Kościół
Ks. Sowa nie jest jednak w stanie, i nawet nie zamierza teologicznie polemizować z argumentacją na temat homoherezji, więc próbuje obrzydzać tych, którzy ją piętnują. I zbiera oklaski od zachwyconych liberałów. A że przy okazji pokazuje, że tekstu księdza Puzewicza nie czytał, to zupełnie inna sprawa. „Mietek Puzewicz jest byłym sekretarzem arcybiskupa Życińskiego, rzecznikiem prasowym, jest człowiekiem dosyć znanym w diecezji lubelskiej, jest bardzo aktywny w pracy z młodzieżą i wydaje mi się bardzo lubiany - znowu - pisząc, umieszczając na swoim blogu i tinerarium wpis, który mówił o tym niebie, w którym mogą się znaleźć geje, lesbijki, wydaje mi się, że po prostu zastosował pewnego rodzaju także i taki zabieg, powiedziałbym literacki” - oznajmia ks. Sowa.