Wojciech Cejrowski w wywiadzie dla portalu PCh24.pl definiuje czym jest dla niego flaga narodowa: "Większość tego, co widzę dzisiaj, to czerwień sowiecka, nie zaś polska, królewska i niepodległa. Kolor jasnoczerwony jest komunistyczny, sowiecki, chiński, a polski – niepodległy, jest ciemniejszy, bo ma być przypomnieniem królewskiego karmazynu. Flagi w prawidłowych kolorach produkowano przed wojną, teraz jest z tym kłopot. No, ale Konstytucji też nie mamy prawidłowej. Kiedy Lech Wałęsa, jako prezydent odrodzonej RP, przejął insygnia władzy od Prezydenta na uchodźstwie, uznał i przypieczętował konstytucyjną ciągłość władzy i państwa. Uznał więc przedwojenną Konstytucję kwietniową, jako ostatnią legalną. Dlaczego jej nie stosujemy? Stosujemy za to Konstytucję Kwaśniewskiego, czyli sowieckiego aparatczyka, komunisty, który kolaborował z okupantem, kolaborował przeciw niepodległości".
O polskim paszporcie w którym zamiast Rzeczpospolita Polska napisane jest Unia Europejska mówi: "To mnie wkurza - opowiadałem o tym w jednym z programów „Po mojemu”, który produkowałem dla TVN-u. I TVN mi to puścił, a potem powtarzał. Umieszczanie czegokolwiek powyżej polskiej flagi i polskiego godła jest nielegalne, niekonstytucyjne, nawet według tej niesuwerennej Konstytucji Kwaśniewskiego. Kiedy premier Donald T. występuje na tle flag polskich, stojących na równi z unijnymi, łamie prawo - powinien zareagować na bezprawną uzurpację, odwrócić się i powywracać, a co najmniej obniżyć stojaki z flagami unijnymi. Bo flaga unijna w sensie prawnym warta jest tyle, co na przykład flaga Orlenu powiewająca na stacji benzynowej. Flagę unijną wolno zupełnie legalnie spalić lub nią sobie publicznie wytrzeć buty - nie jest chroniona, gdyż nie reprezentuje ani państwa, ani związku wyznaniowego. Można by sobie nią nawet bezkarnie wytrzeć tyłek - jak każdą szmatką - gdyby nie to, że wtedy możemy zostać ukarani za publiczne obnażanie się. Gdyby nie to... Jest to propozycja kusząca dla wkurzonego polskiego patrioty, który ogląda poniżenie Rzeczypospolitej wyryte na każdym polskim paszporcie. Porządek powinien być taki: Polska jest najpierw, a członkostwo w Unii dopiero potem. Członkostwo w Unii jest informacją techniczną, a przynależność obywatela do Rzeczypospolitej jest informacją główną i merytoryczn".
Jak media obrzydzają polskość? Cejrowski uważa, że mediom udaje się to skutecznie: "Media robią ze swojej publiczności infantylnych pacanów. Zdziecinnienie zachowań celebrytów, głupkowate zachowania dorosłych ludzi, którzy mają dorobek, są prawdziwymi artystami sceny, pędzla, pióra czy fortepianu, a potem nagle - w tym czy innym programie rozrywkowym - uczestniczą w głupotach, gadają o głupotach, zachowują się jak rozwydrzone szczeniaczki Kuby czy Szymona... To jest dzisiejszy punkt odniesienia dla telewizyjnej Publiczności. I... potem przed wejściem na stadion ci ludzie bez wewnętrznego oporu kupują idiotyczne, gigantyczne kapelusze, przypominające cylinder z książki pt. „Alicja w krainie czarów”. Popatrzmy na formy dopingu w przedwojennej Polsce - były godne. Nawet za komuny były godne - budowano dumę narodową. A teraz - igrzyska zamieniają się w jarmark odpustowy. Fuj! Taką polskością w idiotycznych kapeluszach to mi się chce rzygać. A nad moimi Rodakami w idiotycznych kapeluszach chce mi się płakać. Potrząsnąć nimi: ludzie, daliście sobie wyprać rozum, odebrać godność osobistą, To nie jest fajne!!! To jest kultura zafajdana".
Na koniec Wojciech Cejrowski opowiada czym jest dla niego niepodległość Polski i dlaczego woli mieszkać w USA: "Polska miała być niepodległa i suwerenna, a nie jest. Większość spraw źle robionych dałoby się poprawić bardzo szybko... W tym celu jednak musiałaby w Polsce zaistnieć suwerenna władza. Władza oznacza, że ktoś ma dane prawo do podejmowania decyzji, że ktoś za te decyzje odpowiada. Dzisiaj władzy nie ma ani prezydent, ani premier, ani parlament... Przywrócenie Konstytucji kwietniowej, właśnie wizjonerskiej kwietniowej, a nie marcowej, pozwoliłoby uporządkować wiele kwestii. Przywrócenie przedwojennego Kodeksu Handlowego, bez późniejszych przeróbek i poprawek. To są proste do zrobienia rzeczy, gotowce na półkach, sprawdzone eksperymentalnie. Tyle że nikt nie ma władzy, by zaprowadzić porządek.
Dlatego lepiej mi się żyje w USA - jako przedsiębiorcy lepiej, jako konsumentowi lepiej, jako obywatelowi lepiej... To nie jest wypieranie się Polski ani polskości, tylko proste stwierdzenie faktów. W USA podatki są lżejsze, prowadzenie interesów łatwiejsze, życie codzienne tańsze i mniej stresujące, kontakty z urzędami bezbolesne. Ja bym chciał, by w Polsce było najlepiej na świecie, ale nie jest. A żeby zakończyć bardziej prozaicznie i na wesoło - za granicą mi lepiej z powodów klimatycznych. W Polsce jest zima, w Polsce jest jesień, w Polsce nie rosną palmy i nie owocują ananasy, a tam, gdzie mieszkam, owocują i nigdy nie pada śnieg".

