Wiadomości
Wielokulturowa była Polska przedwojenna. Żyli w niej obok siebie Polacy, Żydzi, Niemcy, Ukraińcy, Ormianie i wiele innych narodowości o odmiennej kulturze, odmiennych zwyczajach, tradycjach, różnych sposobach ubierania się, upodobaniach kulinarnych itp. itd. - można by tak ciągnąć po kres czasów, a i tak zapewne wszystkich różnic nie sposób by wymienić. Gdyby w latach dwudziestych ubiegłego stulecia usiąść na rynku we Lwowie, w Krakowie, w Gdańsku czy chociażby mojej rodzinnej Królewskiej Hucie, to już po kilku chwilach nawet nie znający ówczesnych realiów i niewprawny obserwator rozpoznałby, kto jest kim. Ludzie się różni, te różnice były widoczne i... nikomu nie przeszkadzały. Wzajemny szacunek był podstawą koegzystencji. Zdarzały się, oczywiście, incydenty. Gdzieś Żyd dostał po gębie, jakiś Polak został pobity przez Niemca, a Ormianinowi powybijano szyby w kantorze handlowym, były to jednak wypadki sporadyczne i wynikłe zazwyczaj z niechęci do konkretnego człowieka a nie do całej na