Terlikowski: Idzie demograficzne tsunami... Uratować nas może tylko wiara
O tym, że od kryzysu ekonomicznego niebezpieczniejszy jest kryzys demograficzny piszę od dawna, podobnie jak o tym, że żadnych Stanów Zjednoczonych Europy (o nich w „Rzeczpospolitej” snuje wizje Bartosz Jałowiecki) nie będzie, bo nie będzie zjednoczonych Europejczyków, których wyprą bardziej płodne nacje. I im więcej o tym piszę, tym bardziej przekonuje się, że ten proces umierania Europy, a także Polski jest nieunikniony. Polityki prorodzinne, pronatalistyczne nie mogą tego zmienić. Istota problemu jest bowiem nie polityczna, a egzystencjalna. Nam Europejczykom odechciało się żyć tak bardzo, że nawet dzieci nas nie cieszą.