A jednak! Imię na cześć św. Franciszka z Asyżu!
Informację miał przekazać dziennikarzom amerykański metropolita, kard. Timothy Dolan. Zebranym w Watykanie reporterom zdradził, że Ojciec Święty wybrał swoje imię na cześć św. Franciszka z Asyżu.
Kategoria
Podkategoria: Kościół
Informację miał przekazać dziennikarzom amerykański metropolita, kard. Timothy Dolan. Zebranym w Watykanie reporterom zdradził, że Ojciec Święty wybrał swoje imię na cześć św. Franciszka z Asyżu.
Papież Franciszek to konserwatysta, zajadły przeciwnik wszelkiej ideologii lewicowej, genderowej, homoseksualnej. Dlatego media z nurtu liberalnego zaczynają ubolewać, że Kosciół znowu "wybrał starca i zaprzepaścił szansę na reformę".
"Stara historyczna dewiza Polonia semper fidelis podkreślała związki od wieków łączące Naród Polski ze Stolicą Apostolską. Szczególną wagę i znaczenie zyskały one podczas pontyfikatu błogosławionego Jana Pawła II, którego działalność – pośród wielu znaczących osiągnięć – w ogromnej mierze wsparła odzyskanie niepodległości mojej Ojczyzny przed 24 laty. Ta bliskość została podtrzymana podczas pontyfikatu jego następcy Benedykta XVI, zwłaszcza podczas jego podróży apostolskiej do Polski w 2006 roku" - pisze Komorowski.
- To człowiek niezwykłej głębi intelektualnej i kulturowej, człowiek głęboko zaangażowany w kwestie współczesności, a także potrafiący przemawiać do serc współczesnych, otwarty na nową rzeczywistość wobec której staje Kościół i człowiek zakorzeniony w głębokiej miłości do Jezusa Chrystusa – podkreślał arcybiskup Chaput.
Już pierwsze słowa nowego Ojca Świętego pokazały jakim jest człowiekiem. „Zdaje się, że kardynałowie znaleźli papieża na końcu świata” - mówi o nim wiele, a prośba o modlitwę nie tylko za siebie, ale i za poprzednika pokazuje jego wielkość. Ale ten skromny, co potwierdzają wszyscy ludzie, którzy go znają i niezwykle duchowy człowiek potrafi też walczyć, gdy chodzi o rzeczy najważniejsze. I nie cofa się w takich sytuacjach przed mocnymi, jednoznacznymi słowami. Tak było, gdy bronił małżeństwa w Argentynie. - Nie bądźmy naiwni, nie mówimy po prostu o walce politycznej, to są niszczycielskie pretensje skierowane przeciw planowi Boga – mówił, gdy władze Argentyny, chciały wprowadzić do ustawodawstwa małżeństwa osob tej samej płci. - Nie mówimy o zwykłych przepisach, ale o machinacjach ojca kłamstwa, który chce zwodzić dzieci Boże – uzupełniał.
Szybki wybór Ojca Świętego zaprzeczył teoriom o głębokich podziałach wśród kardynałów. Papież przychodzi z kraju pod pewnymi względami podobnego do Polski: kraju, który w XIX wieku walczył o niepodległość, o bardzo żywej religijności ludowej, w której wiara splata się z patriotyzmem. Znaczący jest wybór imienia, choć dopiero dowiemy się, którego z Franciszków Ojciec Święty wybiera na swego patrona – Franciszka z Asyżu czy Franciszka Ksawerego, brata Papieża z zakonu jezuitów. Bardzo ujmująca była modlitwa Ojca Świętego za papieża Benedykta XVI. Dziś przychodzi naszej modlitwy za Ojca Świętego, o którą papież Franciszek prosił.
To przede wszystkim wielka radość, że Kościół ma następcę św. Piotra, nowego Papieża, bo bez niego jest słaby. Doświadczyliśmy już w ostatnim czasie wiele razy tego, że bez głowy, bez Ojca Świętego Kościół jest słaby.
Pierwsze słowa Franciszka I po przywitaniu się z wiernymi, brzmiały: - Zdaje się, że kardynałowie znaleźli papieża na końcu świata.
Dziś niemal wszystkie media, od prawicowych portali po absolutnie topowe środki masowego przekazu, miały tylko jeden przewodni temat - konklawe. Chyba jeszcze nigdy pospolity przedmiot, jakim jest komin nie był tak bacznie obserwowany przez miliony ludzi na całym świecie.
To wielkie wyzwanie dla Kościoła. Ale pokazuje także, że Kościół gotów jest je podjąć, że wchodzi w tę duchowość franciszkańską.
Zakonnik, jezuita, człowiek z Ameryki Łacińskiej – każdy z tych faktów jest ważny dla zrozumienia znaku, jakim jest dla nas nowy Papież. Kardynałowie zdecydowali się pokazać, że Kościół jest żywy, i że już nie w Europie bije jego serce. Sięgnięcie po zakonnika, to także ważny znak. Kościół często odwoływał się po zakonników, gdy było trudno. Pierwszy jezuita na tronie papieskim to także sygnał potrzeby ducha św. Ignacego Loyoli, a jego imię to przypomnienie, jak ważny jest franciszkański duch dla Kościoła. Módlmy się za Franciszka I. Mamy Ojca Świętego.
Bogu niech będą dzięki za nowego Papieża. On teraz jest Następcą św. Piotra i Zastępcą Jezusa Chrystusa. A dla nas jest Opoką, na której Chrystus buduje swój Kościół. Módlmy się za Franciszka I!!!
Za około 40 minut kardynał wypowie słynną formułę „Habemus papam” i poznamy widzialną głowę Kościoła. Bogu niech będą dzięki.
Marta Brzezińska: W mediach aż huczy od informacji o tym, że Stolica Apostolska zakupiła apartamentowiec z sauną gejowską. Pomijając fakt, jak absurdalnie to brzmi, czy to kolejny dowód na to, że homolobby w Watykanie, o którym mówi zarówno Ksiądz, jak i ks. Dariusz Oko ma się świetnie i nie powinniśmy lekceważyć tego typu doniesień?
Nie są to bynajmniej drwiny z bogatej listy niżej podpisanego. To nowy felieton Jana Turnaua (wieloletniego czołowego speca gazety Adama Michnika od spraw eklezjalnych) "Mój kandydat kardynał Schoenborn" opublikowany w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". Autor, jak sam tytuł wskazuje, chciałby zobaczyć na tronie papieskim austriackiego hierarchę, kard. Christopha Schoenborna (dla mniej wtajemniczonych - purpurata z którego nabijał się cały świat po sławetnej "mszy balonikowej").