W rozmowie z portalem LifeSiteNews źródło zbliżone do Society for the Protection of Unborn Children sugeruje, że dla wielu obrońców życia czy konserwatywnych katolików oskarżenia wobec kard. O'Briena i to przed samym konklawe nie brzmią szczególnie wiarygodnie. A sam portal przypomina, że choć jako biskup O'Brien znany był z dość „liberalnych” poglądów, to po wyniesieniu do godności kardynalskiej stał się on jednym z najwytrwalszych obrońców twardej wobec lobby gejowskiego i homositwy wewnątrz samego Kościoła linii Benedykta XVI. Kardynał był też niezwykle mocnym obrońcą życia, a także – niekiedy jedynym w Episkopacie – znakiem oporu wobec pomysłów brytyjskich władz odnoszących się do legalizacji „małżeństw” osób tej samej płci.
Kardynała broni także brytyjski pisarz Peter Jennings, który sugeruje, że księża, którzy oskarżyli hierarchę o niewłaściwe zachowania powinni mieć tyle odwagi, by się ujawnić. - Chciałbym, żeby ci czterej mężczyźni byli nieco bardziej szczegółowi w swoich zarzutach. Określenie niewłaściwe zachowanie jest bardzo szerokie. Nie jest nawet jasne, czy chodzi o kwestie seksualne – dodał Jennings.
Ale najmocniej sprawę stawia Damian Thompson, bloger religijny w „Daily Telegraph”, który sugeruje, że reputację kardynała chce zniszczyć homolobby, którego był on jednym z najostrzejszych oponentów... I niestety liczba pytań związanych z tą sprawą każe poważnie traktować takie pytania.
TPT/LSN
