W ostatnich wielu sondażach Herman Cain pokonuje zarówno Ricka Perry'ego, jak i Mitta Romneya. Coraz więcej komentatorów zwraca uwagę, że może on rzucić realne wyzwanie prezydentowi Obamie. Cain słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi i wielkiego przywiązania do idei wolnego rynku. Kilka dni temu ten były właściciel sieci pizzeri zszokował wielu Amerykanów, mówiąc, że protestujący ludzie na Wall Street sami są sobie winni utraty pracy. Na dodatek ulubieniec Tea Party stwierdził, że tłum protestujących ma odwrócić uwagę od problemów administracji Obamy. „Dla mnie te demonstracje to jawny przejaw antykapitalizmu. Jeśli nie masz pracy i nie jesteś bogaty, nie wiń Wall Street i wielkich banków, wiń samego siebie”- powiedział Cain i dodał, że: „jeśli komuś się nie udało, to nie jest niczyja wina. Dlatego nie rozumiem tych demonstracji”.
Cain wielokrotnie dowodził, że jest przeciwnikiem aborcji. Planned Parenthood porównał niegdyś do ludobójczej organizacji. Teraz Cain potwierdza swoje poglądy. W wywiadzie dla Meet The Press powiedział, że wierzy, iż życie rozpoczyna się w momencie zapłodnienia i nie zgadza się na aborcję w żadnym wypadku. „W przypadku gwałtu i kazirodztwa zawsze istnieją inne opcje. Natomiast w kwestii zagrożenia życia matki to rodzina powinna wziąć na siebie decyzję” - powiedział.
Cain przypomniał również, że Planned Parenthood buduje swoje aborcyjne kliniki blisko murzyńskich dzielnic by eliminować mniejszości etniczne. Cain obiecał również, że jeżeli będzie prezydentem USA, zrobi wszystko, by podatnicy nie musieli finansować aborcji, będzie mianował sędziów, którzy sprzeciwiają się zabijaniu dzieci nienarodzonych i zatrudni w swojej administracji ludzi o poglądach pro-life.
Ł.A/LifeNews

