Bugaj: Uważam Palikota za błazna, ale niebezpiecznego błazna
Czy Janusz Palikot jest dla pana wiarygodnym politykiem?
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 231871
Czy Janusz Palikot jest dla pana wiarygodnym politykiem?
Kiedyś dla Pawła liczyły się tylko mecze, picie piwa i zadymy. Miał gdzieś praktyki religijne. Istotniejsze były wypastowane glany, odpowiednio dobrane sznurówki i regularne golenie głowy. Dopiero spotkanie Beaty, śmierć młodszego brata i pomoc przy egzorcyzmach sprawiły, że Wiara stała się dla niego najważniejsza. Chłopak specjalnie dla portalu Fronda.pl opowiada swoją dramatyczną historię – pisze Aleksander Majewski.
Od jakiegoś czasu Smoleński zajmuje się głównie publicystyką Frondy.pl (wcześniej GW rzucona była na odcinek wPolityce.pl, ale już się jej nieco znudziło). Najpierw zaatakował Łukasza Adamskiego, a teraz postanowił zająć się moim wpisem. I uznał, że zawarłem w nim opinię, że Polacy są narodem dziwek i dziwkarzy. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w moim tekście słowa dziwka i naród (Smoleński sam przyznaje, że go tam nie ma, ale on tylko „ciągnie dalej przemyślenia”), albo uznanie, że każdy kto miał więcej niż jednego partnera jest „dziwkarzem”... To już jest wniosek, który Smoleński wyciąga na własną odpowiedzialność, a dokładniej na brak odpowiedzialności. W tekście bowiem jest tylko refleksja, że jeśli ktoś się powinien wstydzić to dziwkarze, ale nie ma nic o tym, kto nim jest. I jakoś trudno nie zadać pytania, czy zdaniem publicystów GW bycie dziwkarzem nie jest powodem do wstydu?
- Od czego zacznie pan swoją pracę w Sejmie? - zaczyna dziennikarz.
- Rosnące globalne znaczenie kobiet na stanowiskach kierowniczych jest tak samo ekscytujące jak to, co dzieje się na scenie narodowej. Im więcej młodych kobiet i dziewcząt widzi wzór kobiet u władzy, tym bardziej prawdopodobne jest, że uwierzą, iż same mogą mieć taką właśnie pracę - mówi Jessica McIntosh, rzeczniczka Emily's List, organizacji wspierającej żeńskie kandydatki na urzędy w Stanach Zjednoczonych. Nie ma się co oszukiwać, kobiety zaczynają dominować na najbardziej prestiżowych stanowiskach. Jeszcze parę lat wcześniej nie byłoby do pomyślenia, że kobieta zostaje prezydentem. Teraz to norma, nic wielkiego, po prostu świat nauczył się szanować kobiety dzięki chrześcijańskiej koncepcji osoby. Tak, tak, mili Państwo, gdyby nie nauka społeczna Kościoła katolickiego i filozofowie z nurtu personalistyczno–fenomenologicznego (jak np. Edyta Stein, Max Scheler czy Dietrich i Alice Hildebrand), kobieta byłaby nadal traktowana jak przedmiot.
Sprawę opisał belgijski dziennik „Le Soir”. Traktat nakazuje unijnym instytucjom prowadzenie otwartego, przejrzystego i regularnego dialogu z Kościołami, stowarzyszeniami i wspólnotami religijnymi oraz ze stowarzyszeniami filozofów i wolnomyślicieli. Jednak zdaniem EHF rozmowy prowadzone z nią przez Komisję Europejską są „powierzchowne” w porównaniu z dialogiem, jaki KE utrzymuje ze wspólnotami wyznaniowymi.
Po pierwsze: problem anonimowości. W kościołach czyta się nam listy Episkopatu Polski. Ich siłą ma być m.in. to, że wyrażają wspólne stanowisko ogółu biskupów. Ale "ogół" nie ma twarzy, więc czasami mocniej brzmi wypowiedź pojedynczego hierarchy do kamery, nawet jeśli mówi on faktycznie coś innego, nawet coś sprzecznego z tym, pod czym podpisał się kolegialnie Episkopat Polski. Powstaje wrażenie, że oficjalne komunikaty są tylko rytuałem, a "tak naprawdę" biskupi uważają inaczej. To także kwestia języka: listy czasami przypominają referaty popularnonaukowe, mało w nich życia. Po drugie: problem praktyczności. Jest faktem, że w ciągu ponad dwudziestu lat nowej niepodległości pod egidą Episkopatu Polski nie zrodziła się lub nie przetrwała niemal żadna znacząca inicjatywa, wzmacniająca strukturalnie życie katolickie: ani gazeta ogólnopolska, ani radio, ani telewizja, ani żaden dynamiczny ruch społeczny, ani jakaś znacząca inicjatywa edukacyjna (pewnym pocieszającym wyjątkiem jest Fundacja
Radykalne kręgi polskiej lewicy, jak i ugrupowanie tworzone przez Janusza Palikota, szermują postulatem „świeckości państwa” oraz wezwaniem do budowy relacji w tej sferze „na wzór europejski”. Zapominają, że polska Konstytucja nie wprowadza "świeckości" państwa, natomiast potwierdza jego bezstronność w sprawach światopoglądowych i religijnych. Natomiast Europa – pod względem miejsca, jakie Kościół zajmuje w życiu publicznym - jest nadzwyczaj zróżnicowana.
„Prywatne pokazy, sprzedaż poza oficjalnymi sieciami handlowymi – to nie jest opis działalności podziemnych wydawców czasów PRL. Tak wygląda współczesny drugi obieg, w którym krążą filmy dokumentalne i książki dotyczące katastrofy smoleńskiej” – pisał o tym zjawisku w kwietniu Mariusz Cieślik w „Newsweeku”.
„Do akcji kilkudziesięciu funkcjonariuszy policji i Służby Celnej doszło podczas imprezy urodzinowej 50-latka o imieniu Irek w jednej ze szczecińskich restauracji. Na trop nielegalnego pokera wpadli w internecie, gdzie zwoływali się uczestnicy gry. Zatrzymano wszystkich uczestników imprezy pod zarzutem nielegalnej gry w pokera poza kasynem bez krupiera (w polskim prawie jest to zabronione, grać można tylko w zarejestrowanych kasynach). W sumie ponad 100 osób jest podejrzewanych o organizację i udział w nielegalnym turnieju pokera” - informuje TVN24.
- Organizatorzy chcą zatrzeć zły wizerunek: narodowcy mają zakaz przynoszenia kontrowersyjnych emblematów, do udziału zachęcają uśmiechnięci młodzi ludzie – przekonuje piórem Grzegorza Szymanika dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. - Plakat zrobił znany fotoreporter Jakub Szymczak, sympatyk marszu. Spoglądają z niego: rycerz spod Grunwaldu, żołnierz wrześniowy, dziewczyna z powstania. A na pierwszym planie on i ona, młodzi i uśmiechnięci. On w garniturze, ona w garsonce. Takie ma być nowe pokolenie nacjonalistów – nie bez nuty ironii pisze Szymanik.
W ostatnich wielu sondażach Herman Cain pokonuje zarówno Ricka Perry'ego, jak i Mitta Romneya. Coraz więcej komentatorów zwraca uwagę, że może on rzucić realne wyzwanie prezydentowi Obamie. Cain słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi i wielkiego przywiązania do idei wolnego rynku. Kilka dni temu ten były właściciel sieci pizzeri zszokował wielu Amerykanów, mówiąc, że protestujący ludzie na Wall Street sami są sobie winni utraty pracy. Na dodatek ulubieniec Tea Party stwierdził, że tłum protestujących ma odwrócić uwagę od problemów administracji Obamy. „Dla mnie te demonstracje to jawny przejaw antykapitalizmu. Jeśli nie masz pracy i nie jesteś bogaty, nie wiń Wall Street i wielkich banków, wiń samego siebie”- powiedział Cain i dodał, że: „jeśli komuś się nie udało, to nie jest niczyja wina. Dlatego nie rozumiem tych demonstracji”.
- Ks. Jerzy miał słabość do gadżetów mechanicznych i elektronicznych. Fascynowały go nowe typy telefonów, samochody. Miał kolorowy telewizor na pilota, co nie było wtedy tak powszechne jak dziś. To go bawiło w szarym czasie PRL. Lubił też dostawać solidarnościowe i niepodleglościowe znaczki do wpinania i pamiątki.
Korzenie Polski, korzenie polskiej państwowości, ale też polskiego modelu republikanizmu, niewątpliwie są chrześcijańskie. Bez chrztu, ale też bez typowo polskiego rozumienia wspólnotowości, które wyrasta z chrześcijaństwa (zarówno w jego wersji protestanckiej, jak i katolickiej) nie byłoby naszej republiki. Nie byłoby także polskiego Oświecenia bez duchownych. I w tym niewątpliwie Polska różni się od wielu krajów zachodnich. Krzyż pozostaje zaś tego wymownym przypomnieniem, świadectwem naszej, konkretnej przeszłości.
- Jak to się stało, że 40 szatanów JP wchodzi do sejmu, czy to jest bunt przeciwko Kościołowi? - pyta Monika Olejnik. - No też się zastanawiam, szczerze mówiąc. I do końca nie znajduję łatwych i prostych, że tak powiem, odpowiedzi na to pytanie, to znaczy, dlaczego tak się stało, że Janusz Palikot stał się nagle trzecią siłą polityczną i to siłą polityczną, która na sztandarach swoich na pierwszym miejscu zatknęła postulaty, czy też pewne propozycje, które są już moim zdaniem nawet nie tyle antyklerykalne, co często antychrześcijańskie. I tutaj nie mówię o symbolicznych działaniach, które Janusz Palikot głosił od pewnego czasu, natomiast wydaje mi się, że taka postawa, poza tym, jak się prześledzi również, przeanalizuje, kto na Palikota głosował, to okazuje się, że nie tylko te 35 czy 38 procent młodych ludzi, z tego najmłodszego, najmłodszej grupy wyborców, ale, ku mojemu zaskoczeniu, chyba około 20 procent mieszkańców wsi – odpowiada ks. Kazimierz Sowa.