Ruch Ziobry jest wyraźną odpowiedzią na pomysł Palikota, który swoje nazwisko umieścił w nazwie partii. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, jednak w przypadku Ziobry jest pewien problem. O ile dziś wiadomo, jaka jest siła brandu Palikota, wszyscy się o tym przekonaliśmy, o tyle chyba nikt nie wie, jaka jest siła brandu Zbigniewa Ziobry. On oczywiście ma swoją grupę wiernych „wyznawców”, tylko, że nie zawsze takie poparcie przekłada się na silną pozycję w polityce. Janusz Korwin-Mikke też ma taką wierną grupę „wyznawców” od lat, a nigdy nie osiągnął prawdziwego sukcesu. Zresztą politycy, którzy – wydawać by się mogło – mieli jeszcze „silniejsze” nazwiska niż Ziobro, jak na przykład Kazimierz Marcinkiewicz, który jeszcze cztery lata temu był prawdziwą gwiazdą polityczną, czy Jacek Kuroń, a jednak nie byli w stanie na samym nazwisku osiągnąć sukcesu.

 

Wydaje się, że Ziobro ma szansę, ale jego ugrupowanie musi ją dobrze wykorzystać, w takim sensie, że za nazwiskiem będzie stał dobry pomysł polityczny, konkretny i sprecyzowany. Jeśli jednak pomysł ten sprowadzi się do tego, że Ziobro będzie chciał być antypalikotem na prawicy, to te szanse wcale nie są takie duże. Polityków, którzy bardzo ostro walczą z Palikotem, czasem używając nawet podobnego do niego języka, jest w samym PiS wielu. Na czym więc miałaby się opierać przewaga Ziobry nad PiS? Chyba tylko na tym, że Ziobro jest młodszy i nieco lepiej prezentuje się przed kamerą niż większość pierwszoplanowych postaci PiS. To jest jedyna jego zaleta. Nie mała, zwłaszcza, że ma wsparcie Jacka Kurskiego, który doskonale radzi sobie z mediami, ale nie wiem, czy to wystarczy. Jeśli będą oni bardzo konsekwentni i pracowici, to być może tak. Niestety, ani Kurski, ani Ziobro, nie są znani ani z konsekwencji, ani z pracowitości.

 

Ostry atak na Palikota być może jest jakimś pomysłem, ale z pewnością na bardzo krótki czas. To samo dzieje się teraz na linii Palikot – PiS. Prawo i Sprawiedliwość przestało już ostro uderzać w Platformę, skupiając się na walce z Palikotem. Taki podział sił na scenie politycznej już jest. I tak jak Palikot długo nie może odnosić sukcesu na kreowaniu niechęci do PiS, bo już jest jedna partia, która zbudowała swoją pozycję na negacji propozycji PiS, tak również działa to w drugą stronę. Nie można wszystkiego budować na niechęci prawicowego elektoratu do Ruchu Palikota, zwłaszcza że PiS już to robi.

 

Ziobro z pierwszoligowego fightera prawicowego przedzierzgnął się w takiego „sympatycznego misia” z TVN, fotografuje się z żoną i dzieckiem. Pytanie, co za tym brandem za chwilę będzie stało. Moim zdaniem, mało kto to wie. Do niedawna był pierwszoligową po Jarosławie Kaczyńskim twarzą IV RP, teraz jest miłym i sympatycznym gościem, który pozuje tabloidom i lubią go w TVN24, za chwilę będzie antypalikotem. Czy to wszystko złoży się na jakiś atrakcyjny, koherentny wizerunek? Mam wątpliwości. Nadmierna wiara Jacka Kurskiego, który podsuwa pomysły w kwestii PR i marketingu politycznego, już niejednemu politykowi na prawicy zaszkodziła. Nie wykluczałbym, że w gronie tych, którym to zaszkodzi, będzie również Zbigniew Ziobro. Wiadomo, co dla fanów Palikota oznacza brand Palikot. To jest jasne. Natomiast, co dla ludzi na prawicy oznacza dziś Ziobro? Ja nie wiem i myślę że – co gorsza dla Ziobry – on sam też tego nie wie.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska