Najbardziej poruszył mnie film nagrodzony Grand Prix – „Pani Weronika i jej chłopcy“. Dużo by można pisać o technicznej stronie realizacji, itp, ale ja pragnę podkreślić unikatowy w dzisiejszych mediach walor tego filmu: ładunek emocjonalny... najlepsze dzieła powstają, gdy autor jest zdolny tworzyć je przez pryzmat swej wrażliwości serca... gdy reżyser umie nie tylko zdokumentować, poznać istotę bohatera, o którym kręci film, ale gdy jest zdolny zaprzyjaźnić się, wręcz pokochać, w pełni swego człowieczeństwa, bohatera filmu... tu nie tylko reżyser, ale i operator, jak powinno być w doborowej ekipie twórczej, związali się głębią przyjaźni z bohaterką filmu. Ogromną rolę odgrywają w tym filmie nie tylko postać, twarz i jej mimika, ale przede wszystkim – niezwykle wyraziste oczy Pani Weroniki, w których operator dostrzegł gromadzące się łzy, przepastny smutek, nadzieję, tęsknotę. Poprzez te oczy operator i realizator poprowadzili cały film.

Drugi film, zrealizowany miłością do bohaterki to – „Łączniczka Danusia“, wstrząsający obraz strasznego zjawiska w dzisiejszej Polsce, gdzie przemiany życia całego kraju, ustroju, dopuszczają wyniszczanie naszych narodowych bohaterów! Film o Polce, która przez całe swoje życie służyła Ojczyźnie, gotowa poświęcać to życie w czasie Powstania Warszawskiego, potem uczciwie pracując, kończy to życie w ubóstwie i wyrzucana z własnego domu przez władze stolicy, dla ratowania której kiedyś gotowa była poświęcić samą siebie. Film bardzo ubogi w środki wyrazu, ale jednoznacznie świadczący o tym, że w sercach Autorów płoną żar patriotyzmu.

Telewizje w Polsce już dawno wyniszczyły zdolność przekazywania uczuć ludzkich filmowymi środkami, króluje cyniczny manieryzm realizacyjny, mimo, że widzowie oczekują od filmu przede wszystkim – emocji, dobrych odczuć, siły miłości.

 

Anna T. Pietraszek (członek jury, wiceprezes ZG KSD)

 

oprac. AM