Tej okładki i wywiadu zawartego w najnowszym numerze „Wprost” zwyczajnie nie da się komentować. I to nawet nie dlatego, że jest to przykład działania pijaka rzygającego na prawo i lewo w tramwaju (choć niestety tak trzeba spojrzeć na najnowsze dzieło redaktora Koboski), ale dlatego, że jest ona kompletnie pozbawiona sensu. Doda nie jest i nie będzie męczennicą, nie ma nic wspólnego z Chrystusem (na którego ją upozowano), a jej wywiad pokazuje tylko, jak jest w sumie ograniczona w swojej otwartości. Jedynym celem tygodnika jest więc skandal, kolejna transgresja, przekroczenie kolejnych norm, i zszarganie kolejnych symboli.

 

Po ubóstwionym, zsakralizowanym, a jednocześnie kompletnie pozbawionym poglądów polityku nadszedł czas na ubóstwianie głupiutkiej piosenkarki, której jedyną siłą jest skandal i obrażanie innych. I aż trudno nie zadać pytania, kto będzie następny w roli Chrystusa... Nie zamierzam nawet odpowiadać na to pytanie, ale znając pomysłowość naszych postępowych redaktorów można się spodziewać nawet Wojewódzkiego. A wszystko po to, by jeszcze na moment skandal poniósł padającą na mordę sprzedaż, byle zachować ciepłe posadki. Uczucia wierzących, dobry smak, zdrowy rozsądek, szacunek dla tradycji i religii w sytuacji, gdy idzie o rzeczy tak fundamentalne, jak kaska i pensyjki nie może się przecież liczyć. W takiej sytuacji każdy chwyt jest dozwolony... A Doda w roli Chrystusa to dopiero początek. Będzie tylko gorzej... Na szczęście długo to nie będzie trwało, bo tygodnikn „Wprost” zwyczajnie wyląduje tam, gdzie jego miejsce, czyli na śmietniku historii.

 

Tomasz P. Terlikowski