W polskim Kościele nie ma miejsca dla homoherezji. Szybka decyzja arcybiskupa Stanisława Budzika jasno pokazały, że tak jest. Entuzjazm mediów, zachwyty liberalnych komentatorów nie zmieniły tej sytuacji. Wpis został skasowany, ks. Puzewicz złożył wyjaśnienia, czyli Prawda zwyciężyła. I choć można mieć wątpliwości, co do oświadczenia zamieszczonego przez Katolicką Agencję Informacyjną (ksiądz przekonuje, że on tylko głosił nauczanie Kościoła, i w ogóle go nie kwestionował) to cieszy fakt, że w polskim Kościele nie ma miejsca dla głoszenia poglądów (a przynajmniej stosowania skrótów myślowych) sprzecznych z biblijną antropologią, a polscy biskupi mają odwagę, by dyscyplinować podległych sobie kapłanów.

 

Tomasz P. Terlikowski