Nalaskowski dla Fronda.pl: Wystarczy!
Wstaję o 4.00 i piszę, czyli „robię naukę”, może dlatego wydałem 16 książek. Na 8.00 gnam do swojej szkoły (zaraz będzie ćwierć wieku jak tak gnam) i gadam z uczniami, nauczycielami, a w każdy poniedziałek mówimy wspólny pacierz. Potem popycham szkolne sprawy. Dzisiaj Dziecięce Laboratorium Nauki i ostatnie moje dziecko: „Mickiewicz – Kresy”. Jedziemy wspólnie z dzieciakami czytać „Pana Tadeusza” do Nowogródka, a „Świteziankę” nad Świtezią. Po drodze Wasiliszki (bo Czesiek Niemen) i ognisko nad mrocznym Niemnem (bo Orzeszkowa). A do tego wizy, transport, noclegi, wykłady przygotowujące do wyprawy, inscenizacje, Podlasie z Tykocinem i Tatarami. Wszak wszystko musi zagrać. W południe dyżur na wydziale. Magistranci, doktoranci, komisje. Po południu (do teraz) recenzja habilitacji, jakaś profesura do przestudiowania, dwie recenzje doktoratów. Ale też wnuki i niezbywalna zabawa w Indian, „haratnięcie gały” z wnuczkiem i jeszcze zapomniane tankowanie paliwa do auta. Zatem wy wszyscy, którzy