Podczas zwiedzania gmachu parlamentu od grupy odłączył się szef otwockiego Klubu „Gazety Polskiej” Witold Szpiczyński, który bez przepustki i uprawnień wszedł do sali plenarnej i nad krzesłem szefa PE Martina Schulza zawiesił krzyż. - Panie sprzątały, nikt nie zareagował na nic, powiesiłem i wyszedłem - powiedział portalowi Gazeta.pl Szpiczyński.



Dlaczego Szpiczyński to zrobił? - Europa jest chrześcijańska, jest to część historii, której się nie wyprze - tłumaczy swoją decyzję.



W nieoficjalnej rozmowie z Gazeta.pl jeden z pracowników PE przyznał, że wiadomo mu o całym zdarzeniu. - Toczy się w tej sprawie może nie śledztwo, bo to za dużo powiedziane, ale postępowanie - mówił. Dodał, że ewentualne konsekwencje mogą zostać wyciągnięte wobec osoby, która wycieczkę zaprosiła, czyli w tym przypadku Ryszarda Czarneckiego. Na pytanie, czy krzyż jeszcze wisi, odpowiedział, że wczoraj rano już go nie było.

 

TPT/Gazeta.pl