Gdy zaczynałem moją pracę w policji, nie znałem przypadku, żeby żona składała zawiadomienie na swojego męża i robiła z niego pedofila! Tak było w latach 90. Natomiast gdy pedofilia stała się glośnym tematem w mediach, pojawiło się kilka proc. przypadków, w ktorych żony - w trakcie rozwodu - składają tego typu zawiadomienia na swoich mężów.
Niestety ostatnio zrobiło się to niezwykle popularne. Owszem, w latach 90. żony, przy okazji rozwodu, mówiły, że mężowie piją, znęcają się, a ich matki potwierdzały, że tak było i pamiętają każdy szczegół, chociaż - bardzo często - taki zarzut dotyczył sytuacji sprzed kilku lat. Teraz takim "oskarżeniem" jest pedofilia.
Z jednej strony, powinien być jakiś odzew, ale z drugiej, należy postawić pytanie: co z dowodami? Jeżeli mnie napadną i pobiją, to oprócz mojego zeznania, mam obdukcję, a nawet jeżeli nie mam obdukcji, to mam jakieś ślady na ciele. A jakie mamy uwiarygodnienie po kilkunastu latach od molestowania? W tym momencie przypominają mi się dwa głośne przypadki. Pierwszy, to sprawa dyrygenta chóru chłopięcego, a drugi - trenera siatkówki. W przypadku dyrygenta, zeznania nie budziły najmniejszych wątpliwości, a ich liczba była wręcz przerażająca! Natomiast zeznania świadków ws. trenera można poddać w wątpliwość. Oskarżono go o czyn lubieżny, a tymczasem okazało się, że trener w obecności kilku dziewczyn klepnął ich koleżankę w tyłek... Zgłosiły się dziewczyny, które miał molestować 8 lat wcześniej, ale nie potrafiły opisać szczegółów sprawy i wskazać elementów, które świadczyłyby o tym, że rzeczywiście doszło do molestowania.
Dlatego propozycje pewnych środowisk, odnośnie wydłużania okresu ścigania pedofilii uważam za pijarowską zagrywkę, mającą na celu przekazanie społeczeństwu komunikatu "Patrzcie, zwalczamy!". Może przez to dojść do sytuacji, że np. kobieta, która mnie nie lubi, powie, że 10 czy 20 lat temu widziała, jak "zajmowałem się" jej córką. Jaki wówczas będę miał dowód, że było inaczej? Musimy liczyć się z takim niebezpieczeństwem. Dlatego właśnie mam mieszane uczucia.
Bardziej podoba mi się pomysł Andrzeja Dery z Solidarnej Polski, człowieka o doświadczeniu prawniczym, aby wydłużyć okres - po uzyskaniu pełnoletności - na złożenie zawiadomienia z pięciu do dziesięciu lat. Natomiast Ruch Palikota znalazł kolejny "produkt", który fajnie się sprzeda. Ta pijarowska zagrywka na pewno nie przełoży się na sprawność działania organów ścigania, ale na zwiększenie liczby zawiadomień. Myślę, że będziemy słyszeć o kolejnych osobach, które po latach coś sobie przypomniały.
Rozmawiał Aleksander Majewski

