20.12.11, 08:42

Kościół ma nadzieję na zjednoczenie. Ekonomiści nie widzą szans

Południowokoreański hierarcha zauważył, że nadal nieznane są detale sytuacji politycznej, w jakiej znalazła się Korea Północna po sobotniej śmierci dyktatora. „Kościół ma nadzieję, że przejęcie władzy w Phenianie nie doprowadzi do zaostrzenia konfliktu i pogorszenia sytuacji cierpiących mieszkańców Północy. Niebezpieczna społecznie i politycznie byłaby pustka oraz destabilizacja”- mówi.  Bp Kang dodał , że sukcesor po zmarłym dyktatorze, Kim Dzong Un, jest osobą młodą i nieznaną na scenie politycznej. 30-latek nie cieszy się zaufaniem społecznym i brak mu doświadczenia w rządzeniu. Poza tym wydarzenia na scenie politycznej na Północy są zawsze dużą niespodzianką. Śmierć 69-letniego komunistycznego dyktatora napawa jednak optymizmem na fundamentalną przemianę w Korei Północnej – uważa hierarcha- czytamy na portalu franciszkanska3.pl

 

Niestety na zjednoczeniu oby krajów nikomu nie zależy i jest to raczej niemożliwe. Po pierwsze nie pozwolą na taki proceder potężne Chiny, które wspierają komunistyczny reżim. Na dodatek sami Koreańczycy z Południa nie chcą niszczyć swojej gospodarki w imię zjednoczenia swojego dobrze rozwijającego się kraju z jednym z najbardziej zacofanym miejscem na ziemi. Eksperci rok temu wyliczyli, że koszty ewentualnego zjednoczenia są ogromne. Federacja Przemysłowców Koreańskich z Seulu ocenia je obecnie na 3 bln dol. (sic!) czyli dwa i pół razy tyle co PKB Korei Południowej. Koreański raport na ten temat oparty został na badaniach 20 ekonomistów i ponad połowa z nich podkreśla, że największym problemem byłoby wyrównanie poziomu życia w obu krajach, co zajmie dekady, bo gospodarka sąsiada z Północy jest w ruinie. Ministerstwo zjednoczenia w Seulu obliczyło, że na głowę Koreańczyka z Północy w 2008 r. przypadało 1065 dol. rocznie. Na jego kuzyna z Południa prawie 20 razy tyle (19 230 dol.). „W dłuższej perspektywie koszty wyrównania różnicy dochodów będą większe niż samego zjednoczenia” - pisali rok temu eksperci. Chyba po doświadczeniach z połączeniem RFN i NRD, niewielu zdecyduje się na podobny eksperyment. A pamiętajmy, że NRD była nieporównywalnie zamożniejszym krajem niż Korea Płn. Nie można również zapominać o zmianie mentalności mieszkańców komunistycznego kraju, którzy dziś szczerze płaczą po śmierci swojego prześladowcy. Mieszkańcy krajów komunistycznych w latach 80-tych chcieli zmian i byli świadomi jakim kłamstwem był komunizm. Koreańczycy z Północy są prawdziwymi więźniami umysłowymi i mentalnymi. A z tym walczyć jest najciężej.

 

Łukasz Adamski

Komentarze

anonim2011.12.20 9:43
<p><em>\"<strong><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">Eksperci pokazują jednak, że koszty takiego zjednoczenia przekraczałyby PKB Korei Południowej.\"</span></strong></em></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">Panie Łukaszu, jak można powtarzać takie bzdury bez (krytycznego) komentarza. Przecież Południe może tylko zyskać na połączeniu (czy otwarciu) Korei. I nie jest tak, że Przykład Niemiec pokazał, że nie jest korzystne łączenie kraj&oacute;w, ale pokazał, że jest błędne łączenie na zasadzie socjalizmu (czy państwa dobrobytu), że bogatszy dopłaca biedniejszemu.</span></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">Korea P&oacute;łnocna to miliony ludzi, kt&oacute;rym gospodarka nie zaspokaja podstawowych potrzeb (choćby jedzenie), a do tego miliony bardzo pracowitych i tanich pracownik&oacute;w(obie cechy z przymusu, ale gł&oacute;d jest największym przymusem). Nie zapominajmy jak Korea Płd. stała się tak bogata, i nie odbierajmy tej szansy ich braciom z p&oacute;łnocy. A to wyr&oacute;wnywanie to doprawdy marny żart. Człowiekowi, kt&oacute;remu brak chleba potrzebny jest chleb, a nie samsungi (choć jestem pewien, że fabryki nagle zaczęłyby się tam przenosić bez żadnych dotacji). A teraz zamiast chleba mają rakiety i milionową armię. </span></p>
anonim2011.12.20 9:45
<p>@Papek - Masz rację! Smutna konstatacja. A swoją drogą to nieprawdopodobne na jaką skalę można manipulować ludźmi! Dla mnie Korea P&oacute;łnocna to jakiś fenomen patologii! Biedni ci zwyczajni ludzie, umierają w obozach i nikt nawet nie wie, co się z nimi dzieje, co przezywają.... To gorsze niż Auschwitz. M&oacute;dlmy się za tych bezimiennych braci naszych - ich też stworzył B&oacute;g i kocha!</p>
anonim2011.12.20 10:08
<p>Wątpie że oni tak szczerze płaczą. Koreański reżim kontroluje przepływ informacji w obie strony przez swoje granice... Reszte sobie dopowiedzcie.</p>
anonim2011.12.20 10:11
<p>Jasne, oni płaczą, bo tak trzeba. Wyprani z samodzielnego myślenia, ale chyba nie do końca. Przecież mają swoich krewnych w obozach...</p>
anonim2011.12.20 20:21
<p>@Airwe Wiesz ja też nie lubię państwa dobrobytu i tych socjalbredni ale tu to nie jest taka prosta sprawa że otworzyć i wolny rynek załatwi. Dokładniej załatwi ale kosztem dogłodzenia setek tysięcy czy milion&oacute;w&nbsp; z p&oacute;łnocy</p> <p>Tam masz po pierwsze zero infrastruktury po drugie prawie wszyscy z p&oacute;łnocy na południu mogą robić co najwyżej jako fizyczni niewykwalifikowani tylko że nawet nie bardzo bo na południu ich niezbyt trzeba, a gdzie trzeba to ci z południa są silniejsi i lepiej wyżywieni. Już prędzej do Chin tylko Chiny wcale niekoniecznie otworzą się nagle dla milion&oacute;w tanich Koreańczyk&oacute;w jak mają też masę własnych niewykwalifikowanych w interiorze</p> <p>Jak puścisz to na żywioł rynku to zaraz cwaniaczki z południa wykupią całą ziemię na p&oacute;łnocy za bezcen i będzie 20 milion&oacute;w żebrak&oacute;w bez niczego.&nbsp;</p> <p>Można gadać że niech się ci z p&oacute;łnocy nauczą wsp&oacute;łczesnych zajęć tylko że to zajmie lata, oni tam mają poza Pjongjangiem średniowiecze a zanim się nauczą to muszą coś jeść i gdzieś mieszkać a na to trzeba kasy kt&oacute;rej oni nie mają</p>
anonim2011.12.20 22:16
<p>@Lou S. Cannen</p> <p>Po pierwsze życzę na święta więcej wiary w ludzi, także w tych \"krwiożerczych kapitalist&oacute;w\". Ale opr&oacute;cz tego ludzie z P&oacute;łnocy byliby (niestety nie wierzę w szybkie zjednoczenie Korei) bardziej zdeterminowani w pracy, bo motorem ich działań nie byłaby chęć kupna nowego samochodu tylko zapewnienia rodzinie przeżycia. I pracowali by za grosze w por&oacute;wnianiu do Południowc&oacute;w, a samochody by się stawały tańsze... i w końcu na P&oacute;łnocy też by ludzi było na nie stać, poziom życia może by się nie wyr&oacute;wnał, ale po co ma być r&oacute;wno jeśli obie strony miały by wystarczająco dużo:)</p> <p>Po drugie biedna część narodu koreańskiego nie musi nigdzie wyjezdzac, ani&nbsp; na południe ani na p&oacute;łnoc. Ta ziemia naprawdę nie jest skażona. Ale jak 24 milionowe państwo ma milionową armię, rakiety średniego zasięgu i broń A(?) to znaczy, że jednak trochę bogactwa ci biedni ludzie wytwarzają, tylko ich kochani przyw&oacute;dcy ich niemiłosiernie okradają, za co będą się smażyć w piekle(Choć życzę im nawr&oacute;cenia). <em></em></p> <p><em> </em></p>
anonim2011.12.20 23:26
<p><em>Po pierwsze życzę na święta więcej wiary w ludzi, także w tych \"krwiożerczych kapitalist&oacute;w\". </em></p> <p>Wolę realizm. Na święta czy nie, wystarczy że znajdzie się nawet 1% cwaniak&oacute;w dążących do szybkiego wzbogacenia kosztem nędzarzy z p&oacute;łnocy żeby stała się tam tragedia</p> <p><em>niestety nie wierzę w szybkie zjednoczenie Korei</em></p> <p>Too nie takie proste. Południe nie weźmie p&oacute;łnocy chyba że będzie musiało czyli w razie rozpadu państwa i wojny domowej. Ale to się właśnie niedługo może zdaryć.</p> <p><em>bardziej zdeterminowani w pracy</em></p> <p>Jakiej pracy??? Skąd pomysł że bedą mieli pracę? M&oacute;wimy o wrzuceniu 20 milion&oacute;w gołodupc&oacute;w bez żadnych kwalifikacji do sprofesjnalizowanego bogatego społeczeństwa południa z dnia na dzień! Kto ich zatrudni ?</p> <p><em>biedna część narodu koreańskiego nie musi nigdzie wyjezdzac,</em></p> <p>Pracę przyniesie kurier za potwierdzeniem odbioru ? Obudź się tu nie mowimy o połączeniu Niemiec gdzie wsch&oacute;d był zap&oacute;źniony do zachod może o 30 lat. Tu jest z jednej strony społęczeństwo przy kt&oacute;rym większość stan&oacute;w USA może poza Kalifornią i Wschodnim Wybrzeżem wygląda jak kurna chata a z drugiej średniowiecze.</p> <p>Jasne że rynek sobie poradzi bo rynek sobie radzi zawsze, tylko tutaj kosztem poradzenia sobie rynku może być kolejne setki tysięcy zmarłych z głodu</p> <p><em>jednak trochę bogactwa ci biedni ludzie wytwarzają</em></p> <p>mało prawdpodobne, żeby w razie upadku państwa nagle zyskali dostęp do tych bogactw.</p>