Słynny obrońca praw człowieka nie żyje?
Rok temu pisaliśmy o tym ,że Guangcheng i jego żona Yuan Weijing, zostali dotkliwie pobici przez policję. Pobicie miało związek z opublikowaniem przez nich w internecie nagrania, na którym mężczyzna opowiada o swoim, całkowicie kontrolowanym przez chińską bezpiekę, życiu. Pobicie było na tyle dotkliwe, że ofiary nie mogły o własnych siłach wstać z łóżek. Nie pozwolono im także na opatrzenie ran w szpitalu, ze względu na warunki aresztu domowego, w jakim przebywa małżeństwo. Chen Guangcheng naraził się władzom, gdyż dokumentował przypadki przymusowych aborcji, nawet u kobiet w zaawansowanej ciąży. O jego uwolnienie apelowała w 2010 roku amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton.