Kościół
Ks. Mieczysław Puzewicz broni się przez zarzutami o homoherezję twierdząc, że nie ma w jego tekście pochwały aktów homoseksualnych, a jedynie wskazanie na to, że osoby homoseksualne zachowują swoją godność, przy jednoczesnym podkreśleniu, że grzechem są akty homoseksualne. I gdyby rzeczywiście taka treść znajdowała się w tym wpisie, to nie byłoby problemu. Kłopot polega na tym, że jej tam nie ma (być może księdzu przyśniło się, że coś takiego napisał, ale w samym tekście nie ma ani słowa o grzeszności aktów, czy o tym, że mogą one prowadzić do piekła). Zamiast tego jest sugestia, że Jezus od dwóch tysięcy lat promuje rzeczy niezgodne z Pismem Świętym i Tradycją czy opowieści o tym, że ludzie w niebie posegregowani są według grzesznych (obiektywnie nieuporządkowanych) skłonności.