Powszechnie uważa się, że w Korei Północnej samo podejrzenie o działalność dysydencką w większości przypadków prowadzi do aresztowania, tortur i osadzenia w więzieniu. Administracja państwa utrzymuje, że nic takiego nie ma miejsca. W odpowiedzi na te zapewnienia wielu uchodźców złożyło relacje, w których opisują warunki życia panujące w Korei Północnej. Rząd jest oskarżany o utrzymywanie obozów dla więźniów politycznych, w których przebywać może nawet 200.000 osadzonych, włączając w to dzieci, których jedynym przewinieniem jest posiadanie “wroga klasowego” wśród krewnych. Wiele relacji północnokoreańskich uchodźców mówi o przypadkach aborcji, dzieciobójstwa i głodu w tych obozach. Osadzeni są stale narażeni na ekstremalne formy znęcania się fizycznego, w wielu wypadkach kończącego się śmiercią.


W 2002 r. była działaczka partyjna Lee Soon Ok złożyła oświadczenie przed komisją Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, którego tematem był sposób, w jaki została potraktowana przez północnokoreański wymiar sprawiedliwości. Lee Soon Ok zrelacjonowała szereg rodzajów tortur, którym była poddawana, których skutkiem był trwały uszczerbek na zdrowiu. Zrelacjonowała również proces przed marionetkowym sądem, który skazał ją na 13 lat w obozie koncentracyjnym. Jak stwierdziła była traktowana wyjątkowo łagodnie ze względu na jej doświadczenie w zawodzie księgowej. Zgodnie z jej oświadczeniem “w okresie [jej] osadzenia od 1987do 2000 roku, większość z przebywających tam 6.000 więźniów umarło z powodu panujących złych warunków lub tortur”. Opisała też dużą liczbę przypadków tortur i śmierci poszczególnych więźniów, włączając w to zabijanie dzieci i przymusowe aborcje. Szczegóły jej zeznań pokrywają się z zeznaniami innych świadków.

 

W wyprodukowanym w 2004 r. przez telewizję BBC filmie dokumentalnym znalazły się doniesienia o tym, że w jednym obozów koncentracyjnych na więźniach umieszczanych w komorach gazowych testowana jest broń chemiczna.

 

Czy ten płacz z biciem pokłonów przywódcy jest do końca szczery? Miejmy nadzieję, że nie.

 

Zobacz film z Korei Północnej

 

 

JW/Wikipedia/YouTube