"Ziobro z pierwszoligowego fightera prawicowego przedzierzgnął się w takiego sympatycznego misia"
Ruch Ziobry jest wyraźną odpowiedzią na pomysł Palikota, który swoje nazwisko umieścił w nazwie partii. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, jednak w przypadku Ziobry jest pewien problem. O ile dziś wiadomo, jaka jest siła brandu Palikota, wszyscy się o tym przekonaliśmy, o tyle chyba nikt nie wie, jaka jest siła brandu Zbigniewa Ziobry. On oczywiście ma swoją grupę wiernych „wyznawców”, tylko, że nie zawsze takie poparcie przekłada się na silną pozycję w polityce. Janusz Korwin-Mikke też ma taką wierną grupę „wyznawców” od lat, a nigdy nie osiągnął prawdziwego sukcesu. Zresztą politycy, którzy – wydawać by się mogło – mieli jeszcze „silniejsze” nazwiska niż Ziobro, jak na przykład Kazimierz Marcinkiewicz, który jeszcze cztery lata temu był prawdziwą gwiazdą polityczną, czy Jacek Kuroń, a jednak nie byli w stanie na samym nazwisku osiągnąć sukcesu.