"Róża" Smarzowskiego: Ten film jest jak granat rozwalający serce
Trudno jest zrozumieć dlaczego ten wielki film przegrał Złote Lwy na rzecz „Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego. Doprawdy nie wiem co kierowało jury, by główną nagrodę wręczyć poprawnemu politycznie, antyamerykańskiemu obrazowi Skolimowskiego zamiast nagrodzić tego najwybitniejszego filmu ostatniej dekady. Na szczęście większość dziennikarzy była zgodna, że to „Róża” jest moralnym zwycięzcą ostatniego festiwalu w Gdyni. Podczas gdy Skolimowski pokazywał cierpienie niesłusznie oskarżonego o terroryzm więźnia (co jest marginalnym problemem), Smarzowski pokazuje apokalipsę całego pokolenia Polaków i Mazurów, oraz upadek polskiego państwa, które do dziś nie podniosło się po komunistycznej niewoli. Na dodatek twórca „Domu Złego” opowiada na nowo dzieje zapomnianych ofiar. I robi to w sposób bardzo uniwersalny. Oglądając film Smarzowskiego miałem wrażenie, że przenoszę się na dziki zachód. Zgadzam się z Andrzejem Bukowieckim, który w serwisie portalfilmowy.pl zauważył, że „Róża” to „we