Do zdarzenia doszło w 2023 roku, gdy pacjentka – będąca w zaawansowanej ciąży – zwróciła się do placówki o jej przerwanie. Podstawą był dokument wystawiony przez psychiatrę po konsultacji online. Jak relacjonuje rzecznik instytutu Adam Czerwiński, „pacjentka domagała się terminacji, przedstawiając zaświadczenie od psychiatry wystawione po konsultacji online”.
Lekarze z łódzkiej placówki postanowili jednak zweryfikować sytuację. Zlecili dodatkową opinię specjalisty. Jej wynik był jednoznaczny – brak przesłanek do uznania, że zdrowie lub życie kobiety są zagrożone. „Nasi specjaliści uznali, że zgodnie z obowiązującym prawem nie mogą tej terminacji przeprowadzić” – podkreślił Czerwiński.
Ta decyzja spotkała się jednak z reakcją NFZ. Fundusz uznał, że placówka nie spełniła warunków realizacji świadczenia i zdecydował o nałożeniu wysokiej kary finansowej. W praktyce oznaczało to potrącenie ponad 352 tys. zł z kontraktu szpitala.
Spór nie zakończył się na decyzji administracyjnej. Instytut przygotował pozew przeciwko NFZ, kwestionując zasadność sankcji. Jak zapowiada rzecznik placówki, dalszy bieg sprawy zależy od odpowiedzi Funduszu i możliwe jest wejście na drogę sądową.
Cała sytuacja pokazuje absurdalność przepisów i zwyczajów wprowadzanych przez koalicję 13 grudnia. Pojawia się również pytanie o znaczenie dokumentów wystawianych w ramach teleporad oraz zakres odpowiedzialności lekarzy podejmujących ostateczne decyzje.
