Młody Tusk? Chłopak chce się rozwijać!
Senator Platformy Obywatelskiej Łukasz Abgarowicz na antenie Superstacji znowu bronił Michała Tuska. Parlamentarzysta przekonywał, że "trzeba zrozumieć młodego człowieka, który chce się rozwijać".
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 231839
Senator Platformy Obywatelskiej Łukasz Abgarowicz na antenie Superstacji znowu bronił Michała Tuska. Parlamentarzysta przekonywał, że "trzeba zrozumieć młodego człowieka, który chce się rozwijać".
Widzę w tym palec Boży. Nawet na dnie największych zwątpień zawsze wierzę w ukryty porządek świata. Ujawnia się naszym oczom w okolicznościach, które można nazwać interwencją nadprzyrodzoną. W tym wypadku dostaliśmy metaforę III RP podaną nam do ust w złotej pigułce z czcią, jak komunię kłamstwa. Oto największy autorytet moralno-kulturalny bierze - zapewne nieświadomie - wyłudzone pieniądze emerytów "puszczonych w skarpetkach" przez oszusta. A po to, żeby uczcić byłego Pana Prezydęta, który puścił był w skarpetkach swoich robotniczych zwolenników, gdy wygrał wybory, chociaż oszustów obiecywał, że puści w skarpetkach. Prokuratura wie o przekręcie, ale nic nie robi, pozwalając naciągać wciąż nowych klientów. Za to prezydent Gdańska legendarnego legendą Solidarności a dziś matecznika rządu - zachwala publiczności "innowacyjną" naturę interesu.
Polski dystrybutor filmu popełnił dwie niewybaczalne zbrodnie. Po pierwsze nadał znakomitemu tytułowi filmu Paolo Sorrentino tłumaczenie, które śmiało może konkurować z „Wirującym seksem” oraz zareklamował film jako…komedię. „Gdyby Tarantino robił komedię, zwałby się Sorrentino”- czytamy na okładce. Suchar? Niestety w przypadku tego filmu jest to coś gorszego. "This Must Be The Place" naprawdę nie musi być reklamowane jako dzieło tarantinopodobne, bowiem nie ma nic wspólnego z duchem czołowego postmodernisty kina. Filmowi Sorrentino jest bliżej do jarmushowskich opowieści o wyalienowanym oryginale, który wyrusza w drogę w poszukiwaniu własnego „ja” niż do baletu śmierci Q. Można śmiało zestawić dzieło Sorrentino z „Broken Flowers” mistrza amerykańskiego niezależnego kina, którego ( również nieprzyzwoicie bogaty i zblazowany życiem emeryt) bohater wyrusza w drogę by „kogoś” odnaleźć. U reżysera znakomitego „Boskiego” o czołowym włoskim polityku powiązanym z mafią, bohater ma jeszcze jed
Mówienie czy pisania o misji Polski jest zajęciem niebezpiecznym. Na delikwenta, który ma na to ochotę natychmiast rzucają się tabuny rozwścieczonych laicyzatorów, a także postępowych katolików, którzy z niebywałą agresją przekonują, że myślenie o misji to dowód na skandaliczny mesjanizm narodowy, którego wybaczyć nie wolno. A jednak 15 sierpnia trudno uciec od takich myśli. Zwycięstwo nad bolszewikami, zwane (nie bez racji, co pokazuje w innym tekście) „cudem nad Wisłą”, niezwykle mocno określiło zadania, jakie stały przed Polską w XX wieku, i które stoją przed nami w wieku XXI.
- Jesteśmy głęboko przekonani, że relacje między narodami Rosji i Polski, które niejednokrotnie w historii były zaciemnione nienawiścią, wojnami i wrogością mogą i powinny zostać polepszone. I nie jest to wymóg koniunktury polityczne, a wyzwanie czasów. Kiedy chrześcijańskie dziedzictwo Europy poddawane jest rewizji, kiedy tradycyjne wartością zostają zanegowane przez adeptów politycznej poprawności i walczącego sekularyzmu, chrześcijanie są wezwani, by razem dawać swoje świadectwo o dobru i sprawiedliwości – wyjaśnia metropolita.
- Przed wojną na stole w sądzie stał krzyż. Była przysięga „na coś”, bo na tym polega sens przysięgi. Starozakonni przysięgali w obecności sędziego w bożnicy, protestanci w zborze. Ważne było aby przysięgać w tej religii, którą się wyznaje. Taka była wtedy zasada. Uczył mnie o tym mocno starszy sędzia w Wyszkowie. Podczas dużego procesu jakiejś bojki wiejskiej, najpierw wszystkim wytłumaczył, dlaczego muszą mówić prawdę, że kiedyś składało się przysięgę na krzyż, a teraz jest ona taka byle jaka, zrobił po prostu o tym wykład. Kazał później wszystkim wstać i powiedzieć przyrzeczenie, jednak w pewnym momencie je przerwał i kazał jednej z osób przesunąć nogę w lewo. Wezwał mnie potem do gabinetu i powiedział, że tutaj jest taki obyczaj, że jak ktoś trzyma nogę na szparze to może kłamać, więc jak oni trzymają ją na szparze, to on karze im ją przesuwać, bo wie co oni myślą. To była taka anegdota z rysem historycznym.
Rafał Ziemkiewicz, kończąc odczyt pozwu mecenasa reprezentującego naczelnego "GW" pozwolił sobie na mały żart. Zaproponował konkurs audiotele z pytaniem: Kto jest autorem pozwu?
Ruch Palikota złożył zawiadomienie do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego oraz izby aptekarskiej, że farmaceuta z Maszewa nie sprzedaje środków antykoncepcyjnych ze względów etycznych. Nasza neoPOlszewia wystawiła kilka swoich działaczek pod szyldem Ruch Kobiet (których kobiet?), które grzmią, że aptekarz złamał ustawę Prawo farmaceutyczne oraz Kodeks Etyki Aptekarza. I uprzejmy donosik gotowy!
Przedstawiciele Fundacji Pro - wybierz życie przypominają, że polskie prawo dopuszcza zabijanie chorych dzieci do momentu osiągnięcia dojrzałości, wystarczającej do życia poza organizmem matki. Za ten "moment" przyjmuje się 24 tydzień ciąży. W piśmie z 26 marca 2012 roku, skierowanym do Fundacji Pro-prawo do życia Dyrektor Szpitala Klinicznego przyznał, że w jego szpitalu to "prawo" jest realizowane. Dlatego obrońcy życia zaczęli protestować pod szpitalem. Od kwietnia, podczas cotygodniowych pikiet, prezentują pacjentom i pracownikom szpitala duży plakat, który przedstawia zwłoki zmasakrowanego dziecka, które padło ofiarą aborcji.
17 sierpnia patriarcha Moskwy i Wszechrusi wspólnie z przewodniczącym KEP abp Michalikiem podpisze przesłanie do narodów Polski i Rosji. Choć trudno mówić tu o wielkim przełomie i historycznym spotkaniu (to przecież nie będzie zawarcie pojednania, jak to nieraz błędnie przedstawiają media, ale dopiero pierwszy krok ku temu prowadzący), to wydarzenie obrosło już wieloma mitami. W dodatku pompowanymi przez nadawanie spotkaniu charakteru politycznego. A przecież jest to wydarzenie dotyczące stricte Kościoła, trudno mówić o nim w kontekście polityki.
Agora przez najbliższe pół roku zamierza zwolnić 250 pracowników, uzasadniając to trudną sytuacją na rynku reklamowym i swoimi gorszymi wynikami finansowymi. - Ustawowo konsultacje ze związkami zawodowymi powinny trwać do 20 dni. Oznacza to, że powinny się zakończyć w pierwszych dniach września. Kilka dni później będziemy podejmować stosowne decyzje - mówi portalowi Wirtualnemedia.pl Urszula Szwed-Strych, rzeczniczka firmy. - Intencją zarządu Agory jest zapewnienie odchodzącym pracownikom możliwego w tej sytuacji bezpieczeństwa, dlatego w przedstawionym do konsultacji ze związkiem zawodowym i radą pracowników projekcie zarząd proponuje dla zwalnianych pracowników wsparcie szersze niż tylko to, do czego zobowiązują spółkę przepisy praw - dodaje.
Jak tłumaczył Ziemkiewicz w wywiadzie dla "Super Expressu", Adam Michnik "chce go skazać za całokształt". - Ten pozew jest uczepiony słowa "terroryzować", ale generalnie konstrukcja myślowa jest taka, żeby mnie skazać „za całokształt”" na czele z „kretyńską” książką „Michnikowszczyzna” - stwierdził publicysta.
Sebastian Wierzbicki, lider warszawskiego SLD powiedział „Gazecie Wyborczej”, że najpierw lewicę naszła refleksja, a z niej pomysł na muzeum bitwy. Stało się to po ostatnich obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego. - Polityczne buczenie, próby przejęcia wydarzeń z naszej historii pod sztandary PiS. Dłużej na to nie powinniśmy się godzić - tłumaczy lider Sojuszu. - Bohaterów i ich czyny powinniśmy czcić przez cały rok. Lewica, przeciwnie do PiS, nie ocenia historii, ale niezaprzeczalnie marszałek Józef Piłsudski pokazał w 1920 r. mistrzowskie manewry, był związany z myślą socjalistyczną PPS, z którą SLD utrzymuje więź – uważa radny SLD. W opinii Wierzbickiego na Muzeum Bitwy Warszawskiej nadawał by się pałacyk Konopackiego przy ul. Strzeleckiej na warszawskiej Pradze. Budynek, jest dziś ruiną, w której remont trzeba by włożyć 20 mln zł. Wcześniejsze propozycje, aby w pałacyku było muzeum Pragi, czy centrum seniora przepadły za rządów SLD w tej dzielnicy.
"Szok to za mało, aby opisać moje uczucia, kiedy tam byłam. Przecież te dziewczyny są całkiem w ciąży, myślałem sobie. Oczywiście, że to głupie, ponieważ nie ma czegoś takiego jak bycie "trochę w ciąży", ale nie mogłam znaleźć lepszego określenia, gdy widziałam ich obfite, piękne brzuchy, które były pełne życia. Te kobiety czuły, jak ruszają się w nich maleńskie istoty. Wiele z nich znało nawet płeć dziecka, co czasami jest powodem aborcji. Przecież te dziewczyny przeprowadziły dzieci już przez sześć miesięcy, miały już za sobą połowę drogi" - pisze zrozpaczona kobieta.
Lubelska Kuria Metropolitalna, której podlegał ks. Psujek, wystosowała w związku z tragiczną śmiercią podejrzanego o pedofilię kapłana bardzo ważne oświadczenie. Wicekanclerz, ks. Krzysztof Mikołajczuk zaapelował w nim, by „mając na uwadze godność osób zaangażowanych w ostatnim czasie w podmiotowej sprawie, trudną sytuację rodziny zmarłego, przyjaciół i osób powierzonych jego duszpasterskiej trosce, wydających o nim pozytywne świadectwo życia i pracy duszpasterskiej”, nie wydawać „osądów mogących bezpowrotnie pozbawić zmarłego dobrego imienia”.