość zaklinać, racjonalizować, ale faktom biologicznym zaprzeczyć się nie da. W wyniku aborcji dziecko traci życie, bez względu na to, co uważają i do czego przekonują feministki. Żeby jednak zagłuszyć prawdę, na portalach społecznościowych rozpoczęły akcję ShoutYourAbortion („wykrzycz swoją aborcję”). W sumie nic tak nie zagłuszy prawdy jak przeraźliwy krzyk, wręcz jazgot.

Amelia Bonow to kobieta, która dokonała aborcji w niechlubnej klinice Planned Parenthood. To ta klinika, o której ostatnio było głośno w związku z dziennikarskim śledztwem na temat handlu organami abortowanych dzieci. Kobieta ta, której wpis został potem rozpropagowany m.in. na Twitterze, napisała, jaką wspaniałą opieką została otoczona w klinice, a aborcja w żaden sposób nie spowodowała żadnej traumy ani wyrzutów sumienia. Bonow upubliczniła swój wpis „w imię solidarności z kobietami, które zdecydowały się na aborcję”. Ma on utwierdzić ich w słuszności tej decyzji.

Wpis ten zapoczątkował cała serię postów, w których kobiety z całego świata opowiadały o swoich aborcjach. W samych superlatywach oczywiście. Podkreślały, że nie wstydzą się aborcji. Wręcz przeciwnie, są z nich dumne.

Dziwna to duma z faktu, że pozbawiło się życia swoje dziecko. Wyrzuty sumienia? Psychologowie badający tę sprawę nie mają wątpliwości, że wcześniej czy później się one pojawią: „Nie wiadomo, w jakim momencie życia dana osoba doświadczy skutków zabicia nienarodzonego dziecka” – przekonuje prof. Maria Ryś. Skutki te w postaci np. lęków, depresji, niemożności zajścia w kolejną ciążę pojawią się, bo faktu pozbawienia życia własnego dziecka nie da się wymazać z pamięci. Wiele kobiet chciałoby użyć „gumki terapeutycznej” i raz na zawsze o aborcji zapomnieć – po prostu się nie da.

Choć feministki otwarcie przyznają się do wielokrotnych aborcji, nie brakuje kobiet, które tak bardzo im uwierzyły, że aborcja i dla nich wydawała się jedynym rozwiązaniem. Dziś płacą za to cenę, każdego dnia rozpamiętując, czego dokonały, i opłakując swoje dziecko. „Kilkanaście lat później (po aborcji – MT) zaczęłam szukać wsparcia. Poczułam niesamowity ból i lęk. Wydawało mi się, że dziecko, które wtedy zabiłam, jest gdzieś blisko mnie, i że ma do mnie żal. Dręczyły mnie koszmary” – opowiada jedna z bohaterek książki „Usunęłam. Wyznania aborcjonistek”. A inna dodaje: „Uważam, że nie jestem jeszcze gotowa na to, żeby móc sobie wybaczyć. I boje się, że to dziecko mi nie wybaczy. I że Bóg też mi nie przebaczy. To, co zrobiłam, było okrutne i bardzo nieetyczne. Nie mówiąc już o tym, że samej sobie zrujnowałam życie”.

Bardzo wielu kobietom, zmagającym się z poaborcyjną traumą, pomóc może jedynie fachowa terapia. „Terapia nie polega na tym, ze kobieta o tym wydarzeniu zapomni. Terapia polega na zmianie nastawienia i postawy wobec tego dziecka, którego matką będzie na zawsze. Do tej pory była matką tragiczną, teraz – w procesie terapii – musi przejść proces uzdrawiania, tak aby stała się matką kochającą. To jej dziecko żyje i jest w ręku Boga, który może uzdrowić jej zranione macierzyństwo” – przekonuje prof. Maria Ryś w cytowanej przeze mnie książce ze świadectwami kobiet po aborcji.

Kłamstwo feminizmu już dawno zostało obalone. Syndromu poaborcyjnego kobiety doświadczają i faktom tym nie da się zaprzeczyć. Można oczywiście się usprawiedliwiać, można krzyczeć ile sił w płucach, tyle że to działanie zupełnie nieskuteczne. Krzyk ten bowiem bardziej przypomina krzyk rozpaczy, który pomóc ma wyrzucić z siebie, czasem tłumiony latami, ból związany z zabiciem swojego dziecka. A może o to chodzi. Bo krzyk ma też działanie terapeutyczne. I może taką terapią ma być „wykrzyczenie aborcji”. Tylko przyznanie się do tego zachwiałoby postulatami feminizmu. Bo aborcja jako zło, dobrych skutków nie przynosi: „Uważam, że aborcja w największy sposób niszczy pokój, ponieważ niszczy życie dziecka, ale także niszczy sumienie matki, która przez długie lata ma świadomość, że zamordowała własne dziecko” – przekonywała Matka Teresa z Kalkuty. Zagłuszenie tej prawdy, zakrzyczenie nic nie da. Bo wyrwane z łona dziecko nie pozwoli o sobie zapomnieć.

 

Małgorzata Terlikowska

 

 

Komentarze (24):

anonim2015.10.23 19:14
Może myślą, że to zadziała jak sakrament pokuty i pojednania...
anonim2015.10.23 19:34
Aborcja=morderstwo i jak morderstwo powinno być traktowane. Liczę na to,że w domach tych kobiecin pojawi się wkrótce prokurator.
anonim2015.10.23 19:40
Syndrom postaborcyjny został wymyślony przez ludzi pani pokroju - mam na myśli religijnych fanatyków. Syndrom niby ma charakter psychologiczny, ale "fachowa terapia" jak widać religijny. Pomieszanie z poplątaniem. Znam kobiety, które miały aborcję, żadna z tego powodu nie świruje. Co śmieszne, lekarstwem na rzekome ześwirowanie ma być jeszcze większe ześwirowanie... Tylko że wciąż ze świecą musicie szukać takich, które tego doświadczają. Jeżeli w latach 80 wykonywano w Polsce setki tysięcy aborcji rocznie (być może nawet 450 tys.), to gdzie te kobiety z syndromem postaborcyjnym, tłoczące się w poradniach...
anonim2015.10.23 19:52
@Heela - "gdzie te kobiety z syndromem postaborcyjnym" - siedzą w necie i opowiadają, że aborcja jest ok.
anonim2015.10.23 19:55
@Heela "Jeżeli w latach 80 wykonywano w Polsce setki tysięcy aborcji rocznie (być może nawet 450 tys.)" Skąd te dane?
anonim2015.10.23 20:02
@AnitaF O czym bredzisz?My tu o aborcji, ty o podpaskach, wytrzeźwiej.
anonim2015.10.23 20:21
@atena Oczywiście, tylko,ze one nie krzyczą "Poroniłam", tylko,ze dokonały aborcji.
anonim2015.10.23 21:09
@Maks49 "raczej ludzki embrion, który potencjalnie może być dzieckiem po urodzeniu;" A więc człowiekiem zostaje - hokus, pokus - w chwili przejścia przez drogi rodne kobiety? To ciekawe321. Cesarka działa tak samo?
anonim2015.10.23 21:15
@atena Ta ogromna ilośc wykrzykników itp. świadczy o twoim powaznym zaburzeniu umysłowym, powie ci to każdy psycholog. Proponuje naprawdę udać się do poradni zdrowia psychicznego, bo jak widać femifaszyzm zniszczył ci mózg. Ale może jest to jeszcze do odwrócenia? W każdym razie, co do twoich bredni: Rolą kobiety jest rodzenie i to jest fakt. Chyba,że znasz mężczyzn, którzy rodzą to co innego. Obawiam się jednak,ze występują jedynie w twoim zindokrynowanym femifaszyzmem umyśle. Znam mnóstwo kobiet, katoliczek i żadna z nich nie skarży się na seks, więc to tylko twoje fantazje,że trzeba być szmatą dającą na prawo i lewo żeby czerpać radość z seksu. To tak nie działa. A smutek po nowotworze na skutek antykoncepcji raczej samopoczucia nie podnosi.
anonim2015.10.23 21:36
@atena gratuluje, ale co to ma wspólnego z głupotami, które wypisujesz?;)
anonim2015.10.23 21:56
@Teo - oficjalna liczba aborcji w publicznych szpitalach w latach 80. wynosiła 150 tys. Do tego dochodzi ciemna, różnie szacowana liczba zabiegów w prywatnych gabinetach. To są dane ogólnodostępne, bez problemu sobie znajdziesz (wierzę w Ciebie). @Romek "trzeba być szmatą dającą na prawo i lewo żeby czerpać radość z seksu" :))))))))))))))))))))))))))) Rozumiem, że Tobie wystarczy, że Twoja żona się na seks z Tobą nie skarży... o ile ją masz.
anonim2015.10.23 22:08
@heela "to tylko twoje fantazje,że trzeba być szmatą dającą na prawo i lewo żeby czerpać radość z seksu. To tak nie działa." Takie były moje słowa, nie manipuluj wyrwaniem części cytatu. Mi się żona nie skarży, może innym ,tego nikt nie wie;)Mówię jenak nie tylko o niej, ale o naszych znajomych, bo wbrew waszej opinii katolicy swobodnie o seksie rozmawiają.
anonim2015.10.23 22:16
Romek znów ma atak
anonim2015.10.23 22:22
@hrabia Wylazłeś z budy na wieczór?
anonim2015.10.23 22:32
@Romku rzeczywiście, nie jesteśmy katolikami. Może dlatego mój mąż nie wypowiada się autorytarnie na temat fantazji seksualnych innych kobiet, a także nie używa odnośnie kobiet i seksu określeń takich jak "szmata" oraz "dawać na prawo i lewo".
anonim2015.10.24 0:19
@Max49: "@Teofila_Bepko: oczywiście, że tak. Cesarka to także poród, tylko że chirurgiczny. Operacyjne, planowe lub nie, rozwiązanie ciąży. Z tymi pojęciami zawsze jest problem, bo są wynikiem społecznych relacji i można się czasem z nimi nie zgadzać bo są nielogiczne. Dlatego w tego typu dyskusjach lepiej opisywać stadia rozwoju biologicznego a nie społecznego. W polskim języku przykładów masz mnóstwo :-D" Nie wiem, na co konkretnie się powołujesz, ale fakty są takie, że w czasie aborcji morduje się człowieka, bo przecież nie konia ani fotel, i to dziecko, bo nie dorosłego. To, jak używasz nazw drobnych stopniów rozwoju, ma na celu zaciemnienie faktów przez użycie słów, które mogą się odnosić i do ludzi, i do zwierząt. Ciekawe dlaczego uparłeś się właśnie odmawiać przy każdej okazji człowieczeństwa małym dzieciom, ale mam nadzieję, że każdy rozsądny czytelnik zauważy, że uparcie powtarzasz swoje tezy, a mało masz dla nich uzasadnienia.
anonim2015.10.24 15:05
@atena Czemu mają nie wiedzieć. Książa są zobowiązani do celibatu, więc nie współżyją z kobietą, ale to nie znaczy, że nie słyszeli, na czym polego akt małżeński, wiec nie próbuj sygerować, że muszą popełniać grzech nieczystości, żeby wiedzieć, czego potrzebują małżonkowie. @Max49 "nikt nikomu niczego nie odmawia." Jak to nie? Nie twierdzisz, że małe dzieci nie są dziećmi? "Dam przykład: jak najczęściej mówi żona swojemu mężowi ogłaszając radosną nowinę (tak chyba najbardziej poprawnie i wzorcowo): "będziemy mieli dziecko" czy "mamy dziecko"? Co robi w takim razie słowo "będziemy" w zdaniu oznajmującym odnoszące się do przyszłości?" Teraz żona ma dziecko pod sercem, a za kilka miesiecy oboje rodziców będzie mieć je na świecie i będą mogli je zobaczyć na własne oczy. "I drugi w przeciwnej sytuacji, jeżeli tego "przyszłego" dziecka jednak nie będzie: "straciłam (straciliśmy) dziecko", ale odnosi się to tego "przyszłego/niedoszłego" dziecka a rzadko do rzeczywistego chyba, że ciąża była bardzo zaawansowana." A czemu wmawiasz, że nie do rzeczywistego, jeśli to dziecko było i zmarło? "Jak widać, czy to dziecko jest czy będzie wynika z kontekstu sytuacyjnego. Takich rzeczy jest w potocznym języku mnóstwo. Dlatego przy istotnym opisie sytuacji warto "odciąć" się od tego typu wariacji i przyjąć jednolitą interpretację." Ano faktycznie, lepiej unikać mówienia o dzieciach, które są w łonie matki tak, jakby ich nie było, zwłaszcza kiedy są tacy, którzy chcą pozwolic je mordować z powodu choroby, czynów ich ojców, albo w ogóle z kaprysu. @jotem: "To i powyzsze zdania z Twojego postu wynika jasno, ze otumaniony katolicki leb po prostu nie kuma najprostszych spraw. (...) Oczywisie nie wierze aby glos wiedzy i rozsadku dotarl do katotalibow, ale powturze raz jeszcze" Uważasz, że ci, którzy bronią praw dzieci do życia to talibowie? Potworność. "Kiedys niejaki NCDM wyjasnil to bardzo pieknie, ja postaram sie to powtorzyc ulomnie - nie mam talentow tego Pana. W duzym skrocie - odpowiedz na pytanie czym jest czlowiek odpowiedzia jest - to jego mozg. Bo przeciez smierc czlowieka okresla sie jako ustanie pracy mozgu - chociaz wlosy i paznokcie wciaz rosna. Podobnie jest z zyciem plodowym - jest to proces budowania czlowieka. (...) Czlowiek pojawia sie kiedy w wyniku procesu konstrukcji pojawia sie mozg - potencjalne siedlisko nowego JA, przedtem byly tworzone organy pomocnicze, ktore mialy za zadanie utrzymac moj mozg, moje JA, przy zyciu." Co to za pomysły? Przed pojawieniem sie mózgu człowiek po prostu nie jest świadomy, ale wciąż żyje. Tak samo śpiący moze się obudzić, a nieprzytomny odzyskać przytomnosć. Natomiast śmierć mózgu jest co najmniej blisko śmierci całego człowieka. "Zygota zawiera kompletne DNA obojgu rodzicow - to PRZEPIS na stworzenie nowego czlowieka - ale NIE CZLOWIEK." A czemu nie? Rośnie, rozwija się, z zewnątrz potrzebuje tylko ochrony i substancji odżywczych, a zanim się obejrzysz, będzie mówić, jeśli tylko ktoś go wcześniej nie zabije. Będziesz wmawiać, że człowiek na etapie zygoty i przedszkolak to nie ten sam organizm? "szyszka to nie sosnowy las !" Szyszka to nie sosnowy las, ale w szyszce są nasionka, a w nasionkach małe sosenki. Jak wszystkie urosną, to będzie z nich przynajmniej niewielki las. Jak zbierzesz niemowlęta, to nie będziesz miał szkolnej klasy, ale jak urosną, to taką klasę da się zebrać. Natomiast cały czas dzieci, mniejsze czy większe, są ludźmi. Sosny też są zawsze sosnami, ale sosny to tylko rośliny i nie mają żadnych praw, wiec wiele z tego nie wynika (chociaż jak rośliny są pod ochroną, to lepiej nie niszczyć ich nasion, żeby potem też takie rosliny mieć). @Max49 "to jest tylko jedna z interpretacji. Mózg jest konsekwencją rozwoju zarodka ludzkiego od pojedynczej komórki. Czyli nawet taka komórka jest osobnikiem gatunku homo sapiens tyle, że w początkowym stadium rozwoju." No i sam przyznajesz, że rozwój człowieka od pojedynczej komórki do dorosłego jest ciągły. I tak upierasz się, przed narodzinami dziecko nie jest dzieckiem (a nawet ostatnio wmawiałeś, że dziecko, które się urodziło, tylko że za wcześnie, nie jest dzieckiem). "Ale przecież nikt poważny nie mówi o jednokomórkowych dzieciach :-D" Jak to nie? To najwyraźniej część Twojej strategii dehumanizowania dzieci, wmawiać, że każdy, kto je broni, nie jest poważny.
anonim2015.10.24 16:51
@Max49: Mogę chyba uznać, że to sukces. Argumenty Ci się skończyły, więc możesz tylko sugerować, że ktoś, kto nie ulega propagandzie morderców dzieci, jest głupi. Fakty są takie, że człowiek jest tym samym organizmem od poczęcia i nie można usprawiedliwiać jego mordowania na żadnym etapie rozwoju.
anonim2015.10.24 21:59
@bartku "Fakty są takie, że człowiek jest tym samym organizmem od poczęcia" - niestety dla ciebie, fakty są zupełnie inne. Po poczęciu może dojść do podziału zygoty, w wyniku czego z, jak to napisałeś, jednego organizmu, powstaną dwa, a nawet cztery organizmy (dwojaczki, czworaczki). Może być również odwrotnie, dwa zarodki mogą się połączyć w jeden organizm lub częściowo wymienić się materiałem genetycznym. Może też nic nie powstać, bo na tym etapie często następuje poronienie.
anonim2015.10.25 10:25
@Heela "niestety dla ciebie, fakty są zupełnie inne. Po poczęciu może dojść do podziału zygoty, w wyniku czego z, jak to napisałeś, jednego organizmu, powstaną dwa, a nawet cztery organizmy (dwojaczki, czworaczki)." Nawet jeśli część organizmu (choćby tak duża jak połowa) oddzieli sie i utworzy inny organizm, człowiek nie zmienia sie w nic innego. "Może być również odwrotnie, dwa zarodki mogą się połączyć w jeden organizm lub częściowo wymienić się materiałem genetycznym." Czyli może się też zdarzyć, że jeden człowiek umrze, a drugi wchłonie jego tkanki. Tak czy inaczej człowiek pozostaje człowiekiem, tak jak przy przeszczepie. "Może też nic nie powstać, bo na tym etapie często następuje poronienie." Każdy może umrzeć. To nie powód, żeby go zabijać.
anonim2015.10.25 13:04
@Bartku wskazuję ci tylko na braki rozumowania jedno DNA=jeden człowiek (w domyśle - jedna dusza), bo do tego wiele osób sprowadza swój protest przeciwko aborcji. Nawiasem mówiąc, rozwój komórek płodu jest do tego stopnia potencjalny, że mogą krążyć w organizmie kobiety, przekształcając się w komórki jej krwi, wątroby, innych narządów.
anonim2015.10.25 14:50
@Heela: "wskazuję ci tylko na braki rozumowania jedno DNA=jeden człowiek (w domyśle - jedna dusza), bo do tego wiele osób sprowadza swój protest przeciwko aborcji." To, co piszesz, nie zmienia faktu, że człowiek zaczyna swoje życie od momentu poczęcia. Od tej chwili jest zdolny do rozwoju w zasadzie tak samo samodzielnego jak dorosły, który też nie przeżyje w próżni, a nawet na pustyni. Krew, złuszczony naskórek, czy co tam jeszcze wymyślisz mają DNA, chociaż nie są ludźmi, ale i tak fakt, że ludzki zarodek jest człowiekiem poznajemy między innymi po tym, że ma już całe DNA. Tak samo trawę rozpoznajemy między innymi po tym, że jest zielona, a to, że pomalowana na zielona ściana też jest zielona (a w dodatku trawa nie zawsze jest zielona), w tym nie przeszkadza. "Nawiasem mówiąc, rozwój komórek płodu jest do tego stopnia potencjalny, że mogą krążyć w organizmie kobiety, przekształcając się w komórki jej krwi, wątroby, innych narządów." To też nie ma wiele do rzeczy, tak samo jak przeszczepy.
anonim2015.10.25 16:20
@Bartek "fakt, że ludzki zarodek jest człowiekiem poznajemy między innymi po tym, że ma już całe DNA" Hm. A jeśli ma niecałe? Jeśli to poważnie zmutowany materiał genetyczny, który pozwala owemu zarodkowi przeżyć na etapie paru komórek, ale już w żadnym stadium przypominającym człowieka? Przykładasz niesłychaną wagę do czegoś, co sama natura traktuje z, jakby to powiedzieć, dużą nonszalancją. Zrównujesz śmierć człowieka ze śmiercią tych dziesięciu czy nastu komórek, które są rzeczywiście niczym więcej, niż nabłonkiem. To co robisz, to dla mnie teoretyzowanie w próżni życia społecznego. Jak się ma utrata ciąży w pierwszym czy drugim tygodniu do śmierci dziecka? Sztuka jest sztuka? Twoje rozumowanie jest typowe dla ludzi, którzy nie radzą sobie z faktem, że pewne zjawiska zachodzą procesualnie, a nie na zasadzie jest-nie ma, zero-jeden. Jeśli coś ma charakter procesualny, tak jak rozwój człowieka, to pewne jego etapy musimy oznaczać na zasadzie umowy społecznej, zgodnie z tym, co jest dla nas najistotniejsze. No, cóż, mam mimo wszystko nadzieję, że życie nie postawi się przed dylematami moralnymi, które każdą ci zrewidować twoje teorie (np. na zasadzie wyboru - przerwanie ciąży - życie mojej żony/zdrowie psychiczne mojej córki etc.). pozdrawiam, bez odbioru H.
anonim2015.10.25 18:34
@Heela "Hm. A jeśli ma niecałe? Jeśli to poważnie zmutowany materiał genetyczny, który pozwala owemu zarodkowi przeżyć na etapie paru komórek, ale już w żadnym stadium przypominającym człowieka?" Chory człowiek to też człowiek. I przypomina innych ludzi na etapie zarodka. "Przykładasz niesłychaną wagę do czegoś, co sama natura traktuje z, jakby to powiedzieć, dużą nonszalancją." Wszyscy ludzie umierają. Kiedyś nawet większość narodzonych dzieci umierała przed osiągnięciem dorosłości. To nie powód, żeby pozbawiać kogoś człowieczeństwa. "Zrównujesz śmierć człowieka ze śmiercią tych dziesięciu czy nastu komórek, które są rzeczywiście niczym więcej, niż nabłonkiem. To co robisz, to dla mnie teoretyzowanie w próżni życia społecznego. Jak się ma utrata ciąży w pierwszym czy drugim tygodniu do śmierci dziecka?" Śmierć człowieka to śmierć człowieka. Jeśli można jej uniknąć, to trzeba się o to starać. Doprowadzić do śmierci niewinnego nie wolno. "Sztuka jest sztuka?" A jak inaczej? Nadludzie liczą się bardziej niż podludzie? "Twoje rozumowanie jest typowe dla ludzi, którzy nie radzą sobie z faktem, że pewne zjawiska zachodzą procesualnie, a nie na zasadzie jest-nie ma, zero-jeden. Jeśli coś ma charakter procesualny, tak jak rozwój człowieka, to pewne jego etapy musimy oznaczać na zasadzie umowy społecznej, zgodnie z tym, co jest dla nas najistotniejsze. No, cóż, mam mimo wszystko nadzieję, że życie nie postawi się przed dylematami moralnymi, które każdą ci zrewidować twoje teorie" Na czym polega problem? Jeśli odbierzemy prawa niektórym, to innym będzie się wygodniej żyło? Nie da się tego rozmyć, tłumaczyłem, że każdy jest od poczęcia tą samą osobą, więc ma takie samo prawo do życia, jak później. "(np. na zasadzie wyboru - przerwanie ciąży - życie mojej żony/" Życia matki czy życie dziecka to poważny problem. Biorąc pod uwagę, że w większości przypadków dziecko i tak nie przeżyje po śmierci matki, można dopuścić przerwanie ciąży. Ale to już problem z gatunku: "czy można zestrzelić samolot pasażerski, który ktoś skierował na wieżowiec?". Warto też pamiętać, że co najmniej od 22. tygodnia ciąży dziecko ma szansę przeżyć, więc zamiast je zabijać można przeprowadzić cesarskie cięcie. W innych sytuacjach też trzeba pamiętać, że pacjentów jest dwoje i trzeba się starać uratować i jednego, i drugiego. "zdrowie psychiczne mojej córki etc.)." Ale czemu zakładasz, że trzeba zabić dziecko, żeby zachować zdrowie psychiczne? Czy można powiedzieć, że ktoś jeszcze nie oszalał, jeśli musi zabić dziecko? Pewnie chodzi Ci o ciążę w wyniku gwałtu, ale także w tym wypadku to dokładanie do bycia zgwałconą udziału w morderstwie naraża zdrowie psychiczne. "pozdrawiam, bez odbioru " Czyli jednak nie radzisz sobie z rzeczowymi argumentami. Może kiedyś zdasz sobie sprawę, że oszukiwanie sumienia nie ma sensu.