"Matka Boska Vaginna", czyli jak z nas szydzą. A my co?
Kiedy w przestrzeni publicznej pojawia się jakaś wypowiedź albo reklama/plakat, które drwią z wartości ważnych dla chrześcijan, zawsze mam dylemat, czy o tym pisać, tym samym w jakiś sposób przyczyniając się do rozgłosu autorów takich prowokacji, czy z pokorą (i jednocześnie wielkim żalem) pomijać milczeniem. Stąd nie jestem zwolenniczką bojkotowania wszystkiego i zawsze, kiedy tylko pojawia się pozór obrażenia katolików. Są jednak takie sytuacje, w których trudno milczeć. I wcale nie chodzi o wpadanie w ton świętego oburzenia i odżegnywania kogokolwiek od czci i wiary. Przeraża mnie jednak poziom autorów obrzydliwych publikacji, których niespotykaną do tej pory liczbę można bez problemu znaleźć choćby w sieci.