Pozew przeciw Howell High School w Michigan i nauczycielowi Johnsonowi McDowell-owi złożyło również wspierające ucznia Centrum im. Tomasza Morusa. Według Centrum McDowell nie zajmował się tym, za co mu płacą, a więc nie prowadził lekcji z ekonomii, a jedynie promował akcję homoaktywistów. Na dodatek nauczyciel zapytał Glowackiego o jego opinię na temat swojego stosunku do homoseksualizmu. Uczeń odpowiedział, że jest katolikiem i styl życia proponowany przez gejów i lesbijki jest dla niego obraźliwy. Za tę wypowiedź został wyrzucony z klasy. To samo spotkało innego uczenia, który podzielał katolicką ocenę zachowań homoseksualnych. Nauczyciel zagroził Glowackiemu zawieszeniem w prawach ucznia. Po tym wydarzeniu rodzina chłopca długo była nękana przez środowiska gejowskie, aż w końcu matka chłopca zdecydowała się poprosić o wsparcie prawników. W czwartek Centrum im. Tomasza Morusa poinformowało, że w imieniu Daniela Glowackiego i jego matki, wystąpiło do sądu rejonowego w Michigan, zarzucając szkole oraz nauczycielowi łamanie konstytucyjnego prawa do wolności słowa oraz równej ochrony prawnej. Prawnicy domagają się wdrożenia przepisów i zasad które doprowadzą do zmiany stosunku szkoły do katolików oraz zaprzestania łamania praw uczniów.  


„Ta sprawa zwraca uwagę na skandaliczny sposób wykorzystania szkół przez aktywistów homoseksualnych do indoktrynacji uczniów, która ma na celu wyeliminowanie wszelkiej religijnej i moralnej opozycji wobec ich programu” – napisał radca prawny Richard Thompson, prezes Centrum im. Tomasza Morusa. Zarzucił szkołom, że coraz częściej dopuszczają się specyficznej „formy wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży”, propagując wyniszczający, homoseksualny styl życia. Thompson przypomniał, że statystyki wyraźnie pokazują, iż homoseksualizm przyczynia się do wzrostu narkomanii, samobójstw i chorób przenoszonych drogą płciową.


 

Co jakiś czas słyszymy jak organizacje gejowskie doprowadzają do zwolnień z pracy „homofobów”, którzy sprzeciwiają się ich indoktrynacji. Proceder ten dotyczy szczególnie chrześcijan, których wiara wyklucza akceptacje zachowań homoseksualnych. Teraz jednak mamy do czynienia z czymś nowy. Stroną atakująca są chrześcijanie, którzy walczą o swoje prawo do swobodnego głoszenia poglądów zgodnych z ich wiarą. Widać, że chrześcijanie przechodzą do wyraźnej kontrofensywy w „wojnie światów”. Dobrze, że wyznawcy Chrystusa zdali sobie sprawę, że o swoje przekonania trzeba walczyć wszelkimi środkami. Dzięki takim działaniom jak te opisywane powyżej, mroki poprawności politycznej mogą odejść do lamusa.

 

Ł.A/LifeSiteNews/PiotrSkarga.pl