Andrzej Seremet, prokurator generalny, powiedział w TVN 24, że istnieje taka możliwość, iż ciała ofiar zostały pomylone. Dodał jednocześnie, że w okolicznościach, jakie zaistniały po katastrofie smoleńskiej "nie można było przyjąć za pewnik, że ciała tych osób (ofiar katastrofy) leżą w odpowiednich grobach". - Gdyby po katastrofie dopilnowano swoich obowiązków, teraz nie mielibyśmy tego całego cyrku z lataniem i wykopywaniem ludzi z cmentarzy - mówi w rozmowie z "Faktem" Piotr Walentynowicz.
Z kolei Syn Anny Walentynowicz, Janusz, w rozmowie z "Super Expressem" mówi: "Od pochówku minął spory czas, a ja wciąż nie wiem, gdzie podziewa się moja mama. Czuję z tego powodu ogromny ból i żal. Bo przez długi czas modliłem się za nią, ale na grobie obcej kobiety...".
Prokuratura przeprowadziła ekshumacje w Gdańsku i w Warszawie szczątków Anny Walentynowicz i - według informacji medialnych, gdyż bliscy i prokuratura tego nie potwierdzają - Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, wiceszefowej fundacji "Golgota Wschodu". Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg wyjaśniał we wtorek, że prokuratorzy "po dogłębnej analizie dokumentacji posiadają wątpliwości - mówiąc wprost - czy ciała te nie zostały ze sobą zamienione" - podaje onet.pl.

