Jak relacjonuje tygodnik, po seansie „Raju: Wiary”, opowieści o kobiecie, dla której "dewocja" staje się lekiem na brak miłości, poza oklaskami rozległy się także buczenia, a katolicka organizacja No 194 nawołuje do bojkotowania filmu. W specjalnym oświadczeniu napisała, że katolicy powinni stawać w obronie własnej tradycji.

Pod pałacem festiwalowym na Lido zjawiła się nawet grupa osób wierzącaych z transparentami. Katolicy protestowali przeciwko bluźnierstwu, jakiego dopuścił się Seidl. Głównie oburzyła ich scena, w której bohaterka masturbuje się krucyfiksem.


Jak relacjonuje "Newsweek", tłum dziennikarzy i filmowców owacjami przyjął scenę, w której kaleki muzułmanin, Nabil, w przypływie wściekłości zrzuca na ziemię oraz tłucze laską portret Benedykta XVI. Jeden z włoskich dziennikarzy twierdzi, że podobno Watykan zamierza pozwać festiwal za pokazywanie filmu Seidla. Informacja pozostaje jednak niezweryfikowana.

 

"Dorastający w podwiedeńskim Horn Seidl służył do Mszy, uczył się też w katolickich szkołach z internatem, gdzie dzieci bito linijką w otwarte dłonie i nakazywano im milczenie. Klęczenie do dzisiaj kojarzy mu się przede wszystkim z karami wymierzanymi przez ojca, oddanego Kościołowi lekarza, którego bała się cała rodzina i z którym nigdy nie nawiązał głębszej więzi" - grzmi dziennikarka "Newsweeka".

Ekipa Tomasza Lisa chce nas przekonać, iż - prawdziwa lub urojona - trauma Ulricha Seidla jest powodem wulgarnego obrażania katolików. To w imię urazu z dzieciństwa, reżyser zafundował widzom masturbację krucyfiksem, sceny orgii w parku czy niszczenie portretu Benedykta XVI? Doprawdy, FOXing par excellence...

 

AM/Newsweek/Film.onet.pl