Kiedy w przestrzeni publicznej pojawia się jakaś wypowiedź albo reklama/plakat, które drwią z wartości ważnych dla chrześcijan, zawsze mam dylemat, czy o tym pisać, tym samym w jakiś sposób przyczyniając się do rozgłosu autorów takich prowokacji, czy z pokorą (i jednocześnie wielkim żalem) pomijać milczeniem. Stąd nie jestem zwolenniczką bojkotowania wszystkiego i zawsze, kiedy tylko pojawia się pozór obrażenia katolików. Są jednak takie sytuacje, w których trudno milczeć. I wcale nie chodzi o wpadanie w ton świętego oburzenia i odżegnywania kogokolwiek od czci i wiary. Przeraża mnie jednak poziom autorów obrzydliwych publikacji, których niespotykaną do tej pory liczbę można bez problemu znaleźć choćby w sieci.

 

Na jedną z nich moją uwagę zwróciła Czytelniczka portalu Fronda.pl, która na popularnym portalu społecznościowym Facebook znalazła zdjęcie obrzydliwego przedmiotu. Aby nie zgorszyć użytkowników naszego portalu zaniecham publikacji tej fotografii, czy szczegółowego opisu przedmiotu. W wielkim skrócie napiszę, że chodzi o przedmiot, która do złudzenia przypomina figurkę Matki Boskiej – w błękitnym płaszczu, z rozstawionymi w serdecznym geście ramionami, stojącą na kuli ziemskiej. Wypisz, wymaluj, tak właśnie często bywa przedstawiana Matka Boża. Jeśli jednak bliżej przyjrzeć się temu „arcydziełu” można dostrzec... kobiecą waginę oplecioną niebieską materią. Mądrala, który rozpowszechnia tego typu fotografię oczywiście nie miał odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. Przedstawia się jedynie jako „Przemek Pastor Królpolski”, zaś w domenie wyświetla się „www.facebook.com/matkojebca/info”.

 

Oczywiście pod fotografią przeważają komentarze pełne uznania dla autora obrzydliwej figurki, typu: „Matka Boska Vaginna”. Wśród wypowiedzi szyderców znalazłam jednak pewną perełkę: „Pomysł bardzo dobry dow-cipny. Pytanie tylko o granice żartu.... (intencję, wrażliwość - szacunek do "świętości" innych... ale ten temat to już każdy musi sam w sobie...)”, która pozostaje niestety przysłowiową kroplą w morzu...

 

Na profilu wspomianego Przemka Pastora znalazłam także fragment obrazu przedstawiającego scenę przebicia boku Chrystusa włócznią opatrzoną komentarzem „gili gili :*”. Właściwie trudno o jakikolwiek komentarz, który nie wykraczałby poza zbiór słów nadających się do publikacji na „Portalu poświęconym”. Najbardziej przeraża mnie jednak to, że takich obrzydliwych prowokacji jest w sieci pełno! A najczęściej ich twórcami są ludzi w moim wieku albo młodsi...

 

Kilka tygodni temu opublikowałam w kwartalniku Fronda (numer 64) artykuł pt. „Dodaj Jezusa do znajomych”, w których opisywałam jak Kościół może wykorzystać popularne media społecznościowe do ewangelizacji. W ramach przygotowań do tekstu przejrzałam całe mnóstwo facebookowych profili typu „Bóg Ojciec”, czy „Matka Boska”. Wbrew pozorom, nie były to strony zawierające tylko ckliwe, pobożne obrazki i cytaty z Pisma Świętego. Śmiem twierdzić, że znacznie częściej trafiałam właśnie na zbiory obrazoburczych tekstów, grafik, rysunków, komiksów, żartów, słowem – paskudnych i szkaradnych treści wymierzonych w wiarę katolicką. Mały przykład: kiedy w facebookowe okienko wpiszemy hasło „Matka Boska” znajdziemy wersje takie jak: Deathcore'owa, Hipsterska, Przyczajona, Trolowska, Gejowska czy Disneyowska. Nie chcę zagłębiać się w szczegóły, co można znaleźć po kilknięciu w taki profil. A jeszcze bardziej porażające (i zarazem przerażające) są komentarze, jakimi dzielą sią fani takich stron, a których cytować nie będę, z racji oszczędzenia Czytelnikom takiego zalewu szamba. O autorach tego typu opinii (a często publikują je pod prawidziwym imieniem i nazwiskiem) mogę powiedzieć jedynie, że sami sobie wystawiają marne świadectwa. Ale tego artykułu nie piszę jedynie dla samego faktu jego napisania i odprawienia dziennej pańszczyzny na Fronda.pl. Piszę, bo zastanawia mnie fakt, dlaczego nikt z tym nawet nie próbuje walczyć.

 

Porywanie się z motyką na słońce? Nie większe niż bojkotowanie koncertu Madonny, o którym i tak z góry wiadomo, że się odbędzie. Dlaczego chrześcijanie, którzy z taką pasją tworzą kolejne profile i wydarzenia na fejsie (i dobrze!) nie zgłaszają tego typu stron do usunięcia/ zablokowania? Dlaczego prawie wcale nie reagują wtedy, kiedy mogą być naprawdę skuteczni? Czy tylko dlatego, że takie bluźniercze prowokacje były, są i będą? Przecież to ogromne pole do naszego działania! 

 

Ogromną popularnością cieszą się ruchy, których idee w skrócie można opisać jako "Stop mowie nienawiści". Pojawiają się nawet pomysły ustawy o karaniu za ową mowę nienawiści, czymkolwiek miałaby ona być. A zwykle jest nią mówienie prawdy, na przykład o tym, że homoseksualizm jest chorobą, którą można leczyć. Jednak ta tendencja działa jedynie w jedną stronę. Obrażanie katolików mową nienawiści już nie jest... Dlatego zachęcam wszystkich czytelników portalu Fronda.pl, którzy czasem zaglądają na Facebooka, by w jakiejś wolnej chwili przejrzeli czasem profile „Matek Boskich”, „Bogów Ojców” i „Jezusów” i pozgłaszali je do usunięcia. Z tym naprawdę można coś zrobić.

 

Marta Brzezińska