Między śmiercią a śmiercią
Człowiek niewierzący wzruszy zapewne ramionami i – przeczytawszy mój wywód – popuka się palcem w czoło. Kto by się przejmował tymi kilkoma komórkami przechowywanymi gdzieś w jakimś laboratorium? Ot, trochę substancji biologicznej trzymanej w ekstremalnie niskiej temperaturze, która przy okazji generuje ogromne koszty. Forsy szkoda, lepiej by ją wydać na coś pożytecznego, jak choćby walkę z „globciem”, wprowadzenie powszechnego prawa do własnego brzucha, dystrybucję prezerwatyw pośród „zacofanych” ludów Czarnej Afryki czy skuteczne wymuszenie ścisłej integracji na naszym kontynencie...