Sebastian Wierzbicki, lider warszawskiego SLD powiedział „Gazecie Wyborczej”, że najpierw lewicę naszła refleksja, a z niej pomysł na muzeum bitwy. Stało się to po ostatnich obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego. - Polityczne buczenie, próby przejęcia wydarzeń z naszej historii pod sztandary PiS. Dłużej na to nie powinniśmy się godzić - tłumaczy lider Sojuszu. - Bohaterów i ich czyny powinniśmy czcić przez cały rok. Lewica, przeciwnie do PiS, nie ocenia historii, ale niezaprzeczalnie marszałek Józef Piłsudski pokazał w 1920 r. mistrzowskie manewry, był związany z myślą socjalistyczną PPS, z którą SLD utrzymuje więź – uważa radny SLD. W opinii Wierzbickiego na Muzeum Bitwy Warszawskiej nadawał by się pałacyk Konopackiego przy ul. Strzeleckiej na warszawskiej Pradze. Budynek, jest dziś ruiną, w której remont trzeba by włożyć 20 mln zł. Wcześniejsze propozycje, aby w pałacyku było muzeum Pragi, czy centrum seniora przepadły za rządów SLD w tej dzielnicy.

 

O inicjatywę SLD portal Fronda.pl zapytał Macieja Wąsika, radnego PiS w Warszawie:

 

Czy propozycja Muzeum Bitwy Warszawskiej złożona do prezydenta Warszawy jest wiarygodna?

 

Wąsik: Według mnie propozycja SLD nie jest szczera, bo gdyby tak było, to jej działacze potępiliby też stan na wojenny, czy poparli by projekt przeniesienia pomnika „Czterech Śpiących” na cmentarz żołnierzy radzieckich. Oni jednak mają przeciwne zdanie. Dla mnie jest to więc taktyczna rozgrywka SLD, który w Warszawie ma ogromne kłopoty, brak liderów i praktycznie jest przybudówką PO.

 

Dziwi zawłaszczanie pamięci Józefa Piłsudskiego i przedwojennego PPS-u, bo to nigdy nie była przecież ani tradycja PZPR, ani SLD...

 

- Tak, Piłsudski był wrogiem komunistów, a prawdziwy PPS był konkurencją dla komunistów. Marszałek Piłsudski też specjalnie bezpośrednio nie odwoływał się do tradycji lewicowych PPS, lecz do tych bojowych. Powiedział, że z tramwaju „socjalizm” wysiadł na przystanku „niepodległość”. To jest próba przyklejenia się SLD na siłę do tej tradycji niepodległościowej.

 

A może chodzi SLD o zapamiętanie tych co walczyli w 1920 r, ale po tej drugiej stronie?

 

- Może faktycznie byliby w ich muzeum wyeksponowani Marchlewski, Kon i Dzierżyński. Tak naprawdę Józef Piłsudski był wielkim autorytetem dla śp. Lecha Kaczyńskiego. Pamiętam, że w jego gabinecie był postument marszałka i to była tradycja dobrze przez niego kultywowana.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski