Dawid z Gdańska od drugiego roku życia chorował na rdzeniowy zanik mięśni. Ta choroba, na którą nie znaleziono jeszcze lekarstwa, powodowała, że jego mięśnie oddechowe stawały się coraz słabsze, jednak chłopiec nie chciał korzystać z respiratora. „Sam oddychałem, gdy się urodziłem i sam oddychając, umrę” – powtarzał.
Dawid był wielkim fanem piłki nożnej, kibicem Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław, Wisły Kraków i Realu Madryt. Choć poruszał się na wózku, pojawiał się na wielu meczach swoich ulubionych drużyn. Marzył o tym, by spotkać się ze swoim wielki idolem, Ikerem Casillasem.
Marzenie chorego chłopca spełniło się. W czasie Euro 2012 zobaczył się z bramkarzem Królewskich i reprezentacji Hiszpanii (która w trakcie turnieju miała swoją bazę w Gniewinie niedaleko Gdańska). Słynny piłkarz wyściskał Dawidka, ofiarował mu swoją koszulkę, a na spotkanie przybył z innym zawodnikiem, Xabim Alonso. Kilka dni później, dzięki pomocy wielu ludzi poruszonych historią zmagań chłopca z chorobą, mały kibic z Polski poleciał do Kijowa na mecz Hiszpanów...
Dawid zmarł 18 września. Informacja o jego śmierci dotarła też do Madrytu. Bamkarz Realu był nią poruszony. „Szczere kondolencje dla rodziny. Spoczywaj w pokoju przyjacielu" – napisał w środę na swoim profilu na facebooku.
Jeśli mali kibice mają takich sportowców do naśladowania jak Casillas, noszą koszulki z jego nazwiskiem, to można mieć spokojne serce, że dzięki jego postawie dostrzegą coś ważnego również po za sportem. Dobrze, że młody Dawidek zdążył doświadczyć tego osobiście. Odpowczywaj w pokoju wiecznym.
JW/Fakt.pl

