Ruch Palikota złożył zawiadomienie do Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego oraz izby aptekarskiej, że farmaceuta z Maszewa nie sprzedaje środków antykoncepcyjnych ze względów etycznych. Nasza neoPOlszewia wystawiła kilka swoich działaczek pod szyldem Ruch Kobiet (których kobiet?), które grzmią, że aptekarz złamał ustawę Prawo farmaceutyczne oraz Kodeks Etyki Aptekarza. I uprzejmy donosik gotowy!

Dziwne tylko, że Palikot i jego wesoła gromadka nie zwrócili uwagi, że wywieszenie kartki na drzwiach apteki z komunikatem: „Ze względów etycznych apteka nie prowadzi sprzedaży środków antykoncepcyjnych”, to świadomy wybór jej właścicieli, którym na sprzedaż środków antykoncepcyjnych nie pozwalało - po prostu - sumienie. Ich obowiązkiem zawodowym, ale również misją jest sprzedawanie leków, które mają służyć życiu, jego podtrzymywaniu, pielęgnowaniu, a nie uniemożliwianiu jego powstawania, czy - jak w przypadku kobiet - niszczenia zdrowia. Tym bardziej, że badania nie pozostawiają cienia wątpliwości, że antykoncepcja jest szkodliwa nie tylko dla kobiet, ale również... środowiska naturalnego (w końcu nic w przyrodzie nie ginie).

Pamiętam moje zaskoczenie, gdy znajoma studentka farmacji powiedziała, że jej koleżanki nie zażywają środków antykoncepcyjnych, choć nie są gorliwymi katoliczkami. "Za dużo nasłuchałyśmy się na zajęciach o tym syfie [antykoncepcji - przyp. AM], żeby teraz się truć" - wyjaśniła dziewczyna.

Ludzie Palikota, zwalczając "nieprawomyślnych" farmaceutów, pokazują, że mają problemy z uszanowaniem woli jednostki, a przecież to właśnie ona stanowi dla prawdziwego liberała sacrum. Chyba, że jest się farbowanym - nomen omen - lisem, który tylko czeka, żeby zbić interes na bandzie naiwniaków.

 

Aleksander Majewski