Honorowy członek Samoobrony prowadzi „usługi paranormalne”, zarejestrowaną działalność gospodarczą. Poza tym staruje w konkursach na jasnowidzów i współpracuje z policją (swoją drogą chciałbym wiedzieć, czy ktoś mu za ową współpracę płaci, a jeśli tak, to jak jest ona rejestrowana w finansowości, i czy idą na to pieniądze podatników). Nieodmiennie pojawia się też przy okazji rozmaitych tajemniczych zaginięć, gdzie z miną eksperta wypowiada ogólnie słuszne i dopasowane do sytuacji dyrdymały. A dziennikarze łykają to, jak lemingi.



Teraz trzeba tylko czekać, jak zamiast lekarzy (bo po co nam oni) w programach o zdrowiu zaczną występować bioenergoterapeuci, badania nad gazem łupkowym przeprowadzą różdżkarze, a o ekspertyzy dotyczące cen franka zostanie poproszona wróżka. Warto też rozważyć (choć akurat to się już robi) zastąpienie sondaży ekspertyzami czarownic. Niemożliwe? A niby dlaczego nie. Nie ma takiego idiotyzmu, którego dziennikarz nie jest w stanie zrobić.



Tomasz P. Terlikowski